Jesienią coraz większą rolę w mieszkaniu zaczyna odgrywać światło. Krótsze dni sprawiają, że zamiast jednej mocnej lampy znacznie przyjemniej jest włączyć kilka mniejszych punktów świetlnych i stworzyć bardziej kameralny nastrój. Ten sposób urządzania wnętrz od dawna kojarzyłam ze Skandynawią, ale dopiero podczas wizyt w Norwegii zauważyłam, jak dobrze działa w praktyce. Tam niewielkie lampki pojawiają się nie tylko przy łóżku czy na biurku. Po powrocie zaczęłam więc szukać podobnego dodatku do własnej sypialni.
Moja siostra mieszka w Norwegii, a ja podpatruję wnętrza jej znajomych. Jeden detal powtarza się w nich wyjątkowo często
Kiedy jestem w Norwegii, lubię przyglądać się tamtejszym mieszkaniom. Szczególnie zwracam uwagę na sypialnie i salony, bo są tam bardzo przytulne. Wiele pomieszczeń jest urządzonych dość oszczędnie, ale ogromne znaczenie ma w nich oświetlenie.
Zobacz także:
Właśnie podczas takich wizyt zwróciłam uwagę na pewien powtarzający się motyw. Zamiast polegać wyłącznie na głównym świetle sufitowym, znajome mojej siostry ustawiają w mieszkaniu kilka niewielkich lamp w kształcie grzybka.
Jedna stoi na komodzie, kolejna przy kanapie, następna przy łóżku, a czasem mały punkt świetlny pojawia się również na półce czy stoliku. Dzięki temu wieczorem można włączyć tylko wybrane lampki i uzyskać znacznie łagodniejsze światło. Ten trend coraz częściej widzę także w polskich sklepach, a najlepsze jest to, że takie lampy można znaleźć za naprawdę niewielkie pieniądze.
Lampki grzybki widuję u Skandynawek niemal w każdym pomieszczeniu. Po powrocie do Polski zaczęłam szukać własnej
Lampy w kształcie grzybka są świetnym przykładem dodatku, który jednocześnie pełni funkcję praktyczną i dekoracyjną. Charakterystyczny półokrągły klosz oraz prosta podstawa sprawiają, że nawet niewielka lampka mocno zaznacza swoją obecność we wnętrzu. Pasuje szczególnie dobrze do prostych komód, stolików nocnych i półek.
U znajomych mojej siostry zauważyłam też, że wcale nie traktuje się ich wyłącznie jako klasycznych lampek nocnych. Podobne egzemplarze stoją w salonach, pokojach gościnnych a nawet w niewielkich kącikach do pracy. Czasem w jednym mieszkaniu jest ich kilka, dzięki czemu wieczorem całe wnętrze wygląda cieplej.
Po powrocie do Polski zaczęłam rozglądać się za czymś podobnym. Nie chciałam jednak wydawać kilkuset złotych na designerską lampę, zwłaszcza że zależało mi przede wszystkim na małym dodatku do sypialni. W końcu trafiłam na propozycję z Sinsay. Wyglądem wpisuje się dokładnie w trend, który wcześniej podpatrywałam w Norwegii, a cena okazała się największym zaskoczeniem.
„Złota” lampa grzybek z Sinsay kosztuje 15,99 zł. Ma aż 3 tryby świecenia i ciepłą barwę światła
Lampa stołowa LED z Sinsay kosztuje obecnie 15,99 zł i już sam jej wygląd sprawia, że trudno uwierzyć w tę cenę. Ma charakterystyczny kształt grzybka z dużym, półokrągłym kloszem i prostą podstawą. Złote wykończenie daje dekoracyjny efekt, dlatego u mnie wygląda bardziej jak ozdoba niż najtańsza lampka w sypialni.
Jest przy tym niewielka. Ma 19 cm wysokości i 15 cm średnicy. Dzięki temu można postawić ją nawet na niedużym stoliku nocnym, wąskiej półce czy komodzie, nie zabierając miejsca potrzebnego na inne rzeczy. Ciepła, żółtawa barwa światła pasuje natomiast do wieczornego odpoczynku i dobrze współgra z drewnem, beżami, brązami oraz innymi jesiennymi kolorami.
fot. sinsay.com
Najbardziej praktycznym rozwiązaniem są jednak 3 tryby świecenia. Można więc dopasować oświetlenie do sytuacji, zamiast za każdym razem korzystać z jednej intensywności. To szczególnie przydatne w sypialni, gdzie wieczorem zdecydowanie wolę delikatniejsze światło niż mocną lampę sufitową.
To również może cię zainteresować: Koleżanka myślała, że przywiozłam z włoskiej trattorii, a ja wyrwałam to obłędne szkło w Dino. Soczysty nadruk, a tylko 6,99 zł
Lampka jest zasilana trzema bateriami AA, więc nie trzeba ustawiać jej obok gniazdka ani ciągnąć przewodu przez stolik. To daje też większą swobodę aranżowania. Jednego dnia może stać przy łóżku, a później trafić na komodę albo półkę.

Obserwuj nas na Google







