Wieczorem w sypialni coraz rzadziej włączam główne światło, bo zwyczajnie jest dla mnie za mocne. Szczególnie jesienią wolę zapalić niewielką lampkę, która daje delikatniejszą poświatę i od razu zmienia klimat całego pokoju. Ostatnio taki idealny gadżet znalazłam w nowej kolekcji Pepco. Najbardziej spodobał mi się efekt światła rozchodzącego się po ścianie. No i cena, która wynosi tylko 25 zł.

W sypialni wolę kilka małych źródeł światła. Wieczorem żyrandol praktycznie przestał mi być potrzebny

Gdy zaczyna się wrzesień, zaczynam zupełnie inaczej patrzeć na oświetlenie w mieszkaniu. Dni powoli robią się krótsze, częściej spędzam wieczory w domu i mam ochotę stworzyć w sypialni trochę przytulniejszy klimat. Mocne światło padające z sufitu zupełnie mi wtedy nie pasuje.

Zobacz także:

Zamiast niego wolę niewielkie punkty świetlne ustawione w różnych miejscach. Jedną lampkę mam przy łóżku, inną na komodzie. Dzięki temu mogę dopasować oświetlenie do tego, co akurat robię. Do czytania wybieram praktyczne światło przy łóżku, natomiast gdy oglądam serial albo po prostu odpoczywam, wystarcza mi delikatna poświata w tle.

Brakowało mi jednak czegoś typowo dekoracyjnego. Nie kolejnej klasycznej lampki z abażurem, ale małego gadżetu, który po włączeniu sam stanie się ozdobą. Właśnie z takim nastawieniem zaczęłam ostatnio przeglądać półki z oświetleniem w Pepco.

Lampa z Pepco kosztowała mnie tylko 25 zł. Świeci w różnych kolorach i można nią sterować pilotem

Ostatecznie wybrałam niewielką projektor LED z Pepco za 25 zł. Już samo opakowanie zwróciło moją uwagę, bo lampa wygląda zupełnie inaczej niż większość modeli, które mam w domu. Ma formę niewielkiej kostki o mocno fakturowanej, nieregularnej powierzchni. Kojarzy mi się z bryłą oszlifowanego lodu albo kryształu.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Najciekawiej robi się jednak po jej uruchomieniu. Światło przechodzące przez fakturowane ścianki tworzy na ścianie i suficie nieregularne refleksy. W zależności od wybranego koloru cały efekt może wyglądać zupełnie inaczej. Lampka pozwala wybierać spośród 7 kolorów, więc nie jestem skazana wyłącznie na jedną barwę światła.

Do zestawu dołączony jest także pilot, co w sypialni uważam za ogromny plus. Nie muszę wstawać z łóżka, żeby zmienić ustawienia. Za 25 zł dostałam więc nie tyle zwykłą lampkę nocną, ile niewielką dekorację świetlną. Postawiłam ją w miejscu, z którego refleksy dobrze rozchodzą się po ścianie. Dzięki temu nawet bez innych dekoracji wieczorem pokój wygląda znacznie przytulniej.

Teraz stoi w sypialni, ale latem przeniosę ją na balkon. Ładowanie przez USB daje sporo możliwości

Jeszcze jedna cecha przekonała mnie, że ta lampka z Pepco nie będzie u mnie gadżetem wyłącznie na jesień i zimę. Jest zasilana za pomocą USB, a kabel znajduje się w zestawie. Dzięki temu nie muszę planować dla niej stałego miejsca przy gniazdku.

Już wiem, gdzie wykorzystam ją wiosną i latem. Gdy tylko wrócą ciepłe wieczory, chcę postawić ją na stoliku na balkonie. Kolorowe refleksy mogą ciekawie wyglądać po zmroku, szczególnie w otoczeniu roślin, donic i innych niewielkich dekoracji.

Przy takim zastosowaniu pamiętałabym jedynie o jednej rzeczy. Na opakowaniu nie widzę informacji potwierdzającej odporność urządzenia na deszcz czy wilgoć. Dlatego potraktowałabym je jako lampkę, którą wynoszę na balkon na czas wieczornego odpoczynku, a później zabieram z powrotem do mieszkania. Nie zostawiałabym jej na zewnątrz na stałe.

Ta jesienna promocja w Dino również może cię zainteresować: Kupiłam 5 sztuk, zapłaciłam za 4. Okazałe laurowiśnie z Dino wyczaiłam już przed sklepem, będzie żywopłot jak ta lala

Taka uniwersalność jeszcze mocniej zachęca do zakupu. Jesienią niewielka kostka robi klimat w sypialni, a za kilka miesięcy może stać się dekoracyjnym oświetleniem balkonu.