Październik to dla mnie moment, kiedy dom zaczyna żyć trochę innym rytmem. Wieczory robią się dłuższe, częściej zapalam lampki, a na kanapie pojawiają się dodatkowe poduszki. Latem wystarczała mi cienka narzuta, teraz najchętniej otuliłabym się czymś grubym i miękkim. Przy okazji zaczynam myśleć o zmianie kilku dodatków w salonie. Nie chcę jednak wydawać kilkuset złotych na nowy wystrój. Wolę kupić jedną rzecz, która od razu zmieni wygląd pokoju, a przy tym naprawdę przyda się podczas chłodniejszych dni. I tak właśnie było z tym kraciastym barankiem z Pepco.
Świąteczne dekoracje pojawiają się w sklepach coraz wcześniej. Ja wybieram dodatki, które pasują do domu już w październiku
Jeszcze kilka lat temu na świąteczne kolekcje zwracałam uwagę dopiero w listopadzie. Wcześniej wystarczały mi dynie, świeczniki i kilka jesiennych gałązek w wazonie. Teraz mam wrażenie, że bożonarodzeniowe wzory pojawiają się w sklepach niemal zaraz po zakończeniu wakacji. Początkowo trochę mnie to dziwiło, ale z czasem zauważyłam, że nie wszystkie takie produkty muszą czekać na grudzień.
Zobacz także:
Najbardziej podobają mi się dodatki, które mają spokojne kolory i klasyczne wzory. Nie potrzebuję w październiku poduszek z Mikołajem ani pościeli w renifery. Wolę coś, co kojarzy się z ciepłem, odpoczynkiem i domową atmosferą, ale nie wygląda jednoznacznie świątecznie. Właśnie dlatego od pewnego czasu coraz częściej zwracam uwagę na kratę, szczególnie tę w odcieniach zieleni, beżu i brązu. Przypomina mi przytulne wnętrza z drewnianymi meblami, miękkimi fotelami i dużymi oknami wychodzącymi na ogród.
Kratka ma jeszcze jedną zaletę. Potrafi ożywić pomieszczenie, w którym większość wyposażenia jest jednolita. Mam w salonie sporo spokojnych kolorów, dlatego czasami brakuje mi mocniejszego akcentu. Wzorzysty pled na kanapie może załatwić sprawę bez kupowania nowych zasłon czy wymiany dywanu.
Podczas przeglądania jesiennych nowości w Pepco trafiłam właśnie na połączenie dwóch rzeczy, które ostatnio bardzo lubię - puszystego wykończenia i klasycznej kraty. Kiedy zobaczyłam cenę, uznałam, że warto przyjrzeć mu się dokładniej.
Puszysty koc sherpa z Pepco kosztuje tylko 50 zł. Zielona szkocka krata i miękki „baranek” wyglądają wyjątkowo przytulnie
W Pepco wypatrzyłam koc sherpa w kratę za 50 zł. Od razu zwróciłam uwagę na jego kolory. Kremowe tło przeplata się z zielonymi i beżowymi pasami, tworząc wzór przypominający klasyczną szkocką kratę. Nie jest przesadnie kolorowy ani krzykliwy, dlatego łatwo wyobrazić go sobie w różnych wnętrzach.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Najbardziej spodobała mi się jednak jego faktura. Koc ma puszystą strukturę, która przypomina miękkiego baranka. Wygląda na taki, którym aż chce się otulić podczas oglądania filmu albo czytania książki.
Dużym plusem są wymiary. Koc ma 150 × 200 cm, więc nie jest niewielkim pledem służącym wyłącznie do dekoracji. Taki rozmiar pozwala wygodnie okryć nogi i ramiona podczas siedzenia na kanapie. Może też sprawdzić się jako dodatkowa warstwa na łóżku, szczególnie w chłodniejsze noce.
Co ciekawe, model ten został oznaczony metką „Christmas”, jednak nie wygląda dla mnie jak typowy produkt świąteczny. Nie ma na nim choinek, gwiazdek ani napisów. Zielona krata pasuje do październikowych wieczorów, ale równie dobrze może zostać na kanapie w grudniu, styczniu czy lutym. Dzięki temu nie trzeba chować go do szafy zaraz po świętach.
Zielona krata pięknie łączy się z drewnem i kremowymi dodatkami. Tak urządzam przytulny salon bez kupowania nowych mebli
Kiedy wyobrażam sobie ten koc w swoim salonie, od razu widzę go na jasnej kanapie. Kremowe tło dobrze komponuje się z beżową tapicerką, a zielone pasy dodają całości trochę koloru. Do tego wystarczy jedna ciemniejsza poduszka i drewniany stolik. Nie muszę zmieniać niczego więcej.
Bardzo podoba mi się również połączenie zielonej kraty z brązem. Przy czekoladowej sofie albo karmelowym fotelu taki pled mógłby wyglądać szczególnie przytulnie. Jasne fragmenty wzoru rozjaśniałyby mebel, a oliwkowa zieleń dobrze współgrałaby z jesiennymi dekoracjami.
W sypialni wykorzystałabym go trochę inaczej. Zamiast rozkładać na całym łóżku, ułożyłabym go w nogach, na białej lub kremowej pościeli. Dzięki temu wzór byłby dobrze widoczny, ale nie dominowałby całego pomieszczenia. To prosty sposób na zmianę wyglądu sypialni bez kupowania nowego kompletu poszewek.
To również może cię zainteresować: Jak z witryny starego domu towarowego w Nowym Jorku. Ta latarenka led zrobi mi boski klimat na święta. Biorę, bo bestseller
A co z dekoracjami świątecznymi? W grudniu nie musiałabym zmieniać całej aranżacji. Wystarczyłoby dodać kilka gałązek świerku, lampki o ciepłej barwie i prosty świecznik. Krata naturalnie wpisałaby się w taki wystrój, ale nie sprawiałaby wrażenia, że salon został udekorowany wyłącznie na kilka tygodni.

Obserwuj nas na Google







