Najgorzej jest wieczorem, kiedy wreszcie usiądę na kanapie. Przez cały dzień krzątam się po domu i nawet nie zauważam chłodu. Dopiero przy ulubionym serialu czuję, że nogi mam lodowate. Wtedy zwykle sięgam po gruby koc, choć nie zawsze to wystarcza. Znam też ten moment, kiedy jedna osoba w domu marznie, a druga twierdzi, że temperatura jest idealna. Nie ma sensu ogrzewać całego mieszkania tylko dlatego, że mnie akurat zrobiło się chłodno. Dlatego lubię rozwiązania, które pozwalają ogrzać się miejscowo.
Zamiast mocniej odkręcać kaloryfer, sięgam po babciny sposób. Termofor z Pepco ma uroczy pokrowiec w serduszka
W Pepco wypatrzyłam brązowy termofor z wytłaczanymi sercami. To znany od pokoleń sposób na ogrzanie się w chłodniejszy dzień, ale w znacznie ładniejszej wersji niż gumowe termofory, które pamiętam z dzieciństwa. Najbardziej spodobał mi się jego pokrowiec. Jest puszysty i ozdobiony wypukłymi serduszkami. Przy szyjce znajdują się dodatkowo pompony, które nadają mu wygląd miękkiej przytulanki. Nie jest to rzecz, którą trzeba chować głęboko do szafki zaraz po użyciu. Wyobrażam ją sobie na kanapie obok poduszki i koca, szczególnie w sypialni urządzonej w beżach.
Zobacz także:
Termofor przydaje się przede wszystkim wtedy, gdy potrzebujemy ciepła w jednym miejscu. Można przyłożyć go przez pokrowiec do zmarzniętych stóp albo trzymać obok siebie podczas odpoczynku, zachowując zasady bezpiecznego użytkowania. Sama najbardziej doceniłabym go wieczorem. Zamiast wstawać i od razu zwiększać temperaturę w pokoju, mogłabym najpierw ogrzać nogi. Trzeba jednak pamiętać, że termofor nie podnosi temperatury całego pomieszczenia. Daje miejscowe ciepło i pomaga poczuć się przyjemniej, ale nie zastąpi sprawnego ogrzewania.
fot. pepco.pl
Mięciutki termofor z Pepco kosztuje tylko 25 zł. To niewielki wydatek na wiele chłodnych wieczorów
Najbardziej ucieszyła mnie cena. Beżowy termofor w serduszka kosztuje w Pepco 25 zł. Za taką kwotę można kupić praktyczny dodatek, który przyda się nie tylko podczas jednej jesieni. Nie trzeba podłączać go do gniazdka ani ładować. Wystarczy przygotować wodę o temperaturze dopuszczonej w instrukcji konkretnego termoforu i prawidłowo zamknąć zbiornik. Czy taki zakup naprawdę obniży rachunki za ogrzewanie? Może pomóc ograniczyć potrzebę dodatkowego dogrzewania, jeśli dzięki niemu nie będziemy zwiększać temperatury w całym pokoju. Dużo zależy od sposobu ogrzewania mieszkania i naszych codziennych nawyków.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Nie wydaję fortuny na fachowca, sama robię sobie nowe ściany w mieszkaniu. Wystarczy 1 popołudnie i to cudeńko z Sinsay
Nie traktowałabym też termoforu jako sposobu na siedzenie w wychłodzonym domu. Odpowiednia temperatura w mieszkaniu jest ważna dla zdrowia, a nadmierne ograniczanie ogrzewania może sprzyjać wilgoci i pleśni. Widzę w nim jeszcze jedno zastosowanie. Taki przytulny drobiazg można podarować mamie, babci albo teściowej, zwłaszcza jeśli lubią odpoczywać pod kocem. Przed zakupem warto jedynie sprawdzić dostępność w pobliskim Pepco.
Gorącej wody nie wolno wlewać bez zastanowienia. Kilka zasad sprawi, że korzystanie z termoforu będzie bezpieczniejsze
Choć termofor wydaje się bardzo prostym przedmiotem, trzeba odpowiednio z niego korzystać. Przede wszystkim nie należy napełniać go wrzątkiem. Zbyt gorąca woda może uszkodzić zbiornik i zwiększyć ryzyko oparzenia. Najlepiej stosować temperaturę oraz sposób napełniania wskazane przez producenta. Przed zamknięciem warto również sprawdzić stan gumowego zbiornika i uszczelki. Jeśli materiał jest popękany albo korek nie trzyma szczelnie, termoforu nie należy używać.
Nie przykładałabym go bezpośrednio do gołej skóry. Nawet przez miękki pokrowiec trzeba kontrolować temperaturę i nie pozostawiać go długo w jednym miejscu. Dla mnie to przede wszystkim prosty sposób na przyjemniejszy jesienny wieczór. Nie muszę kupować elektrycznej maty ani kolejnego grzejnika, żeby ogrzać zmarznięte stopy. A jeśli przy okazji rzadziej będę odruchowo podkręcała kaloryfer, tym lepiej dla domowego budżetu.

Obserwuj nas na Google







