Jesień to jedyna pora roku, kiedy bez wyrzutów sumienia kupuję dekoracje, których teoretycznie wcale nie potrzebuję. Wystarczy świeca, miękki koc albo kilka nowych dodatków i salon od razu robi się bardziej przytulny. Co roku obiecuję sobie, że tym razem nic mnie nie skusi. A później wchodzę do Pepco i cały plan bierze w łeb.
Tak było również tym razem. Przechodziłam obok półki z jesienną kolekcją i już miałam iść dalej, kiedy zauważyłam niewielką szklaną dynię. Najpierw pomyślałam, że to kolejna plastikowa ozdoba, jakich pełno przed sezonem. Dopiero kiedy wzięłam ją do ręki, zobaczyłam, że wykonano ją ze szkła, a w środku umieszczono suszone kwiaty. Po chwili dostrzegłam jeszcze niewielkie oświetlenie LED. W tym momencie wiedziałam już, że wróci ze mną do domu.
Zobacz także:
Najbardziej zaskoczyła mnie cena. Kilkanaście złotych za dekorację, która spokojnie mogłaby stać na półce w sklepie z wyposażeniem wnętrz za kilka razy więcej. Zaczęłam się nawet rozglądać, czy obok nie stoi większa wersja albo podobny lampion. Tym razem jednak to właśnie ta niewielka dynia zrobiła na mnie największe wrażenie. Pepco odpaliło cozy autumn. Za niecałą stówkę urządziłam jesień w jadalni jak z Pinteresta.
Wieczorem pokazuje cały swój urok. W ciągu dnia jest elegancka, po zmroku robi klimat
Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła jesienna dekoracja. Przezroczyste szkło, delikatny kształt dyni i naturalne suszone kwiaty sprawiają, że pasuje praktycznie do każdego wnętrza. Nie jest przesadnie kolorowa ani nie kojarzy się wyłącznie z Halloween. Dzięki temu można postawić ją zarówno na komodzie, jak i na stoliku kawowym czy parapecie.
Dopiero po włączeniu światła widać, dlaczego tak bardzo przyciąga uwagę. Ciepłe oświetlenie LED delikatnie rozświetla wnętrze dyni, wydobywając kolory suszonych roślin i odbijając się od szklanego klosza. Efekt jest subtelny, ale właśnie dzięki temu całość wygląda elegancko. Nie razi w oczy i nie przypomina świecących ozdób, które po kilku dniach zaczynają męczyć.
Wieczorem ustawiłam ją na stoliku obok świecy i filiżanki herbaty. Nagle okazało się, że nie potrzeba nowych mebli ani kosztownych dodatków, żeby salon zaczął wyglądać bardziej przytulnie. To właśnie takie drobne dekoracje często robią największą różnicę.

Za 15 zł trudno znaleźć podobny efekt. W droższych sklepach ceny potrafią zaskoczyć
Najbardziej lubię dodatki, które nie wyglądają na swoją cenę. I właśnie do tej grupy zaliczyłabym tę szklaną dynię z Pepco. W wielu sklepach z wyposażeniem wnętrz podobne sezonowe dekoracje kosztują kilkadziesiąt złotych, a zdarzają się modele wycenione jeszcze wyżej. Tutaj wystarczyło wydać 15 zł, żeby zabrać do domu coś, co naprawdę przyciąga wzrok.
Nie twierdzę, że jest wykonana z ręcznie dmuchanego szkła albo zastąpi dekoracje z butikowych sklepów wnętrzarskich. Po prostu sprawia bardzo dobre wrażenie. Szkło wygląda estetycznie, suszone kwiaty dodają jej naturalnego charakteru, a delikatne światło LED sprawia, że całość nie wygląda tanio.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, jak łatwo dopasować ją do innych dodatków. Dobrze wygląda obok lnianych bieżników, ceramicznych wazonów, świec i drewnianych tac. Nie trzeba kupować całej nowej kolekcji dekoracji. Wystarczy jeden taki element, żeby wnętrze zaczęło kojarzyć się z jesienią.
Nie tylko na Halloween. Ta dekoracja zostanie u mnie do końca jesieni
To chyba najbardziej podoba mi się w tej dekoracji. Wiele jesiennych dodatków po kilku dniach zaczyna wyglądać zbyt "halloweenowo". Plastikowe dynie w intensywnych kolorach, sztuczne pajęczyny czy świecące ozdoby szybko się nudzą i po tygodniu lądują z powrotem w pudełku.
Tutaj jest zupełnie inaczej. Szklana forma, naturalne suszone kwiaty i ciepłe światło LED sprawiają, że dynia bardziej przypomina elegancki lampion niż sezonową ozdobę. Dzięki temu spokojnie można trzymać ją na komodzie czy stoliku aż do pierwszych świątecznych dekoracji.
Przez kilka dni przestawiałam ją w różne miejsca. Najpierw stanęła na parapecie w salonie, później na komodzie w przedpokoju, a ostatecznie trafiła na stolik kawowy. To właśnie tam wygląda najlepiej. Wieczorem, kiedy zapalam tylko lampkę stojącą w rogu pokoju i dynię, całe wnętrze robi się znacznie bardziej przytulne. Czasami naprawdę wystarczy jeden niewielki dodatek, żeby mieszkanie nabrało zupełnie innego charakteru.
To również dekoracja, którą bez problemu można połączyć z innymi jesiennymi akcentami. Dobrze wygląda obok świec zapachowych, drewnianych tac, ceramicznych wazonów, gałązek eukaliptusa czy suszonych traw. Nie dominuje aranżacji, ale subtelnie ją uzupełnia.
Jesienne kolekcje znikają szybko. Takie perełki warto wypatrywać od razu
Osoby, które regularnie zaglądają do Pepco, dobrze wiedzą, że sezonowe kolekcje potrafią znikać z półek naprawdę szybko. Największym zainteresowaniem cieszą się zwykle właśnie te produkty, które kosztują niewiele, a wyglądają znacznie drożej.
Mam wrażenie, że z tą dekoracją będzie podobnie. Nie zajmuje dużo miejsca, kosztuje 15 zł, dlatego wiele osób wrzuci ją do koszyka przy okazji codziennych zakupów. Sama zrobiłam dokładnie to samo. Nie szłam do sklepu po jesienne dodatki, a mimo to wróciłam z jedną z ciekawszych dekoracji, jakie kupiłam w tym sezonie.
Jeżeli lubisz ciepłe, przytulne wnętrza, nie musisz od razu wymieniać poduszek, zasłon czy kupować nowych mebli. Czasami wystarczy niewielki element, który po zmroku tworzy odpowiedni klimat. Właśnie dlatego jesienne dodatki cieszą się tak dużą popularnością. Pozwalają niewielkim kosztem odświeżyć wnętrze i sprawić, że dom wydaje się bardziej przyjazny. Zresztą niedawno przekonałam się, że jeden gadżet i mój balkon iskrzy się jak zaczarowany ogród. Solar z tańczącym płomieniem wyrwałam w markecie za psi grosz.
Obserwuj nas na Google







