Początek października to dla mnie moment, kiedy letnie ubrania powoli przesuwam na dalszą część szafy. Rano jest już na tyle chłodno, że bez czegoś cieplejszego trudno wyjść z domu, ale na grube zimowe rzeczy mam jeszcze czas. Najczęściej sięgam więc po swetry. Lubię modele, które pasują zarówno do zwykłych jeansów, jak i nieco bardziej eleganckich spodni. W tym sezonie postanowiłam tylko jedno - nie kupuję kolejnego nudnego beżowego swetra.

Sezon na grube swetry właśnie się zaczyna, więc zrobiłam mały przegląd popularnych sieciówek. Nie musiałam długo szukać. W Sinsay znalazłam lodowy hit za 39,99 zł

Co roku obiecuję sobie, że jesienią wykorzystam swetry, płaszcze, bluzki, kurtki itp., które już mam w szafie. Później przychodzą pierwsze naprawdę chłodne poranki i nagle okazuje się, że przydałby się jeszcze jeden sweter. Tym razem chciałam jednak znaleźć coś trochę innego niż moje dotychczasowe modele.

Zobacz także:

Zależało mi przede wszystkim na grubszym splocie i klasycznym fasonie, który nie znudzi mi się po kilku tygodniach. Nie chciałam też wydawać dużej kwoty. Sweter ma być dla mnie ubraniem na zwykły dzień, dlatego wolę rzeczy, których nie muszę oszczędzać na specjalne okazje. Z takim nastawieniem zaczęłam zaglądać do popularnych sieciówek. Poszukiwania skończyły się jednak szybciej, niż przypuszczałam. W Sinsay zobaczyłam jasnoniebieski sweter za 39,99 zł i od razu zatrzymałam na nim wzrok.

Najbardziej spodobał mi się właśnie jego kolor. To nie jest granat ani typowy błękit, który często pojawia się w jesiennych kolekcjach. Odcień jest jasny, chłodny i kojarzy mi się z zimowym niebem. Przy cięższych jesiennych ubraniach taka barwa daje bardzo przyjemne odświeżenie. Zamiast kolejnej czerni, brązu czy szarości mogę wprowadzić do szafy trochę koloru.

Sweter chunky z Sinsay kosztuje 39,99 zł i ma dekoracyjny splot przy rękawach. Okrągły dekolt i prosty fason sprawiają, że łatwo wykorzystać go na co dzień

Model, który zwrócił moją uwagę, to sweter chunky z raglanowymi rękawami. Już na pierwszy rzut oka dobrze widać jego wyrazistą dzianinową strukturę. Na przodzie dominuje prosty splot, natomiast wzdłuż raglanowych rękawów pojawia się dekoracyjny wzór przypominający warkocz. To właśnie ten detal sprawia, że całość nie wygląda zupełnie zwyczajnie.

Sweter ma regularną długość i klasyczny, okrągły dekolt. Nie ma zapięcia ani kieszeni, więc jego forma pozostaje prosta. Długie rękawy zostały zakończone ściągaczami. Ściągacz znajduje się również przy szyi oraz na dole, dzięki czemu fason wygląda schludnie i nie potrzebuje wielu dodatkowych ozdób.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Model jest dostępny w rozmiarach od XXS do XL. W Sinsay są dostępne także inne wersje kolorystyczne, więc osoby, którym lodowy błękit nie pasuje do garderoby, mają alternatywę. Do zakupu dodatkowo zachęciły mnie pozytywne recenzje klientek. Sweter ma bowiem ocenę 4,7 na 5 na podstawie 241 opinii widocznych na stronie.

Lodowy sweter z Sinsay połączyłabym z czekoladowym brązem, jeansem albo kremowymi spodniami. Jesienią może być bazą zarówno wygodnego, jak i bardziej eleganckiego zestawu

Pierwszy zestaw, który od razu przychodzi mi do głowy, jest bardzo prosty. Błękitny sweter, klasyczne jeansy i wygodne botki. To opcja na zwykły dzień, kiedy nie mam czasu długo zastanawiać się przed szafą. Do tego większa torebka i właściwie jestem gotowa. Znacznie ciekawiej robi się jednak po połączeniu lodowego błękitu z brązem. Sama wybrałabym spodnie w odcieniu gorzkiej czekolady albo brązową spódnicę i zamszowe botki. Chłodny kolor swetra na tle głębokiego brązu będzie mocniej widoczny, ale całość nadal pozostanie typowo jesienna.

Mam też pomysł na jaśniejszą stylizację. Kremowe spodnie, błękitny sweter i jasny płaszcz stworzą spokojny zestaw, który może wyglądać bardzo elegancko mimo niewielkiego budżetu. Wystarczy dodać prostą torebkę i niewielkie kolczyki. Sam splot swetra jest na tyle dekoracyjny, że nie dokładałabym do niego dużej biżuterii.

Na chłodniejsze dni narzuciłabym na niego dłuższy pikowany płaszcz. Okrągły dekolt pozwala też wygodnie dołożyć szalik, gdy temperatura mocniej spadnie. Przy warstwowych zestawach zwróciłabym jedynie uwagę na to, czy pod kurtką pozostaje wystarczająco dużo miejsca na grubszą dzianinę.

To również może cię zainteresować: Wreszcie pikówka, w której nie wyglądam jak kulka. Burgundowy płaszcz z Sinsay ma ściągacz w talii i „ciepłe rękawy”, cena kusi

Najbardziej cieszy mnie jednak możliwość przełamania jesiennej palety. Uwielbiam brązy, bordo i beże, ale po kilku tygodniach potrafię mieć ich trochę dosyć. Taki lodowy błękit jest dla mnie prostym sposobem na zmianę, bez kupowania ubrania, które będzie pasowało tylko do jednego zestawu.