Koreańska pielęgnacja już dawno przestała kojarzyć mi się wyłącznie z maseczkami w płachcie. Co jakiś czas pojawia się kolejny ciekawy sposób, który szybko zaczyna interesować kobiety także poza Azją. Najbardziej lubię te rozwiązania, które nie wymagają dziesięciu kosmetyków i dodatkowej godziny przed lustrem. Prosty pomysł, kilka minut dla siebie i można wrócić do codziennych zajęć. Ostatnio właśnie taki patent postanowiłam sprawdzić.

Płatki tonizujące stały się klasykiem koreańskiej pielęgnacji. Koreanki używają ich nawet jak małych maseczek

Koreańska pielęgnacja słynie z wieloetapowych rytuałów, ale wiele jej popularnych patentów jest naprawdę prostych do zastosowania na co dzień. Jednym z nich są płatki tonizujące, po które najczęściej sięga się po oczyszczaniu twarzy. To wygodny sposób na przygotowanie skóry do kolejnych kosmetyków, ponieważ płatki są już nasączone odpowiednią formułą. Nie trzeba osobno nalewać toniku na wacik ani zastanawiać się, ile produktu użyć. W zależności od konkretnego kosmetyku mogą nawilżać, łagodzić, odświeżać lub delikatnie złuszczać.

Zobacz także:

Najbardziej zaciekawiło mnie jednak to, że w K-beauty wcale nie trzeba ograniczać się do szybkiego przetarcia nimi całej twarzy. Popularny jest również sposób, w którym kilka nasączonych płatków zostawia się na skórze na parę minut. Można położyć je na przykład na policzkach i czole, czyli potraktować jak niewielkie maseczki dokładnie tam, gdzie chcemy skoncentrować pielęgnację.

Pielęgnacyjny patent Koreanek znalazłam na półce w Rossmannie. Płatki tonizujące Isana skusiły mnie od razu

Nie musiałam długo szukać, żeby wypróbować ten sposób na własnej twarzy. W Rossmannie znalazłam płatki tonizujące Isana Vitamin C Toner Pads. Są już gotowe do użycia i mają przygotowywać skórę do dalszych etapów pielęgnacji. Według opisu producenta delikatnie złuszczają naskórek, pomagają usuwać martwe komórki i oczyszczać pory. Mają też wspierać poprawę struktury skóry oraz zapewniać efekt nawilżenia, który przekłada się na świeższy wygląd i naturalny blask.

fot. rossmann.pl

Właśnie ta wielozadaniowość najbardziej mnie zaciekawiła. Zamiast kolejnego płynnego kosmetyku stojącego na półce mam gotowy płatek, po który mogę po prostu sięgnąć. Jednak dopiero cena sprawiła, że bez większego zastanowienia postanowiłam dać im szansę. Opakowanie mieści 60 sztuk i kosztuje 15,99 zł, więc jeden płatek wychodzi za zaledwie 27 groszy. Taki zapas powinien wystarczyć na długo, choć oczywiście wszystko zależy od tego, ile płatków wykorzystujemy podczas jednego razu.

Zerknij też na ten hit z Action: Myślałam, że będę musiała ścinać końcówki. Eliksir z Action za 9 zł przywrócił im blask i miękkość. Obeszło się bez fryzjera

Płatki tonizujące z Rossmanna zbierają sporo opinii. Klientki mocno chwalą ich działanie

Płatki znalazłam na półce w Rossmannie i od razu wrzuciłam je do koszyka. Dopiero po powrocie do domu weszłam na stronę drogerii, żeby sprawdzić, jak oceniają je inne klientki. Okazało się, że produkt zebrał już 144 oceny, więc byłam ciekawa, jakie efekty zauważyły osoby, które zdążyły go przetestować.

W opiniach możemy przeczytać między innymi:

Super się sprawdzają i przyjemne w użyciu.

Super oczyszczają i nawilżają, kupiłam kolejne.

Najlepsze płatki tonizujące jakie miałam. Używam je po wstaniu. Po tym moja skóra jest gładka.

Po przeczytaniu komentarzy widzę, że płatki tonizujące zainteresowały nie tylko mnie. U mnie po użyciu skóra była przyjemnie gładka, odświeżona i wyglądała bardziej promiennie, dlatego szybko polubiłam ten prosty sposób pielęgnacji. Fajnie, że patent znany z koreańskich rutyn można dziś tak łatwo wprowadzić do własnej łazienki.