Jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez starannie zrobionego manicure. Uwielbiałam błyszczącą hybrydę, która przez wiele dni wyglądała schludnie i nie wymagała poprawek. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy postanowiłam zrobić sobie przerwę. Paznokcie zaczęły się rozdwajać, haczyły o ubrania, a ich końcówki łamały się przy najprostszych czynnościach. Zamiast kolejnej warstwy lakieru wybrałam domowe SPA z ciepłą oliwą i wazeliną kosmetyczną.
Paznokcie po hybrydzie stały się kruche i cienkie. Zwykłe czynności zaczęły sprawiać mi kłopot
Najbardziej irytowało mnie zapinanie guzików i wyciąganie drobiazgów z torebki. Wystarczyło zahaczyć paznokciem o suwak, żeby pojawiała się kolejna nierówność. Nawet ulubiony krem do rąk nie dawał mi takiego poczucia komfortu, jakiego oczekiwałam.
Zobacz także:
Hybrydowy manicure sam w sobie nie musi niszczyć paznokci. Dużo zależy od sposobu przygotowania płytki, usuwania stylizacji i częstotliwości zabiegów. Zbyt intensywne piłowanie, zrywanie lakieru czy nieumiejętne zdejmowanie masy może osłabić ich powierzchnię. Wtedy płytka staje się cieńsza, bardziej podatna na rozdwajanie i mechaniczne uszkodzenia.
Zrozumiałam też, że nie potrzebuję kolejnego kosmetyku obiecującego spektakularne rezultaty w kilka dni. Wolałam postawić na regularne natłuszczanie i ochronę przed przesuszeniem. Szczególnie że dłonie mają codziennie kontakt z wodą, detergentami i chłodnym powietrzem, a to nie sprzyja utrzymaniu ich w dobrej kondycji.
Domowa odżywka do paznokci kosztuje grosze. Wystarczą oliwa z oliwek i zwykła wazelina
fot: Getty Images / kazmulka
Mój sposób nie wymaga żadnych specjalistycznych akcesoriów. Potrzebuję tylko niewielkiej ilości oliwy z oliwek, wazeliny kosmetycznej i miseczki. Koszt jednorazowej pielęgnacji może wynieść około 90 groszy, zależnie od ilości i ceny wykorzystanych produktów.
Najpierw delikatnie podgrzewam oliwę, tak aby była przyjemnie ciepła, ale nie gorąca. Przelewam ją do miseczki i zanurzam w niej opuszki palców razem z paznokciami. Taka kąpiel trwa około 15 minut. To dla mnie dobry moment na chwilę odpoczynku, bez telefonu i domowych obowiązków.
Oliwa pomaga natłuścić skórę wokół paznokci i zmiękczyć przesuszone skórki.
Po kąpieli delikatnie osuszam dłonie, a następnie wcieram odrobinę wazeliny kosmetycznej w paznokcie oraz ich okolice. Wazelina tworzy na powierzchni warstwę ochronną, która ogranicza utratę wilgoci.
Najbardziej lubię wykonywać ten rytuał wieczorem, kiedy wiem, że nie będę już zmywać naczyń ani sprzątać. Dłonie pozostają przyjemnie gładkie, a skórki nie wyglądają na tak suche. Trzeba jednak pamiętać, że natłuszczanie nie odbuduje uszkodzonej płytki ani nie sprawi, że paznokcie nagle staną się grubsze.
Sama oliwa nie wystarczy, żeby paznokcie odrosły mocne. Kilka codziennych nawyków też ma znaczenie
Przy delikatnych paznokciach zaczęłam zwracać większą uwagę na rzeczy, które wcześniej robiłam automatycznie. Przestałam podważać nimi naklejki, otwierać opakowania i zdrapywać zaschnięte zabrudzenia. Niby drobiazgi, ale właśnie podczas takich czynności najłatwiej o kolejne pęknięcie.
Do sprzątania zakładam rękawiczki, a po umyciu rąk sięgam po krem. Pilnuję również, żeby paznokcie nie były zbyt długie. Krótsze łatwiej utrzymać w dobrym stanie, szczególnie gdy końcówki mają tendencję do rozdwajania.
Czytaj także: Domowy sposób na paznokcie zniszczone po hybrydzie. Wszystkie składniki masz w kuchni
Zrezygnowałam też z agresywnego polerowania płytki. Wolę delikatnie wyrównać brzegi pilnikiem i pozwolić paznokciom spokojnie odrastać. To wymaga cierpliwości, bo pełna wymiana płytki trwa wiele miesięcy.
Ciepła kąpiel w oliwie i wazelina zostały w mojej wieczornej rutynie przede wszystkim dla komfortu. Nie zastąpią czasu potrzebnego na odrośnięcie paznokci, ale pomagają mi zadbać o suche skórki i dłonie bez wydawania dużych pieniędzy.

Obserwuj nas na Google







