Jeszcze niedawno wiele przedmiotów z czasów PRL-u traktowało się jak zwykłe starocie, które tylko zajmują miejsce w piwnicy czy kredensie. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a niektóre rzeczy sprzed kilkudziesięciu lat są poszukiwane przez kolekcjonerów. Sama niedawno przekonałam się, że przed większymi porządkami zdecydowanie warto sprawdzić, co właściwie trzymamy w kartonach. Jedno takie znalezisko naprawdę mnie zaskoczyło. Podobne wystawione są w sieci za ponad 3 tys. zł.

Przedmioty z PRL-u wróciły do łask. W 2026 roku kolekcjonerzy szukają unikatowych perełek sprzed lat

Moda na wzornictwo z PRL-u sprawiła, że coraz więcej rzeczy, które pamiętamy z mieszkań rodziców i dziadków, zaczęło być traktowanych jak przedmioty kolekcjonerskie. Szczególne zainteresowanie wzbudzają oryginalne projekty znanych polskich fabryk i projektantów. Liczą się charakterystyczna forma, historia konkretnego wzoru, stan zachowania, kompletność oraz oznaczenia producenta.

Zobacz także:

Dobrze widać to po ceramice i porcelanie. Filiżanki, wazony czy całe serwisy, które przez lata stały za szybą meblościanki, dzisiaj pojawiają się na aukcjach i portalach ogłoszeniowych za kwoty znacznie wyższe, niż moglibyśmy się spodziewać. Najcenniejsze są oczywiście przedmioty zachowane w dobrym stanie – bez wyszczerbień, pęknięć i amatorskich napraw.

Nie oznacza to oczywiście, że każda filiżanka z PRL-u jest warta fortunę. Przed wyrzuceniem starych rzeczy warto jednak poszukać sygnatury na spodzie i sprawdzić nazwę producenta oraz wzoru. Sama zaczęłam robić to dopiero niedawno i teraz żałuję, że wcześniej nie przyglądałam się dokładniej zawartości rodzinnych szafek.

W piwnicy znalazłam serwis „Ina” z Ćmielowa. Podobne komplety są wystawiane za ponad 3 tys. zł

Podczas ostatnich porządków trafiłam na karton ze starym serwisem. Początkowo chciałam tylko sprawdzić, czy naczynia nadają się jeszcze do wykorzystania. Charakterystyczne bordowo-białe elementy wyglądały jednak na tyle ciekawie, że zaczęłam szukać informacji na ich temat.

Okazało się, że mam do czynienia z serwisem „Ina” z Ćmielowa, zaprojektowanym przez Lubomira Tomaszewskiego. To właśnie jego niezwykła, bardzo charakterystyczna forma sprawia, że trudno pomylić ten komplet z klasycznymi serwisami kawowymi. Zamiast tradycyjnych kształtów pojawiają się tu opływowe, asymetryczne linie typowe dla nowoczesnego wzornictwa tamtego okresu.

Jeszcze większe zdziwienie przyszło, gdy sprawdziłam ogłoszenia. Podobne komplety są wystawiane za 3500-3600 zł. Oczywiście trzeba pamiętać, że wycena zależy od liczby elementów, ich stanu i konkretnego wariantu serwisu.

Teraz już wiem, że zanim pozbędę się jakiejkolwiek starej porcelany, najpierw dokładnie obejrzę jej spód, poszukam sygnatury i porównam kilka aktualnych ofert. Kilka minut sprawdzania może uchronić przed wyrzuceniem naprawdę cennego przedmiotu.

Nie tylko porcelana z PRL-u potrafi być sporo warta. Tych staroci lepiej nie wyrzucać bez sprawdzenia

Serwisy kawowe to tylko początek długiej listy. Na rynku wtórnym zainteresowanie wzbudzają również figurki porcelanowe, ceramika oraz szkło dekoracyjne. W przypadku szkła warto przyjrzeć się starym wazonom, paterom, kieliszkom i karafkom. Przy ceramice znaczenie mogą mieć wyroby m.in. z Ćmielowa, Chodzieży czy Włocławka.

Osobną kategorię stanowią stare zabawki, takie jak lalki, samochodziki, kolejki czy gry zachowane wraz z oryginalnym pudełkiem. Podobnie jest z wyposażeniem mieszkań, mi.in. lampami, fotelami, krzesłami czy stolikami.

To również może cię zainteresować: Włosi wystawiają przed domy butelki z płynem. Nie są dla spragnionych, lepiej ich nie ruszać, prawdziwy powód zaskakuje

Właśnie dlatego podczas porządków nie kieruję się już zasadą „stare, więc do wyrzucenia”. Najpierw sprawdzam producenta, sygnaturę, projektanta i ceny podobnych przedmiotów. Dopiero później decyduję, co z daną rzeczą zrobić.