Regularne wizyty w salonie kosmetycznym potrafią mocno obciążyć domowy budżet, szczególnie gdy chcemy mieć zadbane paznokcie przez cały rok. Sama przez długi czas traktowałam manicure jako jeden z tych wydatków, z których trudno zrezygnować. W końcu zaczęłam szukać tańszego sposobu na estetyczne paznokcie bez ciągłego umawiania kolejnych wizyt. Okazało się, że rozwiązanie czekało na mnie na zwykłej drogeryjnej półce.

Zrezygnowałam z manicure hybrydowego. Lakier do paznokci z Rossmanna kosztuje mnie ułamek ceny wizyty

Od dłuższego czasu nie chodzę już regularnie do salonu na manicure hybrydowy. Zamiast tego używam lakieru Eveline Cosmetics 7 Days Gel Laque, który znalazłam w Rossmannie. Daje żelowy efekt, ale nie wymaga utwardzania pod lampą UV ani LED. Ma też szeroki pędzelek, więc łatwo rozprowadzam go po płytce, a szybkoschnąca formuła znacznie ułatwia mi wykonanie manicure w domu. Po pomalowaniu paznokcie są błyszczące i wyglądają bardzo schludnie.

Zobacz także:

Podoba mi się również jego trwałość. Wiadomo, nie jest to hybryda, która potrafi utrzymać się przez trzy tygodnie, ale na moich paznokciach lakier bez problemu wytrzymuje cały tydzień. W praktyce wystarczy więc, że raz w tygodniu poświęcę kilka minut na odświeżenie koloru i mam paznokcie gotowe na kolejne dni.

Najlepszy komplement dostałam jednak w pracy. Koleżanki kilka razy pytały mnie o namiary na manikiurzystkę, bo były przekonane, że paznokcie robię w salonie. Gdy powiedziałam, że maluję je sama zwykłym lakierem bez lampy, były naprawdę zaskoczone. Dla mnie to najlepsze potwierdzenie, że domowy manicure może prezentować się bardzo elegancko.

Dużą różnicę widzę również w portfelu. Za manicure w salonie trzeba obecnie zapłacić od 130 zł do nawet 200 zł, zależnie od miasta, salonu i wybranej usługi. Tymczasem lakier do paznokci z Rossmanna kosztuje 11,99 zł. Mnie od czasu do czasu udaje się trafić również na promocję i wtedy płacę jeszcze mniej.

fot. rossmann.pl

Jasny róż noszę do pracy, bo wygląda subtelnie i schludnie. Na jesień mam już ochotę na bordo i ciemniejsze kolory

Na co dzień najchętniej wybieram jasny róż, taki jak odcień nr 38. Jest mleczny, delikatny i nie rzuca się mocno w oczy. Dzięki temu dłonie wyglądają na zadbane, ale manicure nie dominuje całego stroju. Właśnie taki efekt najbardziej lubię do biura, szczególnie gdy jednego dnia zakładam elegancką koszulę, a następnego zwykły sweter czy marynarkę.

Nie oznacza to jednak, że zamierzam zostać wyłącznie przy różu. W gamie 7 Days Gel Laque jest znacznie więcej kolorów, a część z nich bardzo pasuje do nadchodzącej jesieni. Widziałam kilka czerwieni, bordo, głębokie fiolety oraz klasyczną czerń. Są również bardziej neutralne i jaśniejsze propozycje, więc łatwo znaleźć coś dla siebie.

Sama zamierzam teraz poszerzyć swoją kolekcję o jeden z ciemniejszych odcieni. Bordo albo głęboka czerwień będą świetną odmianą po jasnym różu, a nadal wyglądają wystarczająco elegancko, żebym mogła nosić je do pracy. Przy cenie 11,99 zł mogę też pozwolić sobie na kilka kolorów i zmieniać je zależnie od okazji czy stroju.

Zobacz też jaką kurtkę na jesień udało mi się upolować: Na stronie prawie wymieciona, ale dopadłam ją stacjonarnie. Za 80 zł mam kurtkę „2w1” na całą jesień 

Lakiery z efektem żelowym mają sporo zwolenniczek. W opiniach klientki dzielą się swoimi doświadczeniami

Wygląda na to, że nie tylko ja polubiłam tę serię. Poszczególne kolory zebrały w Rossmannie po kilkanaście lub kilkadziesiąt opinii, więc lakiery cieszą się sporym zainteresowaniem klientek. Kobiety dzielą się swoimi doświadczeniami z aplikacją, wyglądem i trwałością poszczególnych odcieni.

W opiniach możemy przeczytać m.in.:

Bardzo fajny lakier, długo utrzymuje się na płytce.

Dobrze się rozprowadza, ma szerszy pędzelek. Szybko wysycha i wystarczy jedna warstwa. Długo się utrzymuje na paznokciach. Polecam.

Najlepszy lakier jaki miałam dotychczas. Pięknie się trzyma na paznokciach do 7 dni. Super.

Dla mnie największą zaletą pozostaje możliwość zrobienia schludnego manicure bez umawiania wizyty i wydawania za każdym razem ponad stu złotych. Wybieram kolor, maluję paznokcie wtedy, gdy mam chwilę, i nie potrzebuję do tego lampy. Skoro koleżanki z biura nadal pytają mnie o manikiurzystkę, na razie nie widzę powodu, żeby wracać do regularnych wizyt w salonie.