Mała łazienka szybko nauczyła mnie jednego: każdy centymetr wolnej przestrzeni jest na wagę złota. U mnie największym problemem od dawna były ręczniki do rąk – niby niewielkie, a ciągle leżały na pralce, grzejniku albo gdzieś przy umywalce. Podczas zakupów w Rossmannie wypatrzyłam jednak gadżet, przy którym zatrzymałam się na dłużej. To smukły, pionowy wieszak na ręczniki, który kosztował 24,99 zł. Nie zajmuje podłogi ani blatu, a wykorzystuje przestrzeń, o której wcześniej właściwie nie myślałam. Dla właścicieli małych łazienek takie rozwiązanie może okazać się strzałem w dziesiątkę.
Weszłam do Rossmanna i od razu pomyślałam o swojej małej łazience. Ten niepozorny wieszak wykorzystuje miejsce, które zwykle pozostaje puste
Kiedy zobaczyłam opakowanie na sklepowej półce w Rossmannie, początkowo pomyślałam, że to kolejny zwyczajny łazienkowy organizer. Dopiero zdjęcie produktu pokazało mi, na czym polega cały patent. Zamiast szerokiego relingu czy stojaka, na który trzeba wygospodarować dodatkową przestrzeń, mamy tutaj wąską, pionową konstrukcję przeznaczoną na kilka małych ręczników. Na opakowaniu marki Ideenwelt widać czarny model zamocowany przy szafce, a zwinięte ręczniczki są wsuwane jeden nad drugim. Całość ma minimalistyczną formę i właściwie znika przy meblu.
Zobacz także:
W mojej łazience właśnie tego brakowało. Nie mam miejsca na wolnostojący regał, szeroki kosz ani dodatkową szafkę, a blat przy umywalce i tak jest już wystarczająco zastawiony. Każda rzecz, którą mogę przenieść z powierzchni użytkowej na bok mebla, oznacza dla mnie trochę więcej porządku. Szczególnie spodobało mi się to, że ręczniki można zwinąć w rulony. Brzmi jak drobiazg, ale wizualnie robi ogromną różnicę. Zamiast stosiku, który po wyjęciu jednego ręcznika zaczyna się przewracać, dostaję pionowy rząd schludnie ułożonych tekstyliów. Wystarczy dobrać je kolorystycznie do łazienki i organizer zaczyna wyglądać niemal jak element wystroju. Ja od razu wyobraziłam sobie w nim białe i pudroworóżowe ręczniki, dokładnie tak jak na zdjęciu producenta. Przy jasnych płytkach i prostych meblach czarna rama może dodatkowo stworzyć fajny, graficzny kontrast.
fot. mat. własne Story.pl
Koniec z ręcznikami rzuconymi na pralkę i umywalkę. W mojej łazience właśnie takie drobiazgi robiły największy bałagan
Przy większym metrażu pewnie nawet nie zwróciłabym na ten problem uwagi. Kiedy jednak łazienka jest naprawdę mała, jeden ręcznik pozostawiony na pralce, drugi przewieszony przez grzejnik i trzeci leżący obok umywalki potrafią sprawić, że całe pomieszczenie wygląda na zagracone. U mnie było dokładnie tak. Próbowałam już trzymać zapas w szafce, ale wtedy zajmował miejsce potrzebne na kosmetyki i środki czystości. Koszyk ustawiony na pralce również nie zdał egzaminu, bo zabierał powierzchnię, którą wykorzystuję na co dzień. Dlatego pomysł z pionowym przechowywaniem spodobał mi się tak bardzo.
Szukasz ciekawych dodatków do domu? To też warto sprawdzić: Weszłam do Rossmanna po szampon, a wyszłam ze żłobionym szkłem w stylu old money. Wysokie i smukłe, a tylko 4,99 zł
Wieszak nie próbuje stworzyć dodatkowego miejsca – on wykorzystuje przestrzeń, która już istnieje. I moim zdaniem właśnie takie rozwiązania są najciekawsze w niewielkich wnętrzach. Zwijam małe ręczniki, wkładam je kolejno w konstrukcję i wszystkie mam pod ręką, ale żaden nie musi leżeć na widoku w przypadkowym miejscu. Dodatkowy plus? Od razu widzę, ile czystych sztuk zostało. Nie muszę otwierać szafki mokrymi rękami i przekopywać się przez stos tekstyliów. Podoba mi się też hotelowy charakter takiego sposobu przechowywania. Równo zwinięte ręczniczki kojarzą mi się ze SPA albo niewielkim butikowym hotelem, gdzie nawet praktyczne przedmioty są częścią aranżacji. To dobry przykład na to, że porządek wcale nie musi oznaczać chowania wszystkiego za zamkniętymi drzwiczkami.
