Nie wiem, jak ty, ale ja lubię mieć w domu kilka ładniejszych naczyń, nawet jeśli na co dzień piję kawę ze zwykłego kubka. Nie chodzi o to, żeby od razu kupować cały serwis obiadowy i zastawiać nim pół szafki. Czasem wystarczy ulubiona filiżanka, mały talerzyk albo cukiernica, żeby zwykłe popołudnie przy stole stało się przyjemniejsze.
Pamiętam jeszcze czasy, kiedy najlepsze naczynia stały za szybą kredensu i czekały na gości. Babcia pilnowała, żeby nikt przypadkiem nie stłukł filiżanki z odświętnego kompletu. Dziś podchodzę do tego inaczej. Ładne rzeczy wolę mieć pod ręką i naprawdę z nich korzystać. Zwłaszcza gdy nie kosztują fortuny.
Zobacz także:
W Pepco wypatrzyłam filiżanki z falowanymi brzegami. Wyglądają jak zastawa z babcinego kredensu
Na sklepowej półce w Pepco uwagę zwracają białe filiżanki ze spodkami. Ich największą ozdobą nie jest jednak sam kolor, lecz delikatnie falowany brzeg, który nadaje naczyniom elegancki, nieco staroświecki charakter. Takie wykończenie od razu kojarzy mi się z zastawą używaną podczas niedzielnych spotkań przy kawie. Filiżanka nie ma prostego, zwyczajnego rantu. Jej górna krawędź przypomina łagodnie ułożone płatki kwiatu. Podobny kształt ma spodek, dzięki czemu oba elementy wyglądają jak przemyślany komplet.
Na białej powierzchni znajduje się również niewielka dekoracja z kwiatowym motywem. Jasne płatki umieszczono na ciemniejszym tle, a całość otacza złocista obwódka. To właśnie ten detal sprawia, że filiżanka wygląda bardziej odświętnie. Podoba mi się, że wzór nie zajmuje całej powierzchni naczynia. Bieli jest na tyle dużo, że dekoracja nie wydaje się przesadzona. Takie filiżanki można bez problemu połączyć z prostymi talerzykami, jasnym obrusem czy zwykłą drewnianą tacą. Wyglądem przywodzą na myśl klasyczną porcelanę.
fot. mat. własne Story.pl
Czerwone metki w Pepco pokazują sporą obniżkę. Filiżanka ze spodkiem kosztuje teraz tylko 11 zł
Największe zaskoczenie czeka jednak przy cenie. Na czerwonej naklejce widać kwotę 11 zł, a obok przekreśloną wcześniejszą cenę 20 zł. To oznacza, że za jedną filiżankę ze spodkiem zapłacimy o 9 zł mniej, czyli dokładnie 45 procent taniej niż przed przeceną. Przy pojedynczym zakupie różnica może nie wydawać się ogromna. Wystarczy jednak pomyśleć o kilku sztukach, żeby zobaczyć, ile zostaje w portfelu. Dwie filiżanki kosztują teraz 22 zł zamiast 40 zł. Za cztery zapłacimy 44 zł, podczas gdy wcześniej trzeba byłoby wydać 80 zł. Oszczędność wynosi więc aż 36 zł. Gdybym chciała skompletować sześć sztuk do kawy dla całej rodziny, wydałabym 66 zł zamiast 120 zł. To już 54 zł różnicy. Za zaoszczędzoną kwotę można kupić dobrą kawę, herbatę i coś słodkiego na wspólne popołudnie.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Szorowałam, a brud ani drgnął. Dopiero ten drobiazg z Dino mnie uratował. Biorę na zapas, bo wyprzedają po 2,25 zł/szt
Nie oznacza to oczywiście, że trzeba od razu brać cały zapas. Sama najpierw zastanowiłabym się, ile filiżanek rzeczywiście wykorzystam. Dwie mogą wystarczyć do codziennej kawy z bliską osobą, a cztery sprawdzą się podczas niewielkiego spotkania rodzinnego. Przy okazji wyprzedaży warto też dokładnie przyjrzeć się każdemu egzemplarzowi. Sprawdziłabym brzegi, uszka i powierzchnię spodka, aby upewnić się, że naczynia nie mają uszkodzeń. Lepiej zrobić to jeszcze przed podejściem do kasy.
Podobne filiżanki znajdziecie tutaj:
Takie filiżanki pasują nie tylko do eleganckich przyjęć. Zwykła kawa też może wyglądać odświętnie
Najbardziej lubię przedmioty, które można wykorzystywać na różne sposoby. Te filiżanki nie muszą stać za szkłem i czekać na Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Wyobrażam sobie sobotni poranek, kiedy na stole stoi niewielki dzbanek kawy, talerzyk z domowym ciastem i dwie białe filiżanki. Nie potrzeba do tego drogiego obrusu ani specjalnej dekoracji. Same naczynia wprowadzają trochę elegancji. Falowane brzegi dobrze komponują się z klasycznym stylem. Można zestawić je z koronkową serwetką, ale równie ładnie będą wyglądać na gładkim, beżowym bieżniku. Do tego wystarczy mały wazon z kwiatami.
Widzę je również podczas popołudniowej herbaty z koleżanką. Szczególnie gdy zamiast dużych kubków wolimy mniejsze porcje napoju i lubimy spokojnie posiedzieć przy stole. Nie ograniczałabym się przy tym do jednej stylistyki. Filiżanki z kwiatowym medalionem mogą ciekawie kontrastować z nowoczesną, prostą zastawą. Wcale nie trzeba kupować wszystkiego z tej samej serii. Często właśnie połączenie różnych wzorów daje najprzyjemniejszy efekt.
Nie trzeba kupować całego serwisu za kilkaset złotych. Kilka ładnych filiżanek odmieni domowe spotkania
Gdy patrzę na takie sklepowe okazje, przypominam sobie, ile potrafią kosztować komplety naczyń w sklepach z wyposażeniem domu. Oczywiście są zastawy, za które warto zapłacić więcej, zwłaszcza gdy szukamy określonej jakości czy materiału. Nie każdy jednak potrzebuje od razu dużego serwisu. Czasem lepszym rozwiązaniem jest kupienie kilku filiżanek, które pasują do tego, co już mamy w szafce. Nie trzeba wtedy wymieniać talerzy, sztućców ani pozostałych naczyń.
Taki niedrogi komplet może być także miłym dodatkiem do prezentu. Dwie filiżanki można połączyć z paczką ulubionej herbaty albo kawy. Wystarczy ozdobna torebka, żeby przygotować drobny upominek dla mamy, siostry czy sąsiadki. W przypadku prezentu zwróciłabym jednak uwagę na gust osoby, którą chcę obdarować. Nie każda lubi kwiatowe wzory i klasyczne zdobienia. Dla miłośniczki tradycyjnych naczyń taki zestaw może być jednak znacznie przyjemniejszy niż przypadkowa dekoracja, która później tylko zajmuje miejsce. Lubię też takie zakupy z jeszcze jednego powodu. Pokazują, że elegancki wygląd domu nie musi wiązać się z ciągłym wydawaniem dużych pieniędzy. Można stopniowo dobierać dodatki, korzystać z przecen i tworzyć własny zestaw ulubionych rzeczy.

Obserwuj nas na Google







