Jesienią zdecydowanie więcej czasu spędzam w domu. Kiedy za oknem robi się ciemno już po południu, mam ochotę zaszyć się w sypialni z książką, ciepłą herbatą i ulubionym kocem. Wtedy szczególnie doceniam przytulne wnętrza. Nie potrzebuję wielkiego remontu ani nowych mebli, żeby poczuć się w nich dobrze.

Od dawna uważam, że ogromne znaczenie ma oświetlenie. Górna lampa przydaje się podczas sprzątania czy wybierania ubrań z szafy, ale wieczorem wolę coś znacznie delikatniejszego. Niewielkie źródło światła potrafi całkowicie zmienić wygląd pokoju. Właśnie dlatego zawsze zwracam uwagę na ciekawe lampki stołowe, szczególnie te, które oprócz praktycznej funkcji mają również dekoracyjny charakter.

Zobacz także:

Odpowiednie oświetlenie potrafi odmienić nawet zwyczajną sypialnię. Szczególnie doceniam je jesienią i zimą

Sypialnia powinna być tym miejscem w domu, w którym można spokojnie odpocząć po całym dniu. Niestety, często traktujemy ją przede wszystkim jako pomieszczenie do spania. Wstawiamy łóżko, szafę, dwie szafki nocne i uznajemy, że wszystko jest gotowe. Dopiero później okazuje się, że czegoś nam brakuje.

Sama zauważyłam, że największą różnicę robią drobiazgi. Miękka narzuta, zasłony w ciepłym kolorze czy niewielka lampka potrafią sprawić, że pokój wygląda znacznie przyjemniej. Szczególnie podobają mi się teraz modele z mlecznego i dekoracyjnego szkła. Są subtelniejsze od ciężkich, metalowych modeli i dobrze wyglądają zarówno w nowoczesnych, jak i bardziej klasycznych wnętrzach. Ich największą zaletą jest dla mnie to, że prezentują się ciekawie nawet wtedy, gdy są wyłączone.

Najbardziej lubię jednak moment, kiedy wieczorem gaszę główne światło i zapalam tylko małą lampkę przy łóżku. Pokój od razu wygląda inaczej. Łatwiej wtedy stworzyć spokojną atmosferę, zwłaszcza gdy światło nie razi w oczy. Oczywiście warto pamiętać, że dekoracyjne oświetlenie nie zawsze nadaje się do czytania. Do książki lepiej mieć osobną lampę, która dobrze oświetla strony. Natomiast do odpoczynku, oglądania serialu czy zwykłego wieczornego wyciszenia niewielka lampka może być naprawdę przyjemnym dodatkiem. Właśnie dlatego podczas zakupów zawsze zaglądam do działu z oświetleniem. Ostatnio w Jysk znalazłam model, który od razu skojarzył mi się z miękką chmurką.

Szklana lampka z Jysk kosztuje po obniżce 40 zł. Jej mleczny klosz wygląda jak rozświetlona chmurka

Na ekspozycji w Jysk wypatrzyłam niewielką lampkę stołową Huarne. Już sam jej kształt bardzo mi się spodobał. Ma szeroki, zaokrąglony klosz i krótką podstawę, przez co przypomina puszystą chmurkę albo małego grzybka. Nie wygląda jak typowa lampka nocna z materiałowym abażurem.

Największe wrażenie zrobił na mnie klosz. Jego jasna, mleczna powierzchnia ma delikatne smugi i przejścia kolorystyczne. W świetle można dostrzec subtelne odcienie bieli, szarości i błękitu. Gdy lampka jest zapalona, całość nabiera ciepłego blasku. Wygląda to trochę tak, jakby wewnątrz szklanej chmurki schowały się ostatnie promienie zachodzącego słońca.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Podoba mi się również to, że nie ma tutaj żadnych krzykliwych zdobień. Nie widać złotych ornamentów, wzorów ani kolorowych elementów, które mogłyby szybko się znudzić. Cała dekoracja opiera się na kształcie i sposobie, w jaki światło przenika przez klosz.

Lampka ma około 16 cm średnicy i 18 cm wysokości. To naprawdę kompaktowe wymiary. Bez problemu wyobrażam ją sobie na niewielkiej szafce nocnej, gdzie oprócz oświetlenia muszę jeszcze zmieścić telefon, okulary i szklankę wody. Obniżona cena 40 zł wydaje mi się rozsądna, szczególnie gdy szukam czegoś do odświeżenia sypialni.

Lampa w kształcie chmurki z Jysk pasuje nie tylko do sypialni. Na komodzie i stoliku stworzy równie przytulny nastrój

Gdybym miała ustawić tę lampkę u siebie, najpierw wybrałabym szafkę nocną. Mam słabość do jasnych dodatków, dlatego połączyłabym ją z kremową pościelą, miękkim kocem i drewnianymi meblami. Bardzo podoba mi się połączenie mlecznego szkła z naturalnymi materiałami. Drewno, len czy pleciony koszyk sprawiają, że wnętrze staje się bardziej domowe.

Lampka mogłaby też świetnie wyglądać w sypialni urządzonej w ciemniejszych kolorach. Wyobrażam ją sobie na orzechowej komodzie, obok bordowego wazonu i niewielkiego stosu książek. Jasny klosz ładnie odcinałby się od ciemnego tła, dzięki czemu byłby jeszcze lepiej widoczny.

Co ciekawe, takie dekoracyjne oświetlenie można wykorzystać również w salonie. Sama chętnie postawiłabym je na bocznym stoliku obok kanapy. Wieczorem nie zawsze mam ochotę zapalać dużą lampę sufitową, zwłaszcza kiedy oglądam telewizję. Mały punkt świetlny wystarczyłby do stworzenia przyjemnego nastroju, o ile nie odbijałby się w ekranie.

To również może cię zainteresować: Wzięłam ostatnie w Pepco. Falbaniaste cudo za 25 zł ze złotymi zdobieniami wygląda jak z baśni, w grudniu nie będzie ani jednego

Nie przesadzałabym natomiast z dodatkami ustawionymi tuż obok. Taki klosz sam w sobie jest dość charakterystyczny. Gdy postawimy przy nim kilka świeczników, ramek i figurek, całość może wyglądać na zagraconą. Zdecydowanie bardziej podoba mi się prosty układ z jednym wazonem albo niewielką tacką.