Lubię ładnie pachnieć, ale nie lubię przepłacać. Perfumy są dla mnie jedną z tych przyjemności, na które chętnie wydaję pieniądze, pod warunkiem że zakup nie nadwyręża domowego budżetu. Nie potrzebuję dziesięciu flakonów stojących na toaletce. Wolę mieć kilka zapachów, po które naprawdę sięgam, zależnie od nastroju i okazji. Właśnie dlatego zawsze zwracam uwagę na przeceny w drogeriach. Nie spodziewałam się jednak, że znajdę wśród nich mój ukochany zapach od Escady i zapłacę tylko dyszkę, zamiast 179,99 zł.

Żółte cenówki w Rossmannie potrafią mocno zaskoczyć. Warto zaglądać do różnych drogerii, bo wyprzedaże nie wszędzie wyglądają tak samo

Od pewnego czasu mam taki zwyczaj, że podczas wizyty w Rossmannie nie ograniczam się wyłącznie do produktów z listy zakupów. Zawsze robię jeszcze małą rundkę po półkach z przecenami. Nie zajmuje mi to dużo czasu, a czasami pozwala znaleźć kosmetyk w cenie, której zupełnie się nie spodziewałam.

Zobacz także:

Żółte cenówki w Rossmannie oznaczają produkty objęte obniżką lub wyprzedażą. Szczególnie ciekawe bywają przeceny związane z końcówkami serii, zmianą asortymentu czy wyprzedawaniem zapasów. Nie każda drogeria musi jednak mieć dokładnie te same produkty i identyczne ceny. Dużo zależy od tego, co zostało w konkretnym sklepie i jakie obniżki są tam aktualnie wprowadzone.

Właśnie dlatego nie zrażam się, kiedy w jednym Rossmannie nie znajduję nic interesującego. Przy kolejnej okazji zaglądam do innego punktu. Zdarza się, że w jednej drogerii półka wyprzedażowa jest niemal pusta, a w drugiej dopiero pojawiły się na niej nowe produkty. Najczęściej sprawdzam okolice regałów z kosmetykami do makijażu, pielęgnacją i perfumami. Warto przyjrzeć się również pojedynczym sztukom stojącym wśród regularnego asortymentu. Nie każda przecena oznacza bowiem osobny kosz pełen produktów.

Tym razem miałam wyjątkowe szczęście, bo trafiłam na świeżo przeceniony towar. Na półce wypatrzyłam perfumy, które od razu rozpoznałam po charakterystycznym opakowaniu. Są moimi ulubieńcami od lat. A kiedy spojrzałam na żółtą etykietę, przez chwilę myślałam, że pomylono cenę.

Perfumy Escada za 9,99 zł zamiast 179,99 zł to prawdziwa niespodzianka. Jaśmin, jagoda i słodkie makaroniki tworzą wyjątkową kompozycję

Wśród produktów na wyprzedaży zobaczyłam perfumy Escada Show Me Love, wodę perfumowaną dla kobiet o pojemności 30 ml. Cena regularna widoczna na sklepowej etykiecie wynosiła 179,99 zł, a po przecenie zaledwie 9,99 zł. To aż 170 zł różnicy. Przyznam, że właśnie takie okazje najbardziej lubię. Nie chodzi nawet o samą kwotę, ale o możliwość kupienia znanego zapachu za ułamek wcześniejszej ceny. Za 9,99 zł trudno dziś znaleźć wiele kosmetyków, a tutaj mowa o wodzie perfumowanej popularnej marki.

Escada Show Me Love to zapach, który należy do słodkich, owocowych i kwiatowych propozycji. Może spodobać się szczególnie osobom lubiącym wyraziste, kobiece perfumy. Pierwszą nutą jest jagoda. To właśnie ona nadaje kompozycji owocowy charakter. Nie kojarzy mi się jednak z lekką, cytrusową wodą na lato. Jest bardziej słodka i deserowa, dlatego chętnie sięgnęłabym po nią w chłodniejsze dni.

W sercu zapachu znajduje się jaśmin, który pięknie przełamuje owocową słodycz. To mój ulubiony element tej kompozycji. Jaśmin sprawia, że perfumy nie pachną wyłącznie jak owocowy deser. Dodaje im kwiatowej elegancji i sprawia, że całość nabiera bardziej kobiecego charakteru. Najciekawiej robi się jednak w bazie. Producent wymienia tutaj makaroniki i jagodę. Takie połączenie kojarzy mi się z francuską cukiernią, w której unosi się zapach słodkich wypieków.

Samo opakowanie również zwraca uwagę. Flakon ma kształt czerwonego serca z jasnym detalem pośrodku, a kartonik ozdobiono dużym napisem LOVE. Wygląda dziewczęco, ale moim zdaniem nie ma żadnego powodu, żeby ograniczać taki zapach do jednej grupy wiekowej. Liczy się przecież to, czy dobrze się w nim czujemy.

Perfumy mogą pachnieć na skórze znacznie dłużej. Kilka prostych nawyków pomaga wydobyć z nich więcej

Kiedyś myślałam, że trwałość perfum zależy wyłącznie od ich ceny. Dziś wiem, że znaczenie ma również sposób aplikacji, kondycja skóry, a nawet miejsce przechowywania flakonu. Nie da się oczywiście sprawić, żeby każdy zapach utrzymywał się przez cały dzień, ale można zadbać o to, żeby nie znikał niepotrzebnie szybko.

Przede wszystkim staram się nakładać perfumy na czystą, nawilżoną skórę. Po kąpieli używam lekkiego balsamu, najlepiej bezzapachowego, i dopiero po jego wchłonięciu sięgam po ulubioną wodę perfumowaną. Na bardzo suchej skórze aromat może być mniej wyczuwalny, dlatego regularne nawilżanie jest dla mnie ważnym elementem pielęgnacji.

Zwracam też uwagę na miejsca aplikacji. Najczęściej wybieram nadgarstki i okolice szyi. Nie spryskuję jednak wszystkiego naraz. Przy słodkich zapachach, takich jak Escada Show Me Love, wolę zacząć od niewielkiej ilości i sprawdzić, jak kompozycja rozwija się na mojej skórze. Mam jeszcze jeden nawyk, z którego zrezygnowałam. Nie pocieram nadgarstków o siebie po nałożeniu perfum. Wolę pozwolić im spokojnie wyschnąć. Pocieranie nie sprawi, że zapach będzie trwalszy, a może zmienić sposób, w jaki odbieramy jego pierwsze nuty.

To również może cię zainteresować: W latach 80. pachniały nimi wszystkie elegantki. Kupiłam te perfumy za grosze i nie spodziewałam się, że tak mnie zachwycą

Ważne jest również przechowywanie. Choć piękne flakony aż proszą się o ustawienie na parapecie, światło słoneczne i wysoka temperatura nie służą perfumom. Sama wolę trzymać je w szafce, z dala od kaloryfera i wilgotnej łazienki. Dzięki temu ograniczam ryzyko szybszych zmian zapachu.