Gdy robi się chłodniej, zaczynam rozglądać się za porządnymi swetrami, które nie tylko pięknie wyglądają, ale też rzeczywiście zapewniają ciepło. Mam już dość cienkich dzianin, przez które niemal prześwituje światło, i ubrań, które po kilku założeniach tracą swój urok. Zdecydowanie wolę kupić jeden porządny sweter, który posłuży mi przez kilka sezonów, niż co chwilę wymieniać garderobę. Najchętniej wybieram modele z naturalnych materiałów, szczególnie wełny. Ostatnio podczas przeglądania internetowej oferty Lidla znalazłam coś, co od razu skojarzyło mi się z eleganckimi kolekcjami droższych sieciówek.
Lidl ma sweter ze 100% wełny. Takiego składu spodziewałam się raczej w Zarze
Przeglądając stronę Lidla, trafiłam na sweter premium marki Esmara, który od razu przyciągnął moją uwagę. Najpierw zachwyciła mnie jego puszysta, mięsista dzianina, ale prawdziwa niespodzianka czekała w składzie. Sweter wykonano w 100% z wełny. Żadnego poliestru, akrylu ani innych syntetycznych domieszek. Przyznaję, że w Lidlu zupełnie nie spodziewałam się takiego składu. To właśnie dlatego pomyślałam, że równie dobrze mógłby znaleźć się w kolekcji Zary, która kojarzy mi się z eleganckimi, dopracowanymi ubraniami.
Zobacz także:
Wełniane swetry uwielbiam przede wszystkim za ich właściwości termoizolacyjne. Naturalne włókna mają charakterystyczną strukturę, która pomaga zatrzymywać powietrze i ograniczać utratę ciepła. Dzięki temu wełna potrafi przyjemnie otulać ciało nawet podczas chłodniejszych dni. Dodatkowo dobrze radzi sobie z pochłanianiem pary wodnej, co pomaga zachować komfort podczas noszenia.
Ogromną zaletą jest również sama faktura dzianiny. Sweter jest gruby, puszysty i przyjemnie miękki, a nie cienki jak zwykła bluzka z długim rękawem. Ma delikatnie włochatą powierzchnię, która nadaje mu wyjątkowo przytulny charakter. Właśnie takie dzianiny najbardziej lubię zimą, kiedy mam ochotę zaszyć się w czymś ciepłym i miękkim.
Cena wynosi 149,99 zł. Jak na Lidl to całkiem sporo, szczególnie gdy przyzwyczaiłyśmy się do swetrów za kilkadziesiąt złotych. Jednak patrząc na stuprocentową zawartość wełny, kwota wydaje mi się naprawdę rozsądna. W innych sieciówkach za swetry o takim składzie można zapłacić znacznie więcej.
fot. lidl.pl
Mięsisty golf i luźny krój wyglądają niezwykle elegancko. Ten fason nie opina sylwetki
Materiał zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale równie mocno spodobał mi się fason. Sweter ma swobodny, lekko pudełkowy krój, który nie przylega ciasno do brzucha ani bioder. Zamiast mocno opinać sylwetkę, dzianina układa się luźno, nadając całości nonszalancki charakter. To świetne rozwiązanie, szczególnie gdy zależy nam na wygodzie, ale nie chcemy rezygnować z eleganckiego wyglądu.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest wysoka, prążkowana stójka, która miękko otacza szyję. Nie jest to klasyczny, długi golf wymagający kilkukrotnego zawijania. Kołnierz ma zwartą formę, dzięki czemu wygląda schludnie i zapewnia dodatkową osłonę przed chłodem. Co ciekawe, z tyłu znajduje się niewielkie rozcięcie, które nadaje mu bardziej nowoczesny charakter.
Sweter ma również lekko obniżoną linię ramion, przez co rękawy nie zaczynają się dokładnie w miejscu naturalnego załamania barku. Taki detal sprawia, że fason wygląda swobodniej i nie przypomina sztywnego, klasycznego pulowera. Uwagę zwracają także szerokie, prążkowane mankiety oraz dół wykończony ściągaczem.
Ten kożuszek też przyjemnie otuli mnie w chłodne dni. Dorwałam go w Sinsay. Zobacz: W pikówce czuję się jak bałwan, a ten kożuszek z Sinsay w rozmiarze XXL leży miodzio. Ma budyniowy kolor i otula
Brązowy jak orzech laskowy czy kremowy jak waniliowe mleko? Ja wybrałam pierwszy
W Lidlu sweter dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych, które moim zdaniem idealnie wpisują się w jesienno-zimową garderobę. Obie są stonowane, eleganckie i na tyle uniwersalne, że nie powinny szybko się znudzić.
Pierwsza to jasny, kremowy beż przypominający waniliowe mleko albo delikatny odcień owsianki. Taki sweter pięknie rozświetla okolice twarzy i świetnie komponuje się z jasnymi spodniami, klasycznymi jeansami czy camelowym płaszczem. Ma w sobie coś z minimalistycznej elegancji, która nie potrzebuje wielu dodatków.
Ja jednak zdecydowałam się na drugi wariant, czyli głęboki, ciepły brąz. Nazwałam go kolorem orzecha laskowego, bo nie jest ani chłodny, ani przesadnie ciemny. Ma przyjemny, lekko kawowy odcień, który szczególnie pięknie wygląda na puszystej wełnianej dzianinie. Przy takim kolorze nawet zwykłe czarne spodnie i skórzane botki tworzą elegancką stylizację.
Dla mnie to przykład ubrania, które nie potrzebuje wielkiego logo ani wymyślnych ozdób, żeby wyglądać elegancko. Dobry materiał, przemyślany fason i piękny kolor robią tutaj całą robotę.

Obserwuj nas na Google







