Zieleń potrafi zrobić sporą różnicę nawet w miejscu, w którym nie mamy przestrzeni na duże dekoracje. Sama szczególnie lubię niewielkie rośliny, bo można postawić je na biurku, komodzie czy półce i nie trzeba od razu przemeblowywać całego pomieszczenia. Dobrze wyglądają również ustawione po kilka sztuk obok siebie. O tej porze roku, gdy za oknem stopniowo robi się coraz bardziej szaro, taki zielony akcent podoba mi się jeszcze bardziej. Tym razem cudeńka dorwałam w Dino.

Rośliny z Dino kosztują teraz tylko 3,49 zł za sztukę. Wzięłam dwie, a ta z biurka od razu zainteresowała koleżanki

Poszłam do Dino po zwykłe zakupy i właściwie nie planowałam wracać do domu z żadnymi dekoracjami. Zauważyłam jednak, że przy roślinach kręci się sporo osób, więc sama podeszłam sprawdzić, co wzbudziło takie zainteresowanie. Wtedy zobaczyłam małe zielone roślinki w niewielkich doniczkach. Było kilka różnych wariantów, a wszystkie kosztowały naprawdę niewiele.

Zobacz także:

Doniczki mają 6 cm, dlatego od razu pomyślałam, że taki kwiatek świetnie zmieści się na moim biurku w pracy. Lubię mieć tam kilka osobistych drobiazgów. Stoją ramki ze zdjęciami i inne niewielkie rzeczy, dzięki którym przestrzeń nie wygląda tak surowo. Brakowało mi tylko trochę zieleni, a tak mała roślina nie zabierze połowy blatu i nadal będzie dobrze widoczna.

Cena ostatecznie przekonała mnie, żeby wziąć nie jedną, a dwie sztuki. Rośliny kosztowały wcześniej 5,49 zł, a teraz zostały przecenione o 36% i za jedną trzeba zapłacić tylko 3,49 zł. Na dwie wydałam więc 6,98 zł. Jedną zabrałam do domu, a drugą następnego dnia postawiłam na swoim biurku w pracy.

fot. marketdino.pl

Reakcja koleżanek była natychmiastowa. Kilka z nich zaczęło zerkać na moją nową roślinkę i pytać, skąd ją mam oraz ile kosztowała. Gdy powiedziałam, że wyhaczyłam ją w Dino za 3,49 zł, zrobiło się jeszcze większe zainteresowanie. Kilka koleżanek również postanowiło zajrzeć do Dino i poszukać czegoś dla siebie.

W Dino znalazłam cztery różne rośliny, więc było w czym wybierać. Mnie najbardziej spodobały się dwie zupełnie inne odmiany

Nie jestem ekspertką od roślin, więc przy wyborze kierowałam się przede wszystkim wyglądem. Sklep nie podaje nazw poszczególnych gatunków, ale patrząc na liście i pokrój roślin, rozpoznałam wśród nich cztery różne propozycje. Jedna przypomina difenbachię, druga peperomię, kolejna muehlenbeckię, a czwarta dracenę.

Difenbachia przyciąga uwagę większymi, zielonymi liśćmi pokrytymi znacznie jaśniejszym wzorem. Wygląda efektownie mimo swoich niewielkich rozmiarów. Peperomia jest zupełnie inna. Jest bardziej zwarta, ma mnóstwo mniejszych liści, na których mieszają się zielonkawe, srebrzyste i czerwonawe tony.

Muehlenbeckia wyróżnia się z kolei cienkimi, rozchodzącymi się na boki pędami oraz drobnymi, niemal okrągłymi listkami. Ma znacznie lżejszy i bardziej rozłożysty wygląd. Ostatnia z roślin przypomina mi dracenę. Jej dłuższe, węższe liście rosną do góry i tworzą zwartą zieloną kępę. Ostatecznie zdecydowałam się na difenbachię oraz peperomię.

Warto zajrzeć też do Biedronki. Zobacz: Gdybym wiedziała, że jesienią zarobię dzięki niemu tyle kasy, kupiłabym ten „piętrowy” gadżet już wcześniej. W Biedronce akurat przecenili

Rośliny do biura nie potrzebują najmocniej nasłonecznionego miejsca. Umiarkowane światło i podlewanie znacznie ułatwiają znalezienie im miejsca

Te niewielkie rośliny z Dino są oznaczone jako odpowiednie do biura. To dla mnie ważne, bo moje biurko nie stoi tuż przy najbardziej nasłonecznionym oknie i nie chciałam kupować kwiatka, który potrzebuje przez większość dnia mocnego słońca. W przypadku tych roślin wskazane jest umiarkowane nasłonecznienie. Nie oznacza to oczywiście, że można postawić je w zupełnie ciemnym kącie i zapomnieć o dostępie do światła. Nie trzeba jednak szukać dla nich miejsca na najbardziej słonecznym parapecie. Dzięki temu łatwiej dopasować im stanowisko zarówno w biurze, jak i w mieszkaniu.

Podobnie wygląda kwestia podlewania. Przy roślinach widnieje oznaczenie umiarkowanego nawadniania. Dla mnie to dobra wiadomość, bo w pracy nie chcę zastanawiać się codziennie, czy mój kwiatek znowu potrzebuje wody. Na razie roślinka stoi między moimi drobiazgami na biurku i dokładnie takiego efektu chciałam. Jest niewielka, dodaje trochę zieleni, a przy okazji kosztowała mniej niż kawa na mieście. Druga została w domu, więc z jednej przypadkowej wizyty w Dino wróciłam z zielonym akcentem do dwóch miejsc.