Kiedyś wraz z nadejściem chłodniejszych dni niemal automatycznie chowałam spódnice głęboko do szafy. Dziś robię odwrotnie. Jesienią szczególnie lubię zestawiać je z botkami, dłuższym płaszczem i miękkim swetrem. Taki strój jest kobiecy, ale nie wymaga specjalnej okazji. Dobrze czuję się w nim na kawie z koleżanką, podczas rodzinnego obiadu i na zwykłym spacerze po mieście. Najwięcej zależy jednak od samego fasonu. Sztywne i bardzo obcisłe modele omijam, a znacznie chętniej sięgam po spódnice, które miękko układają się podczas chodzenia.
„Dopiero je wykładam”, usłyszałam przy wieszaku w Pepco. Brązowa spódnica w groszki od razu wpadła mi w oko
Pani w Pepco ledwo zdążyła powiesić nową spódnicę, a ja już oglądałam ją z bliska. Nie przyciągnął mnie żaden krzykliwy detal. Wręcz przeciwnie. Najpierw zauważyłam brąz, później groszki, a dopiero po chwili delikatny satynowy połysk. To właśnie takie ubrania najłatwiej włączam do swojej szafy, bo nie wyglądają nudno, ale też nie potrzebują specjalnej oprawy. Spódnica ma lekką formę i elastyczną talię. Materiał miękko układa się na sylwetce, a groszki dodają całości bardziej kobiecego charakteru. Pepco pokazuje ją obecnie w rozmiarach od XS do XL.
Zobacz także:
Zobaczyłam spódnicę niemal w chwili, kiedy trafiała na salę sprzedaży. Nie mam też potrzeby przypisywania jej konkretnego wieku. Ten fason równie dobrze nosi trzydziestolatka, pięćdziesięciolatka czy kobieta po sześćdziesiątce. Dla mnie po pięćdziesiątce liczy się przede wszystkim to, że ubranie daje swobodę i pozwala stworzyć elegancki zestaw bez poczucia, że jestem przebrana.
fot. pepco.pl
Do botków wygląda świetnie, bo materiał miękko pracuje podczas chodzenia. Po pięćdziesiątce nie rezygnuję ani z groszków, ani z połysku
Nie rozumiem zasady, według której po określonych urodzinach trzeba nagle przerzucić się na bezpieczne, pozbawione wzorów ubrania. Groszki są klasyczne i wracają w modzie regularnie. Tutaj połączono je z brązowym tłem, dlatego wzór nie dominuje całej stylizacji. Jesienią pierwsze wyciągam z szafy botki. Do tej spódnicy wybieram prostą parę w czerni albo ciemnym brązie. Na górę zakładam gładki sweter. Może być kremowy, karmelowy lub czarny. Nie dokładam już kolejnego mocnego wzoru, ponieważ groszki robią wystarczająco dużo.
Szukasz modowych inspiracji? To także warto sprawdzić: Miałam kupić zwykłe czarne botki, ale zobaczyłam ten drapieżny print w Sinsay. Nawet koleżanka z Paryża mi pozazdrościła
Na bardziej eleganckie wyjście zmieniam sweter na prostą koszulę lub dopasowany golf i dokładam marynarkę. Dzięki satynowemu wykończeniu spódnica nie wygląda wtedy jak typowo codzienny model. Producent opisuje ją jako propozycję zarówno do zwykłych, jak i bardziej uporządkowanych stylizacji. Mam jeszcze jeden sposób, który szczególnie lubię jesienią. Łączę delikatniejszą spódnicę z grubszym swetrem i cięższymi botkami. Różnica między lekkim materiałem a jesiennym obuwiem sprawia, że całość nabiera charakteru. Nie potrzebuję do tego nowych ubrań od stóp do głów. Większość rzeczy mam już w szafie.
Za satynową spódnicę w Pepco płacę 40 zł. Elastyczna talia i groszki sprawiają, że łatwo buduję wokół niej codzienne zestawy
Za 40 zł dostaję model z elastyczną talią, dostępny w rozmiarach XS, S, M, L oraz XL. Pepco podkreśla też lekkość formy i miękkie układanie się materiału. W tej cenie najbardziej interesuje mnie jednak nie sam fakt, że ubranie jest niedrogie. Zawsze zastanawiam się, czy wykorzystam je więcej niż raz. Sukienka kupiona na jedną okazję może miesiącami wisieć w szafie, a spódnicę łatwiej mi zestawić z rzeczami, które już mam.
Jednego dnia zakładam ją z botkami i swetrem. Innym razem wybieram kozaki oraz krótki kardigan. Przy łagodniejszej pogodzie pasują do niej również mokasyny. Groszki nie zamykają mnie w jednym stylu, a brąz dobrze dogaduje się z typowo jesiennymi kolorami. Przed zakupem zwracam tylko uwagę na dopasowanie w talii i to, jak materiał układa się podczas ruchu. Elastyczny pas jest wygodnym rozwiązaniem, ale każda sylwetka jest inna. Dlatego nie sugeruję się wyłącznie literą na metce. Przymierzam swój rozmiar i patrzę, czy spódnica dobrze leży również wtedy, gdy siadam i chodzę.

Obserwuj nas na Google







