Jesienne poranki potrafią dać się we znaki. Wychodzę z domu z ładnie ułożonymi włosami, a kilka minut później wiatr robi z fryzurą, co chce. Najprościej byłoby założyć grubą czapkę, ale nie każda z nas czuje się w niej dobrze. Szczególnie gdy mamy krótsze włosy, grzywkę albo po prostu lubimy wyglądać elegancko. Z drugiej strony marznięcie w uszy też nie należy do przyjemności. Na szczęście są dodatki, które pozwalają znaleźć kompromis między wygodą a schludnym wyglądem.

Zamiast czapki wybieram coś znacznie bardziej kobiecego. Opaska z Sinsay ma w składzie wełnę

Nie każda kobieta przepada za grubymi, dzianinowymi czapkami. Sama mam wrażenie, że niektóre modele zupełnie nie pasują do eleganckiego płaszcza. Potrafią też przygnieść włosy, nad którymi chwilę wcześniej pracowałyśmy przed lustrem. Dlatego tak podobają mi się szerokie opaski na głowę. Pozwalają osłonić uszy i część czoła, a jednocześnie pozostawiają odsłonięty czubek głowy. Dzięki temu fryzura nie jest całkowicie schowana pod materiałem. W Sinsay wypatrzyłam właśnie taką opaskę z domieszką wełny. To ciekawa propozycja na chłodniejsze dni, szczególnie gdy temperatura zaczyna spadać, ale nie ma jeszcze potrzeby zakładania zimowej czapki.

Zobacz także:

Dodatek ma prosty charakter, dzięki czemu łatwo wkomponować go w codzienne stylizacje. Nie potrzeba wymyślnych dodatków ani specjalnej okazji, żeby po niego sięgnąć. Najbardziej przekonuje mnie jednak to, że opaska nie musi zmieniać całego wyglądu fryzury. Można pozostawić rozpuszczone włosy, związać je w niski kucyk albo upiąć w luźny kok. Oczywiście nie oznacza to, że materiał w ogóle nie dotknie włosów. Każda opaska może je nieco przygnieść przy skroniach lub na czole. Mimo to dla wielu kobiet będzie wygodniejszą alternatywą niż nakrycie zakrywające całą głowę.

fot. sinsay.pl

Wełna w składzie to duża zaleta na chłodne poranki. Opaska z Sinsay kosztuje tylko 15,99 zł

Przy jesiennych dodatkach zwracam uwagę nie tylko na wygląd. Ważne jest również to, z czego zostały wykonane, ponieważ materiał ma ogromne znaczenie dla komfortu noszenia. Opaska z Sinsay zawiera domieszkę wełny. To naturalne włókno cenione między innymi za właściwości termoizolacyjne. Pomaga ograniczać utratę ciepła, dlatego często wykorzystuje się je w swetrach, szalikach i zimowych akcesoriach. Trzeba jednak pamiętać, że domieszka wełny nie oznacza, że cały produkt został wykonany z tego surowca. O tym, jak ciepła będzie konkretna opaska, decydują również grubość dzianiny, jej splot oraz proporcje pozostałych włókien.

Szukasz modowych inspiracji? To też warto sprawdzić: Nie trzeba wydawać fortuny, żeby po 50. wyglądać jak elegancka Francuzka. Ten płaszcz z Sinsay ma wełnę w składzie, a tanizna

Nie traktowałabym jej więc jako zamiennika grubej czapki podczas siarczystego mrozu. Na jesienny spacer, drogę do sklepu czy poranne wyjście po pieczywo może natomiast okazać się praktycznym dodatkiem. A teraz najprzyjemniejsza część, czyli cena. Opaska została wskazana w cenie 15,99 zł. To niewielki wydatek w porównaniu z zakupem nowego płaszcza, kurtki czy kompletu zimowych akcesoriów. Lubię takie rozwiązania, ponieważ nie trzeba przeznaczać dużej kwoty na odświeżenie garderoby. Czasami właśnie drobny dodatek sprawia, że ubrania noszone od kilku sezonów zaczynają wyglądać inaczej. 

Do beżowego płaszcza wyglądałaby niezwykle szykownie. Tak nosiłabym opaskę po 50-tce

Największą zaletą takich dodatków jest dla mnie możliwość tworzenia wielu zestawów z ubraniami, które już wiszą w szafie. Nie trzeba przecież kupować całej nowej kolekcji na jesień. Pierwsza stylizacja, która przychodzi mi do głowy, to klasyczny płaszcz, dzianinowy sweter i eleganckie botki. Opaska mogłaby zastąpić sportową czapkę, która nie zawsze dobrze wygląda przy bardziej formalnych ubraniach. Do takiego zestawu wybrałabym prostą torebkę na ramię i niewielkie kolczyki. Szczególnie lubię połączenia, w których dodatki nie konkurują ze sobą, ale tworzą spokojną całość.

Na co dzień opaskę można zestawić również z pikowaną kamizelką. To wygodny pomysł na spacer, szybkie zakupy czy wyjście z psem. Wystarczą jeansy, grubsza bluza i wygodne buty. A co z kobietami po 50. roku życia? Moim zdaniem ten rodzaj nakrycia głowy jest wyjątkowo uniwersalny. Nie trzeba podążać za młodzieżowymi trendami, żeby wyglądać nowocześnie i z klasą. Szczególnie ciekawie opaski prezentują się przy krótkich fryzurach. Można wysunąć spod nich grzywkę albo pozostawić kilka luźnych kosmyków po bokach twarzy. Przy włosach do ramion dobrze wygląda natomiast niski kucyk. Taka fryzura jest szybka do wykonania i nie wymaga stosowania dużej ilości lakieru. 

Nie kupowałabym kolejnej czapki tylko dlatego, że robi się zimno. Jeden niedrogi dodatek daje wiele możliwości

Z wiekiem coraz bardziej przekonuję się, że dobrze urządzona garderoba wcale nie musi być ogromna. Znacznie ważniejsze jest to, żeby poszczególne rzeczy do siebie pasowały. Jesienią szczególnie łatwo wydać pieniądze na dodatki, których później prawie nie nosimy. W sklepach kuszą szaliki, rękawiczki, czapki i kolejne modele kurtek. A przecież często wystarczy dokładnie przejrzeć to, co już mamy. Dlatego przed zakupem opaski zastanowiłabym się, z iloma ubraniami mogę ją połączyć. Gdy pasuje do ulubionego płaszcza, kurtki i kamizelki, ma znacznie większą szansę stać się częścią codziennego stroju.

Ważne jest również dopasowanie do kształtu twarzy. Szerokie opaski przyciągają uwagę do górnej części głowy, dlatego warto przymierzyć kilka sposobów ich ułożenia. Niektórym kobietom bardziej odpowiada model noszony niżej na czole, inne wolą przesunąć go nieco wyżej. Czasami wystarczy zmienić położenie o centymetr, żeby całość wyglądała korzystniej.

Opaska ma jeszcze jedną praktyczną zaletę. Jest niewielka, dlatego łatwo zabrać ją ze sobą w torebce. Kiedy po południu zrobi się cieplej, nie trzeba nosić dodatkowego nakrycia w ręku. Dla mnie to właśnie takie szczegóły świadczą o wygodzie codziennych dodatków. Nie potrzebuję kolejnej rzeczy, która będzie leżeć na dnie szafy. Wolę akcesoria łatwe do noszenia, przechowywania i dopasowywania do różnych ubrań.