Są takie przedmioty, które wystarczy zobaczyć na sklepowej półce, żeby momentalnie przypomniał się rodzinny dom albo kuchnia babci. Mnie ostatnio dopadło to w najmniej spodziewanym miejscu, bo podczas zwykłych zakupów w Dino. Pomiędzy produktami do domu wypatrzyłam szkło, które wyglądało, jakby ktoś wyciągnął je prosto z kredensu sprzed kilku dekad. Cena też zrobiła swoje. Za sztukę trzeba zapłacić tylko 6,99 zł.

Pięknych szklanek jest dziś mnóstwo, ale w wielu brakuje mi duszy. Właśnie dlatego Dino zaskoczyło mnie swoją kolekcją jak z PRL-u

Dzisiaj naprawdę trudno narzekać na mały wybór zastawy stołowej. W popularnych sklepach znajdziemy minimalistyczne szklanki, cienkie kieliszki, kolorowe pucharki czy całe komplety inspirowane najnowszymi trendami. Sama często zatrzymuję się przy takich półkach, ale mam jeden problem. Wiele współczesnych naczyń wygląda pięknie, lecz brakuje mi w nich duszy.

Zobacz także:

Zupełnie inaczej reaguję na grubsze, mocno tłoczone szkło. Od razu przypominają mi się kredensy z PRL-u, w których stały ciężkie szklanki, salaterki i kielichy wyciągane na niedzielny obiad. U mojej babci podobne naczynia były czymś zupełnie zwyczajnym. Piło się z nich kompot, sok albo wodę i nikt wtedy nie zastanawiał się, że po latach taka stylistyka znowu zacznie wyglądać modnie.

Właśnie dlatego podczas ostatniej wizyty w Dino zatrzymałam się przy półce na dłużej. Zobaczyłam intensywnie zielone kielichy oraz wysokie szklanki z geometrycznymi tłoczeniami. Nie ukrywam, że cena mocno mnie zaskoczyła.

Kielichy w kolorze butelkowej zieleni z Dino wyglądają jak wyciągnięte z babcinego kredensu. Jeden kosztuje tylko 6,99 zł

Najpierw do ręki wzięłam kielich z Dino. Ma 280 ml pojemności i kosztuje 6,99 zł. Już sam kolor robi wrażenie. To głęboka, szmaragdowa zieleń, która świetnie pasuje do jesiennego stołu, ale równie dobrze może być używana przez cały rok.

Jeszcze ciekawsza jest faktura szkła. Powierzchnię zdobi wyraźny geometryczny wzór przypominający ostre, nieregularne szlify. Światło załamuje się na wypukłościach, dlatego kielich nie wygląda płasko nawet wtedy, gdy stoi pusty. Do tego dochodzi krótka nóżka oraz dość masywna stopka. Całość zdecydowanie bardziej przypomina mi stare szkło z kredensu niż delikatne, współczesne kieliszki na cienkich nóżkach.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Podoba mi się również to, że nie trzeba kupować od razu gotowego zestawu. Można więc najpierw kupić kilka i zobaczyć, czy rzeczywiście pasują do pozostałej zastawy, a następnie wrócić po więcej. Ja widzę je przede wszystkim na jesiennym stole. Zieleń pięknie wygląda przy drewnianym blacie, lnianych serwetkach, kremowej ceramice czy dodatkach w odcieniach brązu.

Obok znalazłam pasujące szklanki po 6,99 zł. Za grosze można skompletować całą zastawę w stylu retro

Na kielichach moje odkrycie się nie skończyło. Tuż obok stały szklanki o pojemności 350 ml. Mają bardzo podobne geometryczne żłobienia, dzięki czemu można połączyć oba rodzaje naczyń na jednym stole i stworzyć spójną zastawę.

Na półce widziałam zarówno zielone, jak i czarne szklanki. Te drugie szczególnie zwróciły moją uwagę. Kolor w połączeniu z mocno tłoczoną powierzchnią daje ciekawy efekt. Z jednej strony retro, z drugiej zdecydowanie bardziej współczesny.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

I tutaj znowu największą niespodzianką jest cena. Szklanka kosztuje dokładnie tyle samo co kielich, czyli 6,99 zł. Cztery kielichy i cztery szklanki to wydatek 55,92 zł. Przy sześciu sztukach każdego rodzaju cała 12-elementowa zastawa kosztowałaby więc 83,88 zł.

To również może cię zainteresować: W Home&You buliłam więcej za ręczniki do rąk, w Action mam kąpielowe w boskim szmaragdzie. 12,99 zł sztuka, zrobiłam zapas

Można też pobawić się kolorami. Zielone kielichy zestawić z ciemnymi szklankami albo zdecydować się na jeden odcień i zbudować bardziej klasyczny komplet. Jedno jest pewne. Obydwie wersje będą prezentowały się znakomicie.