Przy planowaniu ogrodu zwykle najwięcej uwagi poświęcamy roślinom, które kwitną wiosną i latem. Sama lubię, gdy od maja do sierpnia na rabatach ciągle coś się dzieje. Tylko co później? W październiku większość kwiatów ma już swoje najlepsze dni za sobą, a ogród powoli przygotowuje się do zimy. Właśnie dlatego coraz bardziej podobają mi się krzewy, które najciekawiej prezentują się dopiero jesienią. Nie trzeba przecież ograniczać się do wrzosów, chryzantem i kolorowych liści. Są też mniej znane gatunki, które potrafią zaskoczyć wyglądem, a wcale nie wymagają przeprowadzki do kraju o egzotycznym klimacie.

Klerodendron trójdzielny wygląda jak obsypany turkusowymi perełkami. Jesienią trudno pomylić go z innym krzewem

Klerodendron trójdzielny, znany również jako szczęślin późny, to jedna z tych roślin, których wygląd potrafi naprawdę zaskoczyć. Pochodzi ze wschodniej Azji, między innymi z Chin i Japonii, gdzie występuje w postaci dużego krzewu lub niewielkiego drzewa. W polskich ogrodach nadal jest rzadkością, choć jego uroda zdecydowanie zasługuje na większą uwagę.

Zobacz także:

Najciekawsze jest to, że klerodendron zmienia swój wygląd wraz z porami roku. Wiosną wypuszcza duże, zielone liście o charakterystycznym kształcie. Latem tworzy rozłożystą koronę, która może być ciekawym tłem dla niższych roślin. Jednak prawdziwa niespodzianka przychodzi dopiero pod koniec sezonu.

W sierpniu i wrześniu na krzewie pojawiają się niewielkie, białe kwiaty z długimi pręcikami. Są zebrane w okazałe skupiska i wydzielają przyjemny, wyraźny zapach. W sprzyjających warunkach kwitnienie może przeciągnąć się również na początek jesieni. To już samo w sobie jest sporą zaletą, ponieważ wiele popularnych krzewów ozdobnych dawno przestało wtedy kwitnąć.

Ale najlepsze dopiero przed nami. Po przekwitnięciu białych kwiatów zaczynają dojrzewać owoce o niezwykłej barwie. Początkowo mogą być jaśniejsze, później przybierają intensywny turkusowy, niebieski lub granatowy kolor. Każdy z nich otoczony jest czerwonym albo różowoczerwonym kielichem, który układa się w kształt niewielkiej gwiazdki.

fot. EVGENII/Adobe Stock

Właśnie to połączenie sprawia, że owoce klerodendronu wyglądają jak kolorowa biżuteria zawieszona na gałązkach. Przyznam, że na pierwszy rzut oka można wziąć je za jakieś egzotyczne kwiaty. Tymczasem te błyszczące niebieskie kuleczki to owoce, a ich czerwone otoczenie stanowią części kielicha pozostałe po kwitnieniu.

Warto pamiętać, że nie są to owoce przeznaczone do jedzenia. Najlepiej pozostawić je na krzewie, gdzie prezentują się najładniej.

Sam szczęślin również osiąga całkiem spore rozmiary. W dobrych warunkach może dorastać do kilku metrów wysokości i podobnej szerokości. To ważna informacja, zwłaszcza gdy planujemy posadzić go blisko ogrodzenia, ścieżki albo tarasu. Choć młoda sadzonka nie zajmuje wiele miejsca, z czasem może zamienić się w naprawdę pokaźną roślinę.

Ten azjatycki krzew można uprawiać również w Polsce. Klerodendron potrzebuje ciepła i osłoniętego stanowiska

Widząc tak niezwykłą roślinę, od razu można pomyśleć, że nadaje się wyłącznie do egzotycznych ogrodów. Na szczęście nie jest to prawda. Klerodendron trójdzielny może rosnąć w Polsce, choć trzeba pamiętać, że nie należy do krzewów całkowicie odpornych na silne mrozy. Największe szanse na udaną uprawę mamy w cieplejszych rejonach kraju i miejscach dobrze osłoniętych od zimnego wiatru.

Gdzie najlepiej go posadzić? Ja wybrałabym stanowisko słoneczne lub lekko zacienione, najlepiej przy południowej albo zachodniej stronie ogrodu. Dobrym pomysłem może być miejsce niedaleko ściany domu, która osłania przed wiatrem. Nie sadziłabym go natomiast na otwartej przestrzeni, gdzie zimą temperatura mocno spada, a lodowate podmuchy bez przeszkód docierają do roślin.

