Sezonowe owoce i warzywa od kilku dni przypominały mi, że pora pomyśleć o zapasach na chłodniejsze miesiące. Pomysłów miałam sporo, ale brakowało mi odpowiednich opakowań. Kolejną wizytę w sklepie planowałam wyłącznie jako szybkie uzupełnienie codziennych zakupów. Jeden regał sprawił jednak, że zatrzymałam się na dłużej i zaczęłam liczyć dostępne warianty. Do domu wróciłam z torbami cięższymi niż zakładałam, za to z gotowym planem na kilka pracowitych popołudni w kuchni.

Słoiki w Dino wpadły mi w oko podczas zwykłych zakupów. Każdy rozmiar od razu znalazł u mnie zastosowanie

Widok całego zapasu szkła wywołał u mnie ten szczególny rodzaj radości, który pojawia się, gdy długo odkładany plan nagle staje się prosty do zrealizowania. Na regale w Dino stały komplety słoików bez nakrętek, dostępne w trzech pojemnościach. Najmniejszy wariant obejmował 8 sztuk po 0,32 l, średni zawierał 6 sztuk po 0,54 l, natomiast w zestawie największym znajdowały się 4 słoiki po 0,9 l. Każde opakowanie było przecenione na 7,89 zł, niezależnie od wybranego rozmiaru.

Zobacz także:

Najmniejsze słoiki w Dino wychodziły po około 0,99 zł za sztukę. W średnim zestawie jeden kosztował około 1,32 zł, a w największym niespełna 1,98 zł. Przy zakupie kilku opakowań każda oszczędność zaczyna mieć znaczenie. Nie zastanawiałam się długo i wzięłam po jednym zestawie z każdego wariantu. Podczas ostatnich wizyt w Biedronce nie widziałam podobnych kompletów w niższej cenie, więc nie chciałam później żałować, że odłożyłam zakup.

fot. marketdino.pl

Słoiki na przetwory zapełnię smakami późnego lata. Lista pomysłów zrobiła się zaskakująco długa

Najwięcej miejsca w mojej kuchni zajmą teraz owoce, bo właśnie od nich chcę rozpocząć tegoroczne przygotowania. Małe słoiczki o pojemności 0,32 l przeznaczę na powidła śliwkowe, mus jabłkowy z cynamonem oraz konfiturę z malin. Taka porcja wystarczy do naleśników, owsianki albo świeżej chałki, a po otwarciu nie będzie stała tygodniami w lodówce. Kilka sztuk zostawię też na domowy chutney z cebuli, który świetnie pasuje do serów i pieczonych warzyw.

Średnie słoiki o pojemności 0,54 l przydadzą mi się do ogórków konserwowych, sałatki z cukinii i buraczków. To właśnie po taki rozmiar sięgam najczęściej, ponieważ mieści rozsądną porcję dodatku do obiadu. Największe, 0,9-litrowe egzemplarze wykorzystam do kiszonych ogórków i marynowanej papryki. Już samo rozstawienie pustych naczyń na blacie sprawiło, że nabrałam ochoty na krojenie, mieszanie i próbowanie nowych połączeń. Zakup nie skończył się więc na chwilowej satysfakcji, lecz naprawdę zmobilizował mnie do działania.

Warto zaglądać też do innych marketów. Zobacz ten hit na balkon: Jeden gadżet i mój balkon iskrzy się jak zaczarowany ogród. Solar z tańczącym płomieniem wyrwałam w markecie za psi grosz

Tanie słoiki mogą stworzyć uporządkowaną domową spiżarnię. Wystarczy zadbać o kilka praktycznych szczegółów

Najbardziej podoba mi się pomysł stworzenia z tych różnych rozmiarów spójnego zapasu, w którym bez problemu odnajdę potrzebny smak. Każdy słoik oznaczę niewielką etykietą z nazwą przetworu oraz datą przygotowania. Takie rozwiązanie ułatwi kontrolowanie zapasów, a przy okazji sprawi, że półki będą wyglądały schludnie.

Przed rozpoczęciem pracy dokładnie obejrzę krawędzie szkła i odłożę każdy egzemplarz z wyszczerbieniem lub pęknięciem. Dokupię również nowe, pasujące nakrętki, ponieważ szczelne zamknięcie ma kluczowe znaczenie dla trwałości przetworów. Umyte słoiki wyparzę, a gotowe zapasy ustawię w chłodnym, suchym i zacienionym miejscu.