Przytulny balkon bez odpowiedniego światła wydawał mi się niekompletny. Nawet najładniejsze meble czy rośliny nie tworzą wieczorem odpowiedniego klimatu, jeśli po zmroku robi się po prostu ciemno. Od dłuższego czasu zastanawiałam się, jak rozwiązać ten problem, ale żadna z wcześniejszych inspiracji nie przekonywała mnie w stu procentach. Chciałam czegoś subtelnego, co nie będzie dominować całej aranżacji. Ostatecznie znalazłam rozwiązanie zupełnie inne, niż początkowo zakładałam.
Latarnia z Jysk od razu przyciągnęła mój wzrok. Zakup planowałam zupełnie inaczej
Od kilku tygodni rozglądałam się za oświetleniem na balkon i byłam niemal pewna, że skończy się na klasycznych solarach albo girlandach. Wystarczy spojrzeć na okoliczne balkony, żeby zauważyć, jak dużą cieszą się popularnością. Większość moich sąsiadów postawiła właśnie na takie rozwiązania, więc uznałam, że pewnie też pójdę w tym kierunku. Z takim nastawieniem wybrałam się do Jysk, licząc na znalezienie czegoś praktycznego i niedrogiego.
Zobacz także:
Już po kilku minutach spacerowania między ekspozycjami mój wzrok zatrzymał się jednak na czymś zupełnie innym. Niewielka oliwkowa latarnia wyglądała bardzo niepozornie, ale miała w sobie coś, co sprawiło, że od razu podeszłam bliżej. Kiedy oglądałam ją z każdej strony, ekspedientka uśmiechnęła się i powiedziała, że ten model robi prawdziwy szał i wiele osób wraca po kolejne sztuki.
Jeszcze większym zaskoczeniem okazała się cena. Regularnie ten model kosztował 109 zł, natomiast teraz można kupić go z rabatem -72%, czyli za zaledwie 30 zł. Oznaczało to oszczędność aż 79 zł na jednej sztuce. Trudno było przejść obok takiej okazji obojętnie, szczególnie że promocja została oznaczona jako "do wyczerpania zapasów". Pomyślałam wtedy, że nawet jeśli nie okaże się strzałem w dziesiątkę, przy takiej obniżce niewiele ryzykuję. Wzięłam więc jedną sztukę na próbę. Dziś coraz częściej łapię się na tym, że zastanawiam się nad powrotem po kolejne egzemplarze. Promocja nadal trwa, a ja już wyobrażam sobie kilka takich lampionów ustawionych w różnych miejscach balkonu.
Spodobała mi się również jej wielkość. Latarnia ma 15 cm szerokości, 16 cm długości i 28 cm wysokości, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca. Bez problemu mieści się na stoliku kawowym, ale równie dobrze prezentuje się ustawiona bezpośrednio na podłodze obok fotela czy donic z roślinami. Takie dodatki lubię najbardziej, bo można je dowolnie przestawiać i za każdym razem uzyskać nieco inny efekt.
Oliwkowa latarnia wygląda niezwykle elegancko. Ten odcień wnosi do aranżacji wyjątkowy spokój
Pierwsze, co mnie urzekło, to kolor. Nie jest to klasyczna ciemna zieleń ani modna szałwia, którą można dziś znaleźć niemal wszędzie. Oliwkowy odcień ma w sobie coś bardziej szlachetnego i naturalnego. Kojarzy mi się z letnim ogrodem, śródziemnomorskimi wakacjami i spokojnymi wieczorami spędzanymi na świeżym powietrzu. Dzięki temu nawet niewielki dodatek potrafi całkowicie zmienić charakter przestrzeni.
fot. jysk.pl
Bez trudu mogę sobie wyobrazić tę dekorację również w innych aranżacjach. Pasuje do stylu skandynawskiego, boho, japandi czy urban jungle. W każdym z nich będzie wyglądać nieco inaczej, ale równie efektownie. Właśnie taka uniwersalność sprawiła, że tak bardzo przypadła mi do gustu. Nie wygląda jak sezonowa ozdoba, którą po kilku miesiącach schowa się do szafy. Raczej jak detal, który może towarzyszyć przez wiele kolejnych sezonów.
Perełki na balkon w pięknych kolorach ma też Ikea. Tylko spójrz na ten stolik: Zapomnij o klasykach. Stolik w kolorze „mokka” nadał mojemu balkonowi wnętrzarski sznyt. Ikea ma go za 50 zł
Ta latarnia tworzy wyjątkowy nastrój po zmroku. Ryflowane szkło pięknie rozprasza delikatny blask
Największą magię odkryłam dopiero wieczorem. Wystarczyło umieścić świecę w środku i zgasić główne światło, żeby balkon nabrał zupełnie nowego charakteru. Płomień nie świeci mocno ani ostro. Zamiast tego tworzy subtelną poświatę, która zachęca do zwolnienia tempa i odpoczynku po intensywnym dniu.
Ogromną rolę odgrywa tutaj ryflowane szkło. Prążkowana powierzchnia sprawia, że światło nie rozchodzi się równomiernie, lecz delikatnie załamuje i rozprasza. Na stole, podłodze i pobliskich roślinach pojawiają się miękkie refleksy, które wyglądają niezwykle klimatycznie. Efekt jest znacznie ciekawszy niż w przypadku zwykłego przezroczystego szkła.
Doceniłam również materiały wykorzystane do wykonania tej dekoracji. Rama została wykonana z ocynkowanej stali wykończonej metodą proszkową, co przekłada się na solidność i estetyczny wygląd. Konstrukcja sprawia wrażenie stabilnej, a jednocześnie nie jest przesadnie ciężka. Szklane panele dodają jej lekkości i elegancji. Producent wyposażył ją także w praktyczny uchwyt, dzięki któremu bez problemu można przenosić ją między stołem, parapetem czy innymi miejscami na balkonie.
Czasami największą zmianę w aranżacji przynosi nie nowy komplet mebli ani kosztowna metamorfoza, lecz drobny detal. W moim przypadku wystarczyła jedna oliwkowa latarnia, żeby balkon stał się miejscem, w którym naprawdę chce się spędzać letnie wieczory. Coraz częściej myślę o dokupieniu kolejnych sztuk, bo mam wrażenie, że ten klimat można jeszcze pięknie rozbudować.

Obserwuj nas na Google







