Podróże potrafią najlepiej pokazać, jak bardzo różnią się od siebie nasze codzienne przyzwyczajenia. Nie zawsze chodzi przy tym o wielkie tradycje, święta czy zasady zachowania. Czasem wystarczy wejść do zwykłego supermarketu, żeby natknąć się na coś, czego w swoim kraju praktycznie się nie spotyka. Dla mieszkańców danego miejsca taki widok może być zupełnie normalny, podczas gdy turysta zatrzyma się przy nim ze zdziwieniem. Dokładnie taka sytuacja spotkała Japonkę Sakino podczas pobytu w Polsce.
Japonka w polskim sklepie przeżyła prawdziwe zaskoczenie. Wszystko przez jeden niepozorny produkt
Sakino pochodzi z Japonii i na co dzień mieszka w Osace. Do Polski przyjechała razem ze swoim partnerem Krystianem, a część swoich doświadczeń z pobytu pokazywała w mediach społecznościowych. Jednym z miejsc, które odwiedziła, był zwyczajny polski market. Właśnie tam czekało na nią coś, czego zupełnie się nie spodziewała.
Zobacz także:
Japonka w polskim sklepie w dziale z warzywami i owocami zobaczyła całe główki słonecznika wypełnione pestkami. Dla wielu Polaków, szczególnie tych pamiętających wakacje na wsi czy przydomowe ogródki, nie jest to szczególnie egzotyczny widok. Sakino była jednak wyraźnie zaskoczona, że taki słonecznik można po prostu kupić w sklepie, zabrać do domu i samodzielnie wyjadać z niego pestki. Na nagraniu widać przy tym, że całe odkrycie nie tylko ją zdziwiło, ale też wyraźnie podekscytowało. Bardzo spodobał jej się pomysł kupienia całej główki i wydłubywania z niej kolejnych nasion. Japonka uznała to za coś niesamowitego, a swoje zaskoczenie określiła jako szok kulturowy w Polsce.
To świetny przykład tego, jak coś całkowicie zwyczajnego w jednym kraju może być ciekawostką dla osoby wychowanej w zupełnie innej kulturze. W Polsce pestki słonecznika nikogo specjalnie nie dziwią, ale możliwość kupienia całej główki i wyłuskiwania ich bezpośrednio z niej nie wszędzie jest równie oczywista. Właśnie takie drobne różnice często okazują się podczas zagranicznych podróży najbardziej interesujące.
Słonecznik w Polsce wielu osobom kojarzy się z latem. Sama pamiętam takie wieczory z dzieciństwa
Doskonale rozumiem, dlaczego reakcja Japonki może z kolei dziwić Polaków. Sama wychowywałam się na wsi i pamiętam, że latem słoneczniki były czymś zupełnie normalnym. Zamiast otwierać gotową paczkę pestek, brało się całą dojrzałą główkę i po kolei wyciągało z niej nasiona. Samo jedzenie było właściwie tylko połową przyjemności.
Jest w tym coś z małego rytuału. Wyciąganie kolejnych pestek, rozłupywanie łupinek i powolne podjadanie potrafi zajmować ręce przez naprawdę długi czas. Dla mnie do dziś kojarzy się to z latem, wakacjami i czasem spędzanym na świeżym powietrzu. Gotowe, łuskane pestki są oczywiście znacznie wygodniejsze, ale nie dają dokładnie tego samego doświadczenia.
To też może cię zainteresować: Grzybiarze szukają prawdziwków, a ja wypatruję tego cudu natury. Wygląda jak złocista galaretka i można go zjeść na surowo
Popularność takiej formy jedzenia słonecznika pokazuje też, że żywność może być czymś więcej niż samym smakiem. Czasami liczy się sposób jedzenia, wspomnienia i zwyczaj przekazywany z pokolenia na pokolenie. Dlatego produkt, który Sakino wprawił w osłupienie, wielu osobom w Polsce może przywołać bardzo swojskie obrazy z dzieciństwa. Jej reakcja przypomina natomiast, że nasze najbardziej oczywiste przyzwyczajenia dla kogoś z drugiego końca świata wcale nie muszą być oczywiste.

Obserwuj nas na Google







