Jesienią coraz częściej myślę o tym, jak przygotować mieszkanie na chłodniejsze miesiące. Nie mam ochoty robić wielkiego remontu ani wymieniać połowy wyposażenia. Wolę kupić kilka drobiazgów, które zmienią atmosferę w domu bez dużych wydatków. Według mnie często wystarczy tylko nowa poszewka na poduszkę, świeca albo bieżnik na stół, żeby salon wyglądał zupełnie inaczej. Nie spodziewałam się jednak, że w Sinsay znajdę taką perełkę. I to za jedyne 39,99 zł.

Świąteczno-zimowy stół nie potrzebuje drogiego obrusu. Bieżnik potrafi zmienić całą aranżację

Przez lata uważałam, że na Boże Narodzenie stół musi być przykryty eleganckim obrusem. Najlepiej białym, idealnie wyprasowanym i sięgającym niemal do krzeseł. Z czasem jednak przekonałam się, że równie ładnie może wyglądać stół udekorowany znacznie prościej. Dzisiaj coraz bardziej podobają mi się bieżniki. Szczególnie na drewnianych stołach, których blatu szkoda całkowicie zasłaniać. Wystarczy rozłożyć dekoracyjny pas materiału przez środek, ustawić na nim świeczniki i niewielki stroik, a całość nabiera świątecznego charakteru.

Zobacz także:

Co ważne, bieżnik nie musi być zarezerwowany wyłącznie na Wigilię. Można korzystać z niego przez cały okres świąteczno-zimowy. Sama lubię takie rozwiązania, bo dzięki nim mieszkanie wygląda odświętnie bez konieczności codziennego przygotowywania dekoracji od nowa.

Najbardziej podobają mi się motywy przypominające zimowe miasteczka. Małe domki, ośnieżone dachy, choinki i ciepłe światło w oknach kojarzą mi się ze świątecznymi ilustracjami z dzieciństwa. Są przytulne i mają w sobie coś nostalgicznego. Właśnie dlatego tak bardzo spodobał mi się pomysł połączenia dekoracyjnego materiału z delikatnym oświetleniem z Sinsay.

Bieżnik LED z Sinsay kosztuje 39,99 zł i przedstawia zimowe miasteczko. Po włączeniu światełek wygląda jeszcze piękniej

W ofercie Sinsay znalazłam świąteczny bieżnik ze światełkami LED za 39,99 zł. To nowość, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Nie jest to zwykły kawałek materiału z nadrukowanymi choinkami. Jego największą ozdobą jest rozbudowany motyw zimowego miasteczka. Na jasnym, beżowym tle widać rząd kolorowych kamieniczek. Mają czerwone i zielone dachy, ozdobne okna oraz świąteczne detale. Pomiędzy budynkami znajdują się choinki, a całość przypomina niewielką uliczkę przygotowaną na Boże Narodzenie.

fot. sinsay.com

Najciekawsze jest jednak to, że bieżnik ma wbudowane światełka LED. Po ich włączeniu poszczególne fragmenty zimowej ilustracji zostają delikatnie podświetlone. To właśnie ten efekt najbardziej mnie urzekł. Model ma 45 cm szerokości i 150 cm długości. Takie wymiary sprawiają, że można go wykorzystać na stole w jadalni, ale również na dłuższej komodzie czy konsoli.

Świecący bieżnik można położyć nie tylko na stole. Na komodzie stworzy piękny świąteczny kącik

Gdybym kupiła ten bieżnik, wcale nie jestem pewna, czy od razu położyłabym go w jadalni. Mam wrażenie, że jeszcze ciekawiej wyglądałby na komodzie w salonie, szczególnie wieczorem, kiedy w pokoju świecą tylko lampki choinkowe. Wyobrażam sobie jasny mebel, na nim bieżnik z zimowym miasteczkiem, a obok kilka prostych dodatków. Wystarczyłby niewielki ceramiczny domek, drewniana choinka albo wazon z gałązkami świerku. Nie dodawałabym zbyt wielu ozdób, żeby nie zasłaniały podświetlonej ilustracji.

Bardzo ładnie wyglądałby również w towarzystwie naturalnych materiałów. Wiklinowy koszyk, drewniana taca czy szyszki w szklanym naczyniu mogłyby podkreślić jego przytulny charakter. Sama najchętniej połączyłabym go z dodatkami w kolorze kremowym, brązowym i ciemnozielonym. Na stole w jadalni postawiłabym natomiast na prostotę. Białe talerze, zwykłe szklanki i lniane serwetki wystarczyłyby, żeby stworzyć elegancką aranżację. Bieżnik byłby jej główną ozdobą.

To również może cię zainteresować: Koniec z kałużą na parapecie. W Action kupiłam antracytowy hit za 21,90 zł. Skrywa pół kilo „pogromcy” wilgoci, a designerski

Podoba mi się również możliwość wykorzystania takiej dekoracji przez cały sezon zimowy. Oczywiście jej wzór jest wyraźnie bożonarodzeniowy, ale nie widzę powodu, żeby chować ją zaraz po świętach. Sama pewnie zostawiłabym ją jeszcze na kilka styczniowych wieczorów, szczególnie jeśli za oknem padałby śnieg.