Kiedy za oknem robi się ciemno już po południu, najbardziej lubię zaszyć się w domu z kubkiem gorącej herbaty i ulubionym serialem. Nie przepadam jednak za ostrym światłem sufitowym, które skutecznie odbiera wnętrzu przytulność. Wolę kilka subtelnych źródeł światła, najlepiej takich, które przy okazji pięknie wyglądają. Ostatnio zaczęłam rozglądać się za niewielką lampką na komodę, ale większość designerskich modeli kosztowała znacznie więcej, niż chciałam wydać. Wtedy trafiłam na Sinsay i znalazłam szklaną kulę, która wygląda jak kawałek rozświetlonego bursztynu.
Bursztynowa lampka z Sinsay wygląda jak dekoracja z luksusowego salonu. Kosztuje zaledwie 29,99 zł
Pierwsze, co przyciągnęło moją uwagę, to niezwykłe wykończenie szklanej kuli. Jej powierzchnia mieni się odcieniami ciemnego brązu, koniaku i ciepłego miodu. Nieregularne, niemal czarne plamki tworzą wzór przypominający szylkret albo strukturę naturalnego bursztynu. Całość ma piękny połysk, dzięki któremu lampka prezentuje się efektownie nawet wtedy, gdy jest wyłączona.
Zobacz także:
Prawdziwa magia zaczyna się jednak po zapaleniu światła. Wewnątrz kuli rozbłyskuje 15 drobnych punktów świetlnych, a ich blask przenika przez wzorzyste szkło. Wygląda to trochę tak, jakby w środku zamknięto maleńkie złote iskierki. Ciemniejsze fragmenty tworzą kontrast, a jaśniejsze nabierają głębi. Efekt kojarzy mi się z rozgrzanym bursztynem, przez który przechodzą promienie zachodzącego słońca.
Co najlepsze, taka dekoracyjna lampka kosztuje w Sinsay dokładnie 29,99 zł. Ma 14,5 cm średnicy i 13,5 cm wysokości, więc spokojnie zmieści się nawet na niewielkim stoliku. Produkt dostępny jest online.
fot. sinsay.com
Nie potrzebuje kabla ani miejsca przy kontakcie. Szklana kula daje delikatne, nastrojowe światło
Kolejna rzecz, która bardzo mi się spodobała, to sposób zasilania. Lampka działa na 3 baterie AA, które trzeba dokupić osobno. Oznacza to, że nie muszę kombinować z przedłużaczami ani ukrywać przewodów za meblami. Mogę postawić ją dokładnie tam, gdzie akurat potrzebuję odrobiny klimatycznego światła.
Jej zadaniem nie jest mocne oświetlanie całego pokoju. To raczej subtelny akcent, który pozwala stworzyć przyjemną atmosferę bez zapalania głównej lampy. Ciepły blask świetnie sprawdzi się podczas spokojnego wieczoru z książką, rozmowy przy herbacie albo odpoczynku po pracy.
Takie drobne punkty świetlne mają jeszcze jedną zaletę. Zamiast równomiernie rozjaśniać wnętrze, podkreślają faktury materiałów, szkła i drewna. Dzięki temu nawet zwyczajny kącik wypoczynkowy może wyglądać znacznie bardziej przytulnie.
Gdzie postawić bursztynową kulę z Sinsay? Pasuje do modnych wnętrz i niewielkich mieszkań
Ja najchętniej ustawiłabym ją na drewnianej komodzie, obok ceramicznego wazonu i kilku książek w płóciennych okładkach. Ciepłe światło pięknie współgra z naturalnym drewnem, beżami, czekoladowym brązem i kremowymi dodatkami. Takie zestawienie wygląda elegancko, ale nie jest przesadnie wystudiowane.
W sypialni bursztynowa kula może zastąpić typową dekorację na szafce nocnej. Szczególnie dobrze będzie wyglądała na tle jasnej ściany, lnianej pościeli czy cięższych, welurowych zasłon. Z kolei w salonie urządzonym w stylu mid-century modern idealnie podkreśli klimat mebli z ciemnego drewna i dodatków w kolorze mosiądzu.
To również może cię zainteresować: Teściowa myślała, że przywiozłam tę filiżankę z ostatnich wakacji w Paryżu. Ceramiczna i elegancka, a z Sinsay
Nie trzeba jednak urządzać całego mieszkania pod tę jedną ozdobę. W minimalistycznym wnętrzu wystarczy postawić ją samotnie na półce, żeby stała się ciekawym akcentem. Można też zestawić ją z prostą, matową ceramiką i kamienną podstawką. Błyszczące szkło stworzy wtedy piękny kontrast z surowymi powierzchniami.
Za niecałe 30 zł trudno oczekiwać wielkiej metamorfozy mieszkania, ale to właśnie takie niewielkie dodatki potrafią sprawić, że po zmroku dom staje się miejscem, w którym aż chce się odpoczywać.
Obserwuj nas na Google







