Pierwsze kwiaty pojawiające się po zimie cieszą mnie zupełnie inaczej niż te, które kwitną w środku lata. Wtedy wystarczy kilka kolorowych główek wystających spomiędzy trawy, żebym od razu zaczęła wypatrywać wiosny. Właśnie dlatego jesienią coraz częściej myślę nie tylko o sprzątaniu rabat. Zanim odłożę rękawiczki i łopatkę, przygotowuję sobie małą niespodziankę na kolejny sezon.

Wrzesień wcale nie kończy sezonu sadzenia kwiatów w ogrodzie. Znalazłam kilka gatunków, które mogą rozpocząć wiosenny pokaz tuż po zimie

Jeszcze kilka lat temu we wrześniu moja praca w ogrodzie wyglądała zupełnie inaczej. Sprzątałam przekwitnięte rośliny, grabiłam pierwsze liście i powoli szykowałam narzędzia do schowania. Z sadzeniem czekałam do wiosny. Dopiero później odkryłam, ile tracę, bo właśnie jesienią przychodzi czas na sadzenie wielu roślin cebulowych kwitnących wiosną.

Zobacz także:

Zrobiłam więc małe rozeznanie. Zależało mi przede wszystkim na kwiatach, które nie każą długo na siebie czekać po zimie. Nie chciałam też wydawać dużych pieniędzy na cebulki. Na mojej liście znalazły się krokusy, narcyzy i hiacynty. Szczególnie te pierwsze wydały mi się interesujące. Są niskie, można sadzić je na rabatach i w trawniku, a najlepiej wyglądają według mnie wtedy, kiedy jest ich sporo obok siebie.

Krokus Sky Blue zaskoczył mnie swoim szafirowym odcieniem i prostotą uprawy. 10 cebulek znalazłam w sieci za jedyne 7,99 zł

Spośród przeglądanych przeze mnie propozycji najbardziej zainteresował mnie krokus wielkokwiatowy Sky Blue. Już sama nazwa dobrze podpowiada, czego szukałam. Zamiast klasycznych żółtych lub fioletowych krokusów chciałam tym razem stworzyć chłodniejszą, niebieskawą kompozycję.

Najbardziej spodobał mi się pomysł posadzenia kilkunastu albo kilkudziesięciu cebulek obok siebie. Przy odpowiedniej liczbie kwiatów efekt może przypominać niewielką kolorową plamę rozlaną po rabacie. I właśnie o taki wiosenny kobierzec mi chodzi. W przypadku odmiany Sky Blue znalazłam jeszcze jeden mocny argument, czyli cenę. Aktualnie w sieci można znaleźć opakowanie 10 cebulek za 7,99 zł. To mniej niż złotówka za jedną.

Sadzenie krokusów to bułka z masłem. Odpowiednia głębokość i odstępy dają im dobry start przed zimą

Najpierw wybieram odpowiednie stanowisko. Krokusy najlepiej czują się w dobrze przepuszczalnej glebie. To ważne, bo stojąca woda nie jest sprzymierzeńcem cebul i bulwocebul. Przy ciężkiej, długo mokrej ziemi zadbałabym najpierw o poprawienie jej struktury i odpływu wody. Wybieram też miejsce, w którym wiosną krokusy będą dobrze widoczne. Ładnie prezentują się przy ścieżce, na skraju rabaty albo posadzone większą grupą na trawniku.

Potem przychodzi czas na łopatkę. W przypadku drobnych krokusów nie trzeba kopać głębokich dołków. Głębokość powinna wynosić około 7 do 10 cm. Najbezpieczniejszą zasadą przy konkretnym zakupionym opakowaniu jest sprawdzenie zaleceń producenta, ponieważ właściwa głębokość zależy również od wielkości bulwocebuli. Ja przed rozpoczęciem pracy rozkładam je na ziemi, żeby wcześniej zaplanować, gdzie powstaną kolorowe kępki.

Bulwocebulę układam częścią wzrostową skierowaną do góry. Nie wciskam jej mocno w ziemię. Układam, zasypuję podłożem, a później delikatnie wyrównuję powierzchnię. Nie depczę świeżo obsadzonego miejsca, bo mocne ugniatanie nie jest potrzebne. Nie sadzę też krokusów jeden przy drugim. Jako ogólną zasadę przyjmuje się odstęp wynoszący przynajmniej dwukrotność szerokości cebuli. Wolę przy tym tworzyć niewielkie, nieregularne grupy zamiast równych rzędów. Wiosną wyglądają znacznie bardziej naturalnie.

To również może cię zainteresować: Zrób tę 1 rzecz, a wrzosy będą piękną, fioletową chmurą przez długi czas. Nie potrzebują żadnej odżywki, wystarczy ten nawyk

Po posadzeniu zasypuję dołki i delikatnie wyrównuję podłoże. Gdy gleba jest już wilgotna po jesiennych opadach, dodatkowe podlewanie cebul nie jest konieczne. Przy suchej ziemi można ją natomiast lekko podlać. Później pozostaje już tylko uzbroić się w cierpliwość. Jesienią po krokusach nie będzie jeszcze śladu, ale cała przyjemność zacznie się po zimie, kiedy z ziemi wyjdą pierwsze kolorowe kwiaty.