Jeszcze kilkanaście lat temu podobne figurki często lądowały na strychach, w pawlaczach albo na dnie kartonów przygotowanych do oddania. Dziś coraz więcej osób zagląda do rodzinnych kredensów z zupełnie innym nastawieniem. Okazuje się, że niepozorne przedmioty z czasów PRL potrafią osiągać na aukcjach zawrotne ceny. Jednym z najlepszych przykładów jest porcelanowa kaczka z Ćmielowa, która dla kolekcjonerów stała się prawdziwym białym krukiem.
To nie zwykła figurka. PRL stworzył ikonę polskiego wzornictwa
Porcelanowa rzeźba przedstawiająca kaczkę w locie została zaprojektowana przez Mieczysława Naruszewicza w 1957 roku dla Zakładów Porcelany Stołowej Ćmielów. Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że powstała niemal 70 lat temu. Smukła sylwetka, mocno uproszczona forma i dynamiczna linia sprawiają, że nawet dziś wygląda bardzo nowocześnie. To właśnie dlatego projekt jest uznawany za jeden z najciekawszych przykładów polskiego wzornictwa z tamtego okresu.
Zobacz także:
W czasach PRL porcelanowe figurki zdobiły wiele mieszkań. Obok sarenek, piesków czy baletnic pojawiały się również bardziej odważne projekty inspirowane modernizmem. Kaczka Naruszewicza wyróżniała się jednak minimalistyczną formą i eleganckim wykończeniem. Nie była typową ozdobą, lecz małym dziełem sztuki użytkowej. Dzisiaj właśnie takie projekty cieszą się największym zainteresowaniem wśród kolekcjonerów, którzy poszukują oryginalnych wyrobów z Ćmielowa.
Aukcjonerzy licytowali do końca. Za figurkę z PRL zapłacono aż 7000 zł
Rosnąca popularność designu z połowy XX wieku sprawia, że ceny takich przedmiotów stale idą w górę. Dobrym przykładem jest aukcja, na której porcelanowa "Kaczka w podlocie" została sprzedana za 7000 zł. Warto dodać, że dom aukcyjny wcześniej oszacował jej wartość na 7000–10 000 zł, co pokazuje, jak wysoko wyceniane są dziś najrzadsze egzemplarze.
fot: bid.desa.pl
Na ostateczną cenę wpływa kilka czynników. Najważniejszy jest stan zachowania – figurka nie powinna mieć wyszczerbień, pęknięć ani śladów nieprofesjonalnych napraw. Ogromne znaczenie ma również oryginalna sygnatura Ćmielowa znajdująca się na spodzie oraz zgodność z pierwotnym projektem. Im rzadsza wersja i lepiej zachowany egzemplarz, tym większe zainteresowanie kolekcjonerów. Nie bez znaczenia pozostaje także nazwisko projektanta. Prace Mieczysława Naruszewicza od lat należą do najbardziej cenionych obiektów polskiego designu z okresu PRL.
Zanim coś wyrzucisz, zajrzyj do kredensu. PRL nadal potrafi zaskoczyć
Historia porcelanowej kaczki pokazuje, że stare dekoracje nie zawsze są tylko sentymentalną pamiątką. W wielu domach nadal można znaleźć przedmioty, których właściciele nie kojarzą z wysoką wartością. Szczególnie warto przyjrzeć się porcelanie z Ćmielowa, Chodzieży czy Włocławka, a także szklanym wyrobom z Huty Szkła Ząbkowice oraz innym projektom znanych polskich designerów z lat 50., 60. i 70.
Przed wystawieniem znaleziska na sprzedaż dobrze jest sprawdzić sygnaturę producenta oraz porównać przedmiot z archiwalnymi wynikami aukcji. Pozwala to zorientować się, czy mamy do czynienia z popularnym modelem, czy z rzadkim egzemplarzem poszukiwanym przez kolekcjonerów. Specjaliści zwracają również uwagę, aby nie czyścić starej porcelany agresywnymi środkami chemicznymi ani nie próbować samodzielnie naprawiać uszkodzeń. Takie działania mogą obniżyć wartość przedmiotu.
Czytaj także: Dla jednych złom, dla innych perełka warta kilka tys. zł. Stare kaloryfery są dziś pożądanym rarytasem
Moda na polskie wzornictwo z połowy XX wieku nie słabnie. Wręcz przeciwnie – kolekcjonerzy coraz częściej zwracają uwagę na projekty, które jeszcze niedawno można było kupić za niewielkie pieniądze na targach staroci. Dziś wiele z nich trafia do prestiżowych galerii, domów aukcyjnych i prywatnych kolekcji. Warto więc przed kolejnymi porządkami dokładnie przejrzeć zawartość pawlacza lub starego kredensu. Być może od lat stoi tam porcelanowa figurka, która dla jednych jest tylko dekoracją, a dla innych cennym fragmentem historii polskiego designu.

Obserwuj nas na Google