Kosztował 24,99 zł, więc długo się nie zastanawiałam. Za tę cenę zyskałam więcej miejsca bez kupowania kolejnej szafki
Najbardziej zaskoczyła mnie cena. W Rossmannie wieszak kosztował 24,99 zł, czyli mniej niż niejeden dekoracyjny koszyk do łazienki. W moim przypadku zakup kolejnego mebla kompletnie nie wchodził w grę – nie tylko ze względu na koszt, ale przede wszystkim brak miejsca. Tutaj za niecałe 25 zł dostałam prosty sposób na zagospodarowanie wąskiej przestrzeni przy meblu. Sam wygląd również jest na plus. Czarna, smukła konstrukcja nie sprawia wrażenia ciężkiej, dlatego nawet w małej łazience nie dominuje wizualnie. Wręcz przeciwnie, pionowa linia wygląda lekko i uporządkowanie.
To ważne, bo w niewielkich pomieszczeniach staram się unikać rozbudowanych organizerów z mnóstwem przegródek, półeczek i uchwytów. Im prostsza forma, tym mniej wizualnego chaosu. W tym przypadku cała idea jest banalna: zwijasz ręcznik, wsuwasz go w uchwyt i gotowe. Można trzymać w nim tekstylia dla domowników, przygotować kilka małych ręczników dla gości albo wykorzystać go jako sposób na przechowywanie zapasu przy umywalce. Ja potraktowałam go przede wszystkim jako ratunek dla powierzchni, które wcześniej wiecznie były czymś zastawione. Gdy na pralce nie leży już sterta ręczników, łazienka nagle wydaje się większa, mimo że w rzeczywistości nie przybył w niej ani jeden centymetr.
Mała łazienka nie potrzebuje kolejnych mebli, tylko sprytniejszego przechowywania. Ten gadżet pokazał mi, gdzie wcześniej marnowałam miejsce
Od pewnego czasu coraz bardziej przekonuję się, że przy niewielkim metrażu nie warto upychać kolejnych szafek. Znacznie lepiej przyjrzeć się miejscom, których normalnie nie wykorzystujemy: bokom mebli, przestrzeni nad drzwiami czy wąskim fragmentom ściany. Pionowy uchwyt na ręczniki z Rossmanna idealnie wpisuje się w tę zasadę. Jest prosty, smukły i pozwala przechowywać kilka zwiniętych ręczników bez zajmowania cennego blatu. Przy okazji zmusił mnie do zrobienia małego porządku. Zostawiłam pod ręką tylko tyle tekstyliów, ile rzeczywiście potrzebuję, a resztę schowałam.
Efekt jest dużo bardziej estetyczny niż wcześniejsze stosiki i koszyki. Szczególnie w małej łazience wizualny porządek ma ogromne znaczenie – kiedy powierzchnie są odsłonięte, całe pomieszczenie wydaje się spokojniejsze i odrobinę przestronniejsze. Nie jest to oczywiście magiczny sposób na powiększenie kilku metrów kwadratowych, ale właśnie takie drobne zmiany najbardziej ułatwiają mi codzienne funkcjonowanie. Za 24,99 zł rozwiązałam problem, który irytował mnie praktycznie każdego dnia. I chyba właśnie dlatego lubię zaglądać na półki z domowymi akcesoriami podczas zwyczajnych zakupów. Nigdy nie wiadomo, kiedy między kubkami i łazienkowymi drobiazgami trafi się coś, dzięki czemu w końcu przestaję pytać: „gdzie ja mam to wszystko pomieścić?”.

Obserwuj nas na Google