Duże znaczenie ma również gleba. Klerodendron najlepiej rośnie w podłożu żyznym, próchnicznym i umiarkowanie wilgotnym. Nie lubi jednak sytuacji, gdy woda przez długi czas zalega wokół korzeni. Dlatego ziemia powinna być przepuszczalna.

Najbezpieczniejszym terminem sadzenia klerodendronu w polskich warunkach jest wiosna, kiedy minie ryzyko silnych przymrozków. Dzięki temu młody krzew ma kilka miesięcy na ukorzenienie się przed pierwszą zimą. Po posadzeniu należy go porządnie podlać, a przez kolejne tygodnie pilnować, żeby ziemia całkowicie nie wysychała.

Latem, szczególnie podczas upałów, regularne podlewanie również będzie ważne. Nie oznacza to jednak codziennego lania wody bez sprawdzania wilgotności podłoża. Lepiej najpierw dotknąć ziemi i ocenić, czy roślina rzeczywiście potrzebuje nawodnienia. Nadmiar wody potrafi zaszkodzić tak samo jak długotrwała susza.

Planując miejsce dla szczęślina, zwróciłabym uwagę jeszcze na jedną rzecz. Krzew potrafi wypuszczać odrosty korzeniowe, a więc z czasem może pojawiać się również obok miejsca, w którym został posadzony. W niewielkim ogrodzie trzeba będzie je regularnie usuwać. Warto od razu zostawić mu trochę wolnej przestrzeni, zamiast wciskać go między inne duże krzewy.

Najładniej będzie prezentował się jako pojedyncza roślina na trawniku albo w tylnej części większej rabaty. Można też zestawić go z ozdobnymi trawami, które jesienią tworzą puszyste kwiatostany. Dzięki temu ogród zachowa ciekawy wygląd nawet wtedy, gdy letnie kwiaty już przekwitną.

Klerodendron jesienią zachwyca niezwykłymi owocami. Przed zimą trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy

Choć szczęślin późny może przetrwać w polskim ogrodzie przez wiele lat, najwięcej uwagi wymaga podczas pierwszych zim. Młode okazy nie są jeszcze dobrze ukorzenione i mogą mocniej odczuwać niskie temperatury. Szczególnie niebezpieczne bywają silne mrozy połączone z zimnym wiatrem.

Dlatego przed nadejściem zimy warto zabezpieczyć podstawę krzewu warstwą kory ogrodowej lub suchych liści. Taka osłona pomaga ograniczyć gwałtowne zmiany temperatury gleby i chroni korzenie. Młode egzemplarze można dodatkowo otulić białą agrowłókniną, pamiętając, aby nie ściskać zbyt mocno gałęzi.

Klerodendron nie wymaga intensywnego formowania. Wystarczy od czasu do czasu prześwietlić zbyt gęstą koronę i pozbyć się gałęzi, które przeszkadzają innym roślinom. Nie warto jednak mocno przycinać go pod koniec lata. Można w ten sposób usunąć pędy z kwiatami i pozbawić się późniejszych owoców.

A przecież to właśnie one są największą ozdobą tego gatunku. Trzeba tylko pamiętać, że intensywność owocowania zależy między innymi od pogody, kwitnienia i zapylenia kwiatów. Nie każdej jesieni krzew będzie równie obficie obsypany turkusowymi kuleczkami. W chłodniejsze lata, szczególnie w mniej korzystnych warunkach, może ich pojawić się znacznie mniej.

To również warto sprawdzić: Modna roślina z Finlandii zmienia łazienkę w luksusowe SPA. Do tego chłonie wilgoć i nie wymaga podlewania, warta każdej złotówki

Mimo to klerodendron ma sporo do zaoferowania. Jego pachnące kwiaty mogą przyciągać owady zapylające, duże liście tworzą ciekawą zieloną koronę, a jesienne owoce nadają ogrodowi zupełnie inny charakter. Nie trzeba przy nim wykonywać skomplikowanych zabiegów ani regularnie wydawać pieniędzy na drogie preparaty. Najwięcej zależy od dobrego stanowiska, rozsądnego podlewania i zabezpieczenia przed zimą.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą szczególnie doceniam w takich roślinach. Nie wyglądają identycznie przez cały sezon. Najpierw obserwujemy rozwój liści, później czekamy na pachnące kwiaty, a na końcu na pojawienie się niezwykłych owoców. Dzięki temu nawet jedna roślina potrafi zapewnić sporo ogrodniczej radości.