Tuje od lat są jednymi z najchętniej sadzonych roślin na żywopłoty. Nic dziwnego, bo szybko pozwalają osłonić ogród i pozostają dekoracyjne również zimą. Żeby jednak rzeczywiście wyglądały dobrze, potrzebują regularnej pielęgnacji. Szczególnie niepokojące jest pojawianie się coraz większej liczby brązowych fragmentów. Sama długo szukałam prostego sposobu, który mogłabym wykorzystać jako uzupełnienie podstawowej pielęgnacji. I na szczęście się udało.
Co roku miałam ten sam problem. Brązowe tuje psuły wygląd całego żywopłotu
Pierwsze pojedyncze brązowe gałązki tui nie wzbudzały mojego niepokoju. Z czasem zauważyłam jednak, że przebarwień jest coraz więcej. Na tle intensywnie zielonych części krzewów suche fragmenty były widoczne z daleka i cały żywopłot wyglądał znacznie gorzej.
Zobacz także:
Początkowo zakładałam, że roślinom po prostu brakuje nawozu. Tymczasem brązowienie tui może mieć wiele przyczyn. Czasem winne jest przesuszenie, innym razem problemy z korzeniami, niewłaściwe nawożenie, zasolenie podłoża, choroby albo szkodniki. Wewnętrzne, starsze łuski mogą również naturalnie żółknąć i opadać, szczególnie jesienią. Właśnie dlatego sam kolor gałązek nie wystarcza, żeby od razu wskazać jednego winowajcę.
U mnie najważniejsze okazało się połączenie kilku zmian w pielęgnacji. Zaczęłam bardziej pilnować podlewania i regularnie oglądać krzewy. Jednocześnie chciałam znaleźć prosty domowy preparat, który mogłabym stosować pomocniczo, zwłaszcza gdy obawiam się rozwoju problemów grzybowych lub pojawienia się niektórych szkodników. Wtedy zainteresował mnie domowy wyciąg z czosnku i jeszcze 1 składnika z kuchni.
Czosnek i odrobina żelatyny. Tak przygotowuję domowy oprysk do tui
Podstawą domowego oprysku dla tui jest czosnek. Biorę kilka ząbków, mniej więcej 4-5, rozgniatam je lub bardzo drobno siekam, a następnie zalewam około litrem letniej wody. Taką mieszankę pozostawiam na kilka godzin, najlepiej na noc, żeby powstał wyraźny wyciąg.
fot. BarTa/Adobe Stock
Później całość bardzo dokładnie przecedzam. To ważne, ponieważ kawałeczki czosnku mogłyby zatkać dyszę opryskiwacza. Dopiero do gotowego płynu dodaję odrobinę przygotowanego wcześniej roztworu żelatyny. Nie wsypuję suchej żelatyny bezpośrednio do opryskiwacza. Niewielką ilość, około 1/4 łyżeczki, najpierw dokładnie rozpuszczam w małej porcji ciepłej wody. Po przestudzeniu dolewam ją do przecedzonego wyciągu z czosnku i mieszam.
Gotowy roztwór przelewam do spryskiwacza i nanoszę na zielone części krzewów. Wybieram pochmurny, bezdeszczowy i niezbyt gorący dzień. Nie opryskuję tui w pełnym słońcu, bo mokre rośliny w połączeniu z wysoką temperaturą mogą źle zareagować. Nie wykonuję zabiegu również tuż przed deszczem, który szybko zmyłby preparat.
Przy pierwszym zastosowaniu zawsze warto spryskać niewielki fragment jednej rośliny i obserwować go przez kilka dni. Jeśli przebarwienia nadal postępują, szukam innej przyczyny, zamiast wykonywać kolejne opryski w ciemno.
Sam oprysk nie wystarczy. Tego pilnuję, żeby tuje pozostawały zieloniutkie
Najważniejsza jest dla mnie woda. Tuje tworzą gęstą masę zielonych pędów i nie najlepiej znoszą długotrwałe przesuszenie. Szczególnie uważam na młode egzemplarze oraz krzewy rosnące w miejscach mocno nasłonecznionych. Zamiast podlewać je codziennie niewielką ilością wody, wolę zrobić to rzadziej, ale porządnie, tak aby wilgoć dotarła głębiej do strefy korzeniowej.
Dobrym rozwiązaniem jest również ściółkowanie podłoża. Warstwa kory ogranicza szybkie parowanie wody i pomaga utrzymać bardziej stabilne warunki wokół korzeni. Nie usypuję jednak wysokiego kopca bezpośrednio przy pniu.
Kolejna sprawa to nawożenie. Więcej nawozu wcale nie oznacza bardziej zielonych tui. Przenawożenie może zaszkodzić roślinom, dlatego preparaty stosuję zgodnie z zaleceniami producenta i dopasowuję je do pory roku. Pod koniec sezonu nie pobudzam już krzewów dużymi dawkami azotu do intensywnego wypuszczania młodych przyrostów.
To również może cię zainteresować: Mój balkon wygląda jak bordowa chmura kwiatów, choć u sąsiadek sezon już się skończył. Posadź hit z PRL-u jeszcze w sierpniu
Regularnie zaglądam również do wnętrza żywopłotu. Usuwam całkowicie suche fragmenty, a przy okazji mogę dokładniej obejrzeć pędy i wcześniej zauważyć niepokojące zmiany.

Obserwuj nas na Google







