Jesienią mam w domu ten sam problem. Nie chcę jeszcze włączać dodatkowego ogrzewania, ale siedzenie wieczorem w cienkiej piżamie szybko przestaje być przyjemne. Zwykła bluza czasem wystarcza, lecz gdy człowiek przez godzinę siedzi przy komputerze albo ogląda serial, chłód i tak zaczyna dokuczać. Wtedy najlepiej sprawdzają mi się miękkie, wygodne ubrania, które nie krępują ruchów i pozwalają normalnie krzątać się po mieszkaniu. Właśnie dlatego zwróciłam uwagę na domowy dres z Action.

Misiowy dres z Action wygląda jak ubranie stworzone na chłodne wieczory. Miękki komplet kosztuje 56,95 zł

Domowy dres z Action składa się z dwóch części i ma bardzo prosty fason. Dostępne są rozmiary od S do XL. Moją uwagę najbardziej przyciągnęła jednak charakterystyczna, puszysta powierzchnia materiału. To właśnie ona sprawia, że dres przypomina trochę miękki koc, tylko w znacznie praktyczniejszej wersji.

Zobacz także:

Góra ma wysoki kołnierz, który może okazać się szczególnie przyjemny wtedy, gdy chłód ciągnie od okna albo siedzimy dłużej bez ruchu. Do tego dochodzą długie spodnie. Nie trzeba więc owijać się kocem i za każdym razem go poprawiać, kiedy chcemy zrobić herbatę, przygotować kolację czy wstać po książkę.

fot: action.com

Producent opisuje dres jako przyjemnie miękki, wygodny i ciepły. Podaje również, że 70 proc. poliestru wykorzystanego w produkcie pochodzi z recyklingu. Komplet kosztuje 56,95 zł. W moim przypadku właśnie takie zestawy wygrywają ze zwykłą piżamą na początku jesieni. Mogę rano zrobić w nich kawę, później posprzątać mieszkanie, a wieczorem usiąść na kanapie i nadal jest mi wygodnie.

Nie traktowałabym go natomiast jako zamiennika ogrzewania przy naprawdę niskiej temperaturze w mieszkaniu. To po prostu dodatkowa warstwa ubrania, która może zwiększyć komfort, kiedy robi się chłodno.

Ciepły dres po domu ma jedną przewagę nad kocem. Można w nim normalnie zająć się swoimi sprawami

Przekonałam się już nieraz, że koc jest świetny tylko do momentu, w którym trzeba wstać. Człowiek się ogrzeje, po czym idzie do kuchni i po minucie znowu jest mu zimno. Ciepły komplet rozwiązuje ten bardzo zwyczajny problem, bo pozostaje na ciele niezależnie od tego, czy siedzimy, czy jesteśmy w ruchu.

Taki dres z Action widzę przede wszystkim jako strój na leniwe poranki i wieczory. Pod spód można założyć cienki bawełniany T shirt, dzięki czemu łatwiej dostosować ubranie do temperatury. Gdy zrobi się cieplej, wystarczy zdjąć górę. Kiedy temperatura ponownie spadnie, zakładamy cały komplet.

Podoba mi się również to, że nie jest to typowa piżama. Prosty krój sprawia, że można potraktować go jako zwyczajne ubranie domowe. Przydaje się to zwłaszcza osobom pracującym z domu albo tym, które po powrocie z pracy natychmiast przebierają się w coś wygodniejszego.

Jest też druga strona medalu. Puszyste ubrania bywają za ciepłe podczas sprzątania czy gotowania, gdy jesteśmy cały czas w ruchu. Dlatego zamiast ubierać się od razu bardzo grubo, wolę kilka warstw. Łatwiej wtedy reagować na zmianę temperatury bez przebierania się od stóp do głów.

W chłodnym mieszkaniu sam gruby sweter nie zawsze wystarcza. Kilka prostych zasad pomaga zatrzymać ciepło

Gdy w domu robi się chłodno, często popełniamy jeden błąd. Zakładamy bardzo grubą bluzę, ale zostawiamy cienkie spodnie i chodzimy boso. Tymczasem znacznie wygodniej jest zadbać o całe ciało. U mnie podstawą są długie spodnie, skarpetki i dodatkowa warstwa na górze.

Dobrym rozwiązaniem jest ubieranie się warstwowo. Na ciało można założyć cienką, wygodną koszulkę, a dopiero później cieplejszą bluzę lub polar. Między warstwami pozostaje trochę powietrza, co pomaga ograniczyć utratę ciepła. Nie warto jednak przesadzać. W domowym stroju nadal powinniśmy móc swobodnie się poruszać.

Sprawdźcie też ten komplecik z Mohito: Rano wskakuję w ten komplecik i lecę na spacer z psem. Sąsiedzi wreszcie nie myślą, że mam piżamę, a tak samo wygodny

Warto również dopasować strój do tego, co akurat robimy. Do czytania czy oglądania telewizji przyda się więcej warstw niż do odkurzania całego mieszkania. Gdy poczujemy, że zaczynamy się pocić, lepiej jedną z nich zdjąć. Wilgotne ubranie szybko przestaje dawać przyjemne uczucie ciepła.

I jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć. Ciepły dres pomaga przetrwać chłodniejszy wieczór, ale nie powinien być sposobem na funkcjonowanie przez długi czas w nadmiernie wychłodzonym mieszkaniu. Traktuję go raczej jako wygodnego pomocnika na okres przejściowy. A właśnie wtedy, zanim kaloryfery zrobią się ciepłe, taki miękki komplet najbardziej mnie przekonuje.