Zapach jest dla mnie jednym z tych drobiazgów, bez których trudno mi rozpocząć dzień. Lubię spryskać się nim rano przed wyjściem z domu, ale latem moje podejście do perfum trochę się zmienia. Gdy temperatura przekracza 25 czy 30 stopni, intensywne kompozycje wydają mi się zwyczajnie zbyt ciężkie.
Właśnie dlatego w cieplejszych miesiącach chętnie przestawiam się na mgiełki do ciała. Są lżejsze i można aplikować je ponownie w ciągu dnia, gdy zapach zaczyna być mniej wyczuwalny. Nie oczekuję od nich trwałości klasycznych perfum, za to zależy mi na przyjemnym aromacie i cenie, przy której nie muszę oszczędzać każdej kropli. Tym razem ciekawą propozycję znalazłam podczas zwykłych zakupów w Biedronce.
Zobacz także:
Latem perfumy bywają dla mnie za mocne. Znalazłam dla nich lekkie zastępstwo
Jesienią i zimą bez problemu sięgam po bardziej zdecydowane perfumy, ale podczas upałów zdecydowanie wolę świeższe kompozycje. Ciężkie, słodkie czy bardzo intensywne aromaty w połączeniu z wysoką temperaturą potrafią być przytłaczające. Właśnie dlatego od kilku sezonów latem coraz częściej rozglądam się za mgiełkami.
Ich największą zaletą jest dla mnie swoboda stosowania. Mogę użyć mgiełki rano, wrzucić ją do torby, a po kilku godzinach ponownie delikatnie spryskać skórę. Nie traktuję jej jak zamiennika perfum pod względem koncentracji czy trwałości. To raczej zupełnie inny kosmetyk zapachowy, który odpowiada mi szczególnie w gorące dni.
Ostatnio właśnie takiego produktu szukałam i zupełnie przypadkiem znalazłam go w Biedronce. Na półce wypatrzyłam mgiełkę Be Beauty Fruity Fresh o zapachu cytrusów i jaśminu. Już samo zestawienie nut wydało mi się idealne na lato. Cytrusowe akcenty kojarzą się z czystością i świeżością, natomiast jaśmin dodaje kompozycji bardziej kobiecego, kwiatowego charakteru.
To właśnie takie połączenia najbardziej odpowiadają mi o tej porze roku. Zapach jest lekki i wakacyjny, ale nie sprowadza się wyłącznie do prostej cytrusowej świeżości. Kwiatowy akcent sprawia, że całość wydaje się bardziej elegancka.
Jaśminowa mgiełka z Biedronki kosztowała mnie 7,99 zł. Wzięłam od razu dwie
Mgiełka, na którą trafiłam, pochodzi z linii Be Beauty Fruity Fresh. Wybrałam wersję citrus/jasmine, czyli połączenie cytrusów z jaśminem. Produkt zamknięto w przezroczystej, lekko różowej butelce ze złotym atomizerem. Opakowanie jest proste, ale prezentuje się naprawdę ładnie i od razu kojarzy się z letnim kosmetykiem.
Najbardziej spodobała mi się jednak promocja. Standardowa cena jednej sztuki wynosiła 11,99 zł, natomiast przy zakupie dwóch każda kosztowała tylko 7,99 zł. Uznałam, że przy takim rabacie warto od razu zrobić niewielki zapas.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Za 7,99 zł otrzymałam zapach, którego nie muszę dawkować tak oszczędnie jak drogich perfum. Mogę używać go rano, a później odświeżać w ciągu dnia. To szczególnie wygodne właśnie latem, kiedy po kilku godzinach spędzonych poza domem mam ochotę ponownie poczuć na skórze świeży aromat.
Jak prawidłowo aplikować mgiełkę? Dzięki temu zapach jest wyczuwalny znacznie dłużej
Od mgiełki do ciała nie oczekuję całodziennej trwałości charakterystycznej dla bardziej skoncentrowanych perfum. Można jednak zrobić kilka rzeczy, żeby aromat nie zniknął ze skóry zaraz po wyjściu z domu. U mnie największą różnicę robi aplikacja na odpowiednio przygotowaną skórę.
Mgiełkę najchętniej stosuję po kąpieli, gdy skóra jest czysta i nawilżona. Najpierw nakładam bezzapachowy balsam albo kosmetyk o bardzo delikatnym aromacie, a dopiero później sięgam po zapach. Wówczas kompozycja utrzymuje się lepiej.
Ta koreańska perełka z promocji również może cię zainteresować: Krem-serum z yuzu to sekret młodości Koreanek. Poprawia elastyczność skóry i nawilża, 50-tki biorą zapas w promocji -40% Rossmanna
Spryskuję przede wszystkim ciało, zgodnie z przeznaczeniem kosmetyku. Zamiast aplikować ogromną ilość w jednym miejscu, wolę rozprowadzić mgiełkę na większej powierzchni. Jeśli po kilku godzinach aromat staje się słabszy, po prostu ponawiam aplikację. Właśnie tutaj niedroga mgiełka ma sporą przewagę, bo nie mam poczucia, że każde dodatkowe psiknięcie kosztuje fortunę.

Obserwuj nas na Google







