Jesienią najbardziej lubię ubrania, które nie wymagają ode mnie długiego zastanawiania się przed wyjściem z domu. Okrycie na co dzień powinno być wygodne, odpowiednio długie i praktyczne podczas zmiennej pogody. Elegancki płaszcz zostawiam sobie na bardziej formalne okazje, a krótka kurtka nie zawsze wystarcza, gdy zaczyna porządnie wiać i robi się chłodno. Brakowało mi więc czegoś pomiędzy, co mogłabym narzucić do jeansów, swetra czy sportowych butów. Zupełnie przypadkiem znalazłam dokładnie taką rzecz podczas zwykłych zakupów.

Pikowany płaszcz z Lidla kosztuje teraz grosze. Teściowa od razu zaczęła wypytywać, gdzie go kupiłam

Wybrałam się ostatnio do Lidla po zakupy spożywcze i jak zwykle zajrzałam też do koszy z sezonowymi produktami. Właśnie tam wypatrzyłam pikowany płaszcz Esmara z kapturem. Od razu pomyślałam, że czegoś takiego brakuje w mojej szafie. Najbardziej spodobała mi się jego długość. U mnie płaszcz kończy się lekko przed kolanami, więc osłania znacznie większą część ciała niż moja krótka kurtka. Przy chłodnym wietrze taka różnica jest dla mnie naprawdę odczuwalna. Jednocześnie nie czuję się w nim przytłoczona dużą ilością materiału.

Zobacz także:

Krój został zaprojektowany tak, żeby delikatnie podkreślać talię i po założeniu rzeczywiście można zauważyć ten efekt. Płaszcz nie tworzy bardzo masywnej bryły, czego trochę obawiałam się przy dłuższym pikowanym okryciu. Swobodnie układa się na sylwetce, ale zachowuje przy tym zgrabną linię. Podoba mi się też ponadczasowe pikowanie, dzięki któremu mogę nosić go zarówno do sportowych, jak i bardziej klasycznych ubrań.

Decyzję o zakupie dodatkowo ułatwiła mi cena. Płaszcz z Lidla przed obniżką kosztował 99,99 zł, a teraz został przeceniony o 30% i zapłaciłam za niego 69,99 zł. Oszczędziłam więc dokładnie 30 zł. Gdy zobaczyłam tę kwotę, praktycznie od razu włożyłam go do koszyka.

Wczoraj założyłam ten płaszcz na spotkanie z teściową i od razu zwróciła na niego uwagę. Zaczęła go oglądać i zachwalać, szczególnie spodobała jej się długość, pikowane wykończenie oraz to, jak układa się na sylwetce. Szybko zapytała też, gdzie go kupiłam i ile kosztował, bo sama chętnie sprawiłaby sobie podobny. Komplement od teściowej? To chyba najlepsze potwierdzenie, że z tym zakupem naprawdę trafiłam.

Czekoladowy płaszcz był dla mnie oczywistym wyborem. Ten kolor kolejny sezon mocno zaznacza swoją obecność

Pikowany płaszcz z Lidla występuje w dwóch bardzo uniwersalnych kolorach: czarnym oraz ciemnym brązie. Czerń jest klasyczna i praktyczna, ale u mnie tym razem nie miała większych szans. Wybrałam czekoladowy brąz, bo od dłuższego czasu mam na punkcie tego koloru małą obsesję.

fot. lidl.pl

Już zeszłej jesieni i zimy czekoladowe ubrania oraz dodatki były bardzo popularne. W tym sezonie ten odcień nadal pojawia się w sklepach, więc wszystko wskazuje na to, że szybko nie zniknie z naszych szaf. Mnie akurat bardzo to cieszy, bo ciemny, głęboki brąz jest znacznie łagodniejszy niż czerń, a nadal pozostaje łatwy do noszenia.

Najbardziej lubię jego ciepły charakter. Czekolada świetnie wygląda jesienią i dobrze łączy się z typowymi dla tej pory roku barwami. Sama zamierzam nosić płaszcz między innymi z beżem, kremem, jeansem oraz innymi odcieniami brązu. Do tego wystarczy jasny szalik i moje ulubione botki.

Nie traktuję jednak czekoladowego brązu wyłącznie jako chwilowego trendu. To klasyczny, neutralny kolor, który był obecny w garderobie długo przed obecnym zainteresowaniem czekoladowymi ubraniami. Nawet gdy za jakiś czas przestanie zajmować pierwsze miejsce w jesiennych kolekcjach, sam płaszcz nadal będzie wyglądał aktualnie. Właśnie dlatego liczę, że ponoszę go przez więcej niż jeden sezon.

Na jesień dorwałam też czekoladowe botki. Model Lasocki zachwyca wygodą. Zobacz: Botki Lasocki urzekają czekoladowym kolorem, ale największego asa skrywają w środku. Technologia Memory Foam redukuje zmęczenie

Płaszcz na jesień powinien radzić sobie ze zmienną pogodą. Ten jest wodoodporny, chroni przed wiatrem i pozostaje lekki

Jesienna pogoda potrafi zmienić się w ciągu kilkudziesięciu minut. Rano wychodzę z domu przy spokojnym niebie, później zaczyna wiać, a po południu pojawia się deszcz. Dlatego przy wyborze codziennego okrycia coraz częściej zwracam uwagę nie tylko na wygląd.

Płaszcz Esmara jest wodoodporny i wiatroodporny, co mocno zwiększa jego praktyczność podczas jesiennych dni. Ochrona przed wiatrem jest dla mnie szczególnie ważna, bo nawet przy niezbyt niskiej temperaturze mocniejsze podmuchy potrafią szybko dać się we znaki. Kaptur jest kolejnym przydatnym elementem, szczególnie kiedy pogoda zaskoczy mnie poza domem.

Płaszcz jest również ciepły, a przy tym pozostaje lekki. Bardzo odpowiada mi takie połączenie, ponieważ nie lubię codziennych okryć, w których po kilkunastu minutach czuję na sobie ciężar grubej warstwy. Tutaj mogę mieć dłuższe, osłaniające ciało ubranie bez poczucia, że noszę na sobie coś bardzo masywnego.