Czasami wystarczy jeden dobrze dobrany element, żeby cała przestrzeń zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Właśnie takie wrażenie zrobił na mnie ostatni zakup z Ikea. Szukałam czegoś niedużego, co doda balkonowi charakteru, ale jednocześnie nie przytłoczy ograniczonej przestrzeni. Nie interesowały mnie duże metamorfozy ani kosztowne zmiany. Chciałam jedynie stworzyć bardziej przytulne miejsce do porannej kawy i wieczornego odpoczynku.
Stolik z Ikea znalazłam zupełnie przypadkiem. Okazał się hitem na mój balkon
Najzabawniejsze jest to, że wcale nie pojechałam do Ikea po meble balkonowe. Plan był zupełnie inny. Chciałam kupić kilka drobnych dodatków do domu, dlatego kręciłam się głównie po dziale z dekoracjami i niewielkimi akcesoriami. Właśnie tam moją uwagę przyciągnął ten stolik z Ikea. Choć producent przeznaczył go do użytku wewnątrz pomieszczeń, ja od pierwszej chwili widziałam go na swoim balkonie. Nawet nie próbowałam wyobrażać go sobie przy sofie czy fotelu w salonie. W głowie od razu pojawił się obraz filiżanki kawy, książki i kilku doniczek ustawionych właśnie na nim.
Zobacz także:
Ten model wykonano ze stali pokrytej epoksydowo-poliestrową powłoką proszkową. Dzięki temu sprawia wrażenie solidnego i dobrze zabezpieczonego przed codziennym użytkowaniem. Mój balkon jest zadaszony, więc stolik nie stoi bezpośrednio na deszczu. Zawsze ustawiam go też bliżej ściany, szczególnie gdy zapowiadane są opady albo silniejszy wiatr. Taka ostrożność sprawia, że mebel dłużej zachowa dobry wygląd. W przypadku produktów przeznaczonych do wnętrz to naprawdę wystarczy, żeby bez problemu korzystać z nich również na osłoniętym balkonie.
Nie ukrywam, że to właśnie cena sprawiła, że nie zastanawiałam się długo. Klubowicze Ikea Family mogą kupić go za 39,99 zł, jednak ja nie należę do programu i zapłaciłam regularną cenę 49,99 zł. Mimo wszystko uważam, że to wyjątkowo niewiele jak za taki mebel. Gdy spojrzałam na inne stoliki balkonowe, szybko doszłam do wniosku, że za podobne pieniądze trudno znaleźć coś równie estetycznego.
Stolik zachwycił mnie odcieniem mokka. Pozostałe wersje kolorystyczne również trudno było zignorować
Ten stolik od razu przyciągnął moją uwagę swoim ciemnym szarobeżowym kolorem, który kojarzy mi się z modnym odcieniem mokka. W ostatnich miesiącach coraz częściej można go zobaczyć zarówno we wnętrzach, jak i w dodatkach do balkonów czy tarasów. Jest elegancki, ale nie wygląda chłodno. Wprowadza przytulność, a jednocześnie świetnie komponuje się z drewnem, beżami, zielenią roślin i jasnymi tekstyliami.
fot. ikea.com
Najbardziej spodobało mi się to, że kolor nie dominuje całej aranżacji. Zamiast przyciągać uwagę na siłę, subtelnie podkreśla pozostałe elementy wystroju. Właśnie dlatego tak dobrze odnalazł się na moim balkonie. Jasne donice, lniane poduszki i zielone rośliny zaczęły wyglądać jeszcze lepiej, kiedy pojawił się między nimi ten niewielki mebel.
Wybór nie był jednak tak prosty, jak mogłoby się wydawać. Ikea oferuje ten model również w kolorze białym, szarozielonym, czarnym oraz błękitnym. Szczególnie długo przyglądałam się właśnie błękitnej wersji. Miała w sobie coś lekkiego i wakacyjnego. Ostatecznie zwyciężyła jednak mokka, ponieważ wydała mi się bardziej ponadczasowa. Uznałam, że będzie pasowała do kolejnych zmian aranżacji i nie znudzi mi się po jednym sezonie.
Boskie dodatki na balkon ma też Jysk. Zobacz: Poszłam po solary, ale ekspedientka z Jysk poleciła mi ten lampion z juty przeceniony o 43%. Sąsiadki będą łypać okiem
Stolik z tacą sprawdził się lepiej niż przypuszczałam. Małe detale robią tutaj ogromną różnicę
Jedna rzecz przekonała mnie do tego modelu bardziej niż sam wygląd. Ten stolik z tacą został zaprojektowany w bardzo praktyczny sposób. Okrągły blat ma średnicę 45 cm, a wysokość całego mebla wynosi 53 cm. Dzięki temu bez problemu mieści się nawet na niewielkim balkonie. Nie przytłacza przestrzeni i nie utrudnia przechodzenia, co przy małych metrażach ma ogromne znaczenie.
Bardzo szybko doceniłam także wysokie ranty otaczające tacę. To właśnie one sprawiają, że szklanki, kubki czy miseczki stoją stabilniej. Wystarczy chwila nieuwagi albo przypadkowe potrącenie stolika, żeby napoje znalazły się na podłodze. Tutaj ryzyko jest znacznie mniejsze. Ten detal może wydawać się niepozorny, ale podczas codziennego użytkowania okazuje się niezwykle praktyczny.
Największą niespodzianką okazała się jednak zdejmowana taca. W pierwszej chwili potraktowałam ją jako ciekawy dodatek, ale bardzo szybko zaczęłam korzystać z niej regularnie. Kiedy rozkładam leżak, często zdejmuję tacę ze stolika i ustawiam ją obok siebie. Mieszczą się na niej przekąski, kawa, książka albo telefon. Nie muszę wtedy wstawać za każdym razem, gdy chcę po coś sięgnąć. Taca jest lekka, wygodna i naprawdę funkcjonalna.
Całość uzupełnia prosta, minimalistyczna konstrukcja, która sprawia, że stolik wygląda lekko mimo swojej stalowej budowy. Właśnie takie detale sprawiają, że korzystam z niego znacznie częściej, niż początkowo zakładałam. Miał być tylko niewielkim dodatkiem do balkonu, a stał się jednym z tych elementów, bez których trudno wyobrazić sobie codzienny odpoczynek.

Obserwuj nas na Google







