Lubię, kiedy nawet zwykły obiad wygląda trochę odświętnie. Nie potrzebuję do tego eleganckiego obrusu, srebrnych sztućców ani dekoracji, które później tylko zbierają kurz. Ja uważam, że wystarczy ładny talerz, lniana serwetka i niewielki wazon z kwiatami, żeby codzienny posiłek stał się przyjemniejszy.
Ja przez lata wybierałam głównie białą zastawę. Jest praktyczna, pasuje do wszystkiego i łatwo dokupić kolejne elementy. Ostatnio jednak coraz bardziej podobają mi się naczynia z wyrazistym szkliwieniem. Szczególnie te, które wyglądają na wykonane ręcznie i mają niejednolity kolor. To właśnie dlatego zwróciłam uwagę na ceramiczne talerze z Carrefoura.
Zobacz także:
Kolorowa ceramika wraca na nasze stoły. Zamiast białych talerzy coraz chętniej wybieram coś wyjątkowego
Pamiętam czasy, kiedy odświętna zastawa stołowa musiała być śnieżnobiała, najlepiej ze złotym paseczkiem na brzegu. Takie komplety wyciągało się z kredensu na Boże Narodzenie, Wielkanoc albo rodzinne uroczystości. Na co dzień wystarczały z kolei zwykłe talerze, których nie było szkoda używać.
Dzisiaj patrzę na nakrywanie stołu zupełnie inaczej. Uważam, że ładna ceramika nie powinna czekać w szafce na specjalną okazję. Przecież zwykła niedzielna zupa, kawa z koleżanką czy kolacja po pracy też zasługują na przyjemną oprawę, zwłaszcza jesienią, kiedy więcej czasu spędzamy w domu i chętniej siadamy razem przy stole.
Najbardziej podobają mi się naczynia z nieregularnym szkliwieniem. Ich powierzchnia nie ma jednego, płaskiego koloru. Odcienie przechodzą jeden w drugi, tworząc smugi, plamki i delikatne przejaśnienia. Dzięki temu nawet prosty talerz może wyglądać bardzo dekoracyjnie. W takich wzorach jest też coś, co przypomina mi ceramikę oglądaną na jarmarkach rękodzieła. Tam zawsze zatrzymuję się przy stoiskach z misami i kubkami, które mają niepowtarzalne barwy. Niektóre wyglądają, jakby ktoś namalował na nich kawałek nieba albo krajobraz.
Niestety, ceny ręcznie wykonywanych naczyń bywają wysokie, szczególnie kiedy chcemy kupić cały komplet. Właśnie dlatego bardzo chętnie oglądam również ceramikę dostępną w popularnych sklepach. Można wśród niej znaleźć wzory inspirowane rzemiosłem, a jednocześnie znacznie łatwiej dopasować zakup do domowego budżetu.
Podoba mi się też możliwość łączenia różnych naczyń. Nie wszystko musi pochodzić z jednej kolekcji. Kolorowe talerze obiadowe można zestawić z prostymi białymi miskami, szklanymi salaterkami i zwykłymi kubkami. Taki stół wygląda równie elegancko, a przy okazji nie trzeba od razu wymieniać całej zastawy. Właśnie z takim nastawieniem przyglądałam się ostatnio sklepowym półkom. I wtedy zobaczyłam wzór, który od razu skojarzył mi się z obrazami Vincenta van Gogha.
Talerze Madera Ambition z Carrefour kosztują 17,99 zł. Atramentowy granat i złote refleksy wyglądają jak namalowane pędzlem
Talerz obiadowy Madera marki Ambition ma średnicę 25 cm, a jego największą ozdobą jest niezwykłe szkliwienie. W centrum dominują odcienie granatu, ciemnego błękitu i szarości. Bliżej krawędzi pojawiają się cieplejsze tony, które przypominają złoto, miedź i delikatny brąz. Najciekawsze są jednak smugi rozchodzące się promieniście od środka. Wyglądają trochę jak ślady pędzla na płótnie. Kiedy patrzę na taki talerz, od razu przychodzą mi do głowy obrazy van Gogha, szczególnie jego wirujące niebo i wyraziste zestawienia barw.
fot. ambition.pl
Ciemniejsze fragmenty nadają naczyniu głębi, a jaśniejsze refleksy sprawiają, że nie wygląda ciężko. Dodatkowo delikatnie zaznaczona krawędź ładnie zamyka całą kompozycję. Obecnie w Carrefourze talerz został przeceniony na 17,99 zł za sztukę. Myślę, że to rozsądna suma.
Zwróciłam uwagę również na praktyczne właściwości modelu Madera. Talerz wykonano z trwałej ceramiki, która ma być odporna na zarysowania i uszkodzenia podczas zwykłego użytkowania. Dużym plusem jest też możliwość mycia w zmywarce oraz używania w kuchence mikrofalowej. Dla mnie to ważne, bo nie mam ochoty po każdym obiedzie stać przy zlewie i ręcznie myć wszystkich talerzy.
Średnica 25 cm sprawia, że model nadaje się do serwowania codziennych dań obiadowych. Już wyobrażam sobie na nim pieczone warzywa, kawałek ryby z ziemniakami albo jesienne risotto z grzybami.
Talerze jak z galerii sztuki nie potrzebują drogich dodatków. Tak urządziłabym z nimi jesienny stół
Gdybym kupiła talerze Madera, nie chowałabym ich do szafki z myślą o świętach. Od razu ustawiłabym je na stole w jadalni. Ich kolory są na tyle wyraziste, że nie trzeba już dokładać wielu ozdób.
Najchętniej połączyłabym je z obrusem w kolorze naturalnego lnu. Beżowe tło pięknie podkreśliłoby granatowe szkliwienie i ciepłe refleksy przy brzegach. Do tego dobrałabym proste szklanki oraz sztućce w klasycznym srebrnym kolorze. Na środku stołu postawiłabym niewielki wazon z gałązkami jarzębiny albo suszonymi trawami. Jesienią można też wykorzystać małe dynie dekoracyjne, kasztany i kilka szyszek.
Ciekawie wyglądałoby również zestawienie tej ceramiki z drewnem. Mam słabość do dużych desek do serwowania, szczególnie tych z widocznym rysunkiem słojów. Na takiej desce można podać pieczywo, sery czy przekąski, a obok ustawić ciemne talerze.
To również może cię zainteresować: Parę drobiazgów i kula z Action wystarczą, by zrobić najpiękniejszy stroik na zimę. Właśnie jest na promce, zostało parę dni
Na rodzinny obiad wybrałabym natomiast jasne serwetki. Mogłyby być kremowe, oliwkowe albo w odcieniu zgaszonego błękitu. Unikałabym mocnych wzorów, ponieważ szkliwienie naczyń jest już wystarczająco dekoracyjne. Dzięki temu stół pozostałby spójny, a nie przeładowany kolorami.

Obserwuj nas na Google






