Porządki w starym kredensie albo mieszkaniu po dziadkach mogą skończyć się zaskakującym odkryciem. Przedmioty, które przez lata traktowaliśmy jak zwykłe bibeloty, dziś coraz częściej interesują kolekcjonerów. Szczególnie uważnie warto oglądać ceramikę, szkło i niewielkie dekoracje pamiętające czasy PRL. Zanim więc kolejna figurka trafi do pudła z rzeczami do oddania, dobrze poświęcić jej kilka minut. Czasami najważniejsza wskazówka kryje się na jej spodzie.

Stał za szybą i zbierał kurz. Dziś „Żubr” z Ćmielowa potrafi sporo kosztować

Jednym z takich przedmiotów jest porcelanowy „Żubr” zaprojektowany przez Mieczysława Naruszewicza. Projekt pochodzi z 1957 roku i jest związany z Zakładami Porcelany Stołowej „Ćmielów”. Figurka ma charakterystyczną, mocno uproszczoną sylwetkę zwierzęcia – zamiast realistycznego odwzorowania mamy opływową formę, która nawet dzisiaj wygląda zaskakująco nowocześnie.

Zobacz także:

fot: onebid.pl

O tym, że nie jest to już tylko sentymentalna pamiątka, najlepiej świadczą wyniki aukcji. Podczas Lipcowej Aukcji Designu 26 lipca 2026 roku cena wywoławcza porcelanowego „Żubra” wynosiła 500 zł. Cena sprzedaży sięgnęła natomiast 1560 zł wraz z opłatą aukcyjną. To dobry przykład, dlaczego nie warto automatycznie traktować starej porcelany jak bezwartościowej dekoracji. Oczywiście nie oznacza to, że każdy „Żubr” znaleziony w domu będzie wart dokładnie tyle samo. Znaczenie mają m.in. stan zachowania, konkretna wersja i pochodzenie przedmiotu.

Nie tylko porcelanowe figurki są poszukiwane. Te rzeczy z PRL warto dokładnie obejrzeć

Ćmielowskie figurki to zaledwie początek długiej listy przedmiotów, które mogą zainteresować miłośników polskiego wzornictwa. W domach wciąż można znaleźć wazony, patery, serwisy do kawy, szkło dekoracyjne czy ceramikę pochodzącą z okresu PRL. Warto zwracać uwagę zwłaszcza na przedmioty sygnowane i projekty przypisywane konkretnym twórcom.

Poszukiwane bywają chociażby wyroby związane z projektantami takimi jak Zbigniew Horbowy czy Jerzy Słuczan-Orkusz. Kolekcjonerzy interesują się również niektórymi lampami, zegarami i meblami z lat 50., 60. i 70. Nie wystarczy jednak, że przedmiot jest stary. O jego wartości może decydować rzadkość konkretnego projektu, nazwisko autora, producent, seria, kolorystyka, a przede wszystkim stan zachowania. Popularny masowy produkt może kosztować niewiele, podczas gdy rzadszy projekt z tego samego okresu osiągnie znacznie wyższą cenę.

Najpierw zajrzyj pod spód. Tak sprawdzisz, czy stary bibelot może być coś wart

Pierwszym krokiem powinna być dokładna identyfikacja przedmiotu. Figurkę, wazon czy filiżankę trzeba delikatnie odwrócić i poszukać sygnatury producenta, numeru, nalepki, oznaczenia serii lub podpisu projektanta. Warto zrobić wyraźne zdjęcia zarówno całego przedmiotu, jak i wszystkich oznaczeń.

Później przychodzi czas na porównywanie. Zamiast sugerować się wyłącznie aktywnymi ogłoszeniami, lepiej poszukać wyników zakończonych aukcji. Sprzedający może przecież wystawić przedmiot za 2000 zł, ale nie oznacza to jeszcze, że ktoś rzeczywiście tyle za niego zapłaci.

To również cię zainteresuje: Robiłam porządki w piwnicy i znalazłam tę zabawkę z PRL-u. Wystawiłam na OLX i po 20 min zarobiłam 2500 zł

Trzeba też dokładnie sprawdzić stan przedmiotu. Odpryski, pęknięcia, sklejenia, brakujące elementy czy mocne przetarcia mogą wpływać na cenę. Jeśli trafimy na coś, co wygląda na rzadki lub droższy projekt, warto poprosić o pomoc dom aukcyjny, antykwariat albo specjalistę zajmującego się wzornictwem z XX wieku.

OLX to jedna z możliwości. Pamiątki po PRL można sprzedać także na aukcji

Przy popularniejszych przedmiotach najprostszą drogą są serwisy ogłoszeniowe, takie jak OLX, oraz platformy sprzedażowe. Pomocne bywają również internetowe grupy skupiające kolekcjonerów porcelany, szkła czy polskiego designu. Można tam znaleźć osoby, które znają poszczególne sygnatury i potrafią naprowadzić właściciela na nazwisko projektanta.

W przypadku rzeczy potencjalnie cenniejszych dobrym rozwiązaniem może być kontakt z antykwariatem lub domem aukcyjnym. Przed wystawieniem warto jednak wiedzieć, co właściwie mamy w rękach i jakie ceny podobne przedmioty rzeczywiście osiągały. Historia „Żubra” pokazuje, że czasem opłaca się poświęcić na to trochę czasu. Dlatego podczas kolejnych porządków starej porcelany lepiej nie wynosić od razu na śmietnik – niepozorny bibelot może okazać się kolekcjonerskim znaleziskiem.