Latem zdecydowanie najczęściej wybieram lekkie, świeże i orzeźwiające perfumy. Kiedy jednak temperatury zaczynają spadać, mam ochotę pachnieć mocniej, intensywniej i przede wszystkim bardziej słodko. Jesienią najlepiej czuję się w ciepłych kompozycjach, które pasują do swetrów, płaszczy i całego przytulnego klimatu tej pory roku. Mam kilka swoich ulubionych zapachów, do których wracam od lat właśnie wtedy, gdy kończą się upalne dni.
Perfumy Billie Eilish to mój jesienny pewniak. Zapach utrzymuje się na mnie przez cały dzień
Jednym z zapachów, do których wracam każdej jesieni, jest Eilish by Billie Eilish. Latem praktycznie po niego nie sięgam, dlatego bardzo się cieszę, że mamy już wrzesień i znowu mogę postawić flakon na pierwszym planie mojej perfumeryjnej półki. To bardzo charakterystyczny zapach, który trudno mi pomylić z jakimkolwiek innym. W pierwszej kolejności urzekł mnie oczywiście sam aromat, ale o tym, że regularnie do niego wracam, zdecydowała też trwałość.
Zobacz także:
Na mojej skórze wystarczy kilka psiknięć rano, żebym czuła perfumy praktycznie przez cały dzień. Jeszcze mocniej trzymają się ubrań. Zdarza mi się odwiesić noszony sweter do szafy, otworzyć ją po kilku dniach i nadal wyraźnie czuć ten słodki aromat. Wielokrotnie słyszałam też pytania o to, czym pachnę, a kilka koleżanek kupiło Eilish właśnie z mojego polecenia.
Swoje perfumy kupuję w Douglasie i najczęściej wybieram flakon o pojemności 50 ml. Obecnie kosztuje on 305 zł. Nie jest to mało, ale przy takiej trwałości jestem w stanie zapłacić tę kwotę, szczególnie że od czasu do czasu udaje mi się trafić na korzystniejszą promocję.
fot. archiwum prywatne/story.pl
Waniliowe perfumy po kilku godzinach robią się jeszcze bardziej otulające. Na ubraniach pachną mi jak ciasteczko
Eilish od pierwszego psiknięcia jest dla mnie przede wszystkim słodki i waniliowy, ale kompozycja jest znacznie bardziej rozbudowana. W nutach głowy pojawiają się cukier, czerwone owoce i mandarynka. Później dochodzą róża, wanilia, kakao oraz przyprawy, natomiast podstawę tworzą fasola tonka, bursztyn, piżmo i nuty drzewne. To właśnie połączenie wanilii, kakao, tonki i ciepłych nut sprawia, że zapach ma wyraźnie deserowy, gourmandowy charakter.
Najbardziej podoba mi się jednak to, jak te waniliowe perfumy zmieniają się na ubraniach. Po kilku dniach nie czuję już dokładnie tego samego aromatu co tuż po aplikacji. Kiedy wyciągam z szafy wcześniej noszony sweter, zostaje na nim coś, co kojarzy mi się z waniliowym ciasteczkiem – słodkim, ciepłym i lekko kremowym. To jeden z tych zapachów, które aż chce się nosić podczas chłodnych dni.
Zerknij też na ten hicior do włosów z Rossmanna: Nie chodzę już do fryzjera na balejaż. Psikam włosy tym cackiem z Rossmanna za 14,49 zł. Siwiznę też tuszuje
Perfumy na jesień pasują do mojej „skandynawskiej” garderoby. Otulają dokładnie jak miękki sweter
Od lat uwielbiam skandynawską estetykę, szczególnie jeśli chodzi o modę. Staram się budować garderobę podobnie. Wybieram rzeczy proste i wygodne, ale zależy mi, żeby jednocześnie miały w sobie trochę modowego sznytu. Jesienią widać to u mnie najbardziej. W szafie zaczynają królować miękkie swetry, luźniejsze spodnie, proste płaszcze i spokojna kolorystyka.
Właśnie dlatego Eilish tak mocno kojarzy mi się ze skandynawskim klimatem. Nie kontrastuje z miękkimi, wygodnymi stylizacjami, lecz staje się ich naturalnym dopełnieniem. Zakładam gruby sweter, proste dżinsy i płaszcz, a na koniec sięgam po te perfumy. Zapach otula mnie wtedy dokładnie tak, jak ubranie – jest ciepły, miękki i przyjemnie słodki. Właśnie dlatego, gdybym miała wybrać tylko jedne perfumy na jesień, ten flakon znalazłby się u mnie na pierwszym miejscu.

Obserwuj nas na Google







