Mycie okien to jedna z tych domowych prac, za którymi nigdy szczególnie nie przepadałam. Niby człowiek poświęca sporo czasu, dokładnie szoruje szyby, a później wystarczy jeden promień słońca i od razu widać niedociągnięcia. Zaczęłam więc szukać prostszych sposobów, które pozwolą mi ograniczyć poprawki i nie wydawać pieniędzy na kolejne płyny. Tak trafiłam na dwa domowe patenty, które można wykorzystać podczas jednego sprzątania.

Smugi na oknach pojawiają się nawet po dokładnym myciu. Winny bywa nie tylko płyn do szyb

Przez długi czas byłam przekonana, że smugi na oknach oznaczają jedno - użyłam kiepskiego detergentu. Kupowałam więc kolejne preparaty, licząc, że w końcu znajdę taki, po którym szyby będą idealnie przejrzyste. Dopiero później zaczęłam zwracać uwagę na to, w jakich warunkach myję okna i czym je wycieram.

Zobacz także:

Okazuje się, że smugi powstają najczęściej wtedy, gdy na szkle zostaje cienka warstwa wody, detergentu albo rozpuszczonego brudu. Kiedy wilgoć odparuje, resztki stają się widoczne, szczególnie w słoneczny dzień. Właśnie dlatego nawet bardzo dokładne przecieranie szyby nie zawsze daje oczekiwany rezultat.

Ogromne znaczenie ma też ilość używanego środka. Sama kiedyś uważałam, że im więcej płynu, tym lepiej. Tymczasem nadmiar detergentu trudniej usunąć, a jego pozostałości mogą tworzyć nieestetyczne zacieki. Problemem jest również brudna ściereczka. Wystarczy, że wcześniej zbierałam nią kurz z ram okiennych, a później zaczęłam przecierać szybę. Zamiast usuwać zabrudzenia, rozprowadzałam je po całej powierzchni.

Najlepsze rezultaty dostrzegłam jednak, gdy zamiast gotowców zaczęłam używać domowego sposobu. Składa się z 2 prostych kroków. Do jednego potrzebne są stare rajstopy.

Czarna herbata i odrobina skrobi pomagają mi ograniczyć smugi na oknach. Domowy płyn przygotowuję z tego, co i tak mam już w kuchni

Kiedy zaczęłam interesować się domowymi sposobami na czyste okna, szczególnie zaciekawiło mnie połączenie czarnej herbaty i skrobi ziemniaczanej. Przyznam, że początkowo podchodziłam do tego pomysłu z rezerwą. Herbatę kojarzyłam przecież z napojem, a skrobię z zagęszczaniem sosów i kisielu. Kiedy jednak spróbowałam tej mikstury do mycia okien pierwszy raz podczas sprzątania, wiedziałam, że to absolutny game-changer.

Do przygotowania domowego płynu potrzebuję szklanki mocnego naparu z czarnej herbaty i dosłownie szczypty skrobi ziemniaczanej. Najpierw zaparzam herbatę, a następnie czekam, aż całkowicie wystygnie. Wyjmuję torebkę lub dokładnie odcedzam liście, żeby drobinki nie osiadały na szybie. Skrobię rozprowadzam osobno w niewielkiej ilości zimnej wody. Dopiero później dodaję ją do naparu i dokładnie mieszam. Nie wsypuję jej bezpośrednio do gorącej herbaty, ponieważ mogłyby powstać grudki.

Tak przygotowaną mieszankę nanoszę oszczędnie na ściereczkę i przecieram niewielki fragment szyby. Nie zalewam okna płynem. Zbyt duża ilość wilgoci może spływać na ramy i uszczelki, a wtedy sprzątania jest jeszcze więcej. Po przetarciu szkła zbieram pozostałości czystą, lekko wilgotną ściereczką, a następnie dokładnie osuszam powierzchnię.

Drugi krok to polerowanie. Ten niepozorny „śmietek” z komody pozwala mi uzyskać okna czyste jak łza

Największe zdziwienie teściowej wywołał jednak nie domowy płyn, lecz to, czym wykańczam mycie okien. Zamiast sięgać po kolejne ręczniki papierowe, wyciągnęłam z komody stare rajstopy. Takie, których już nie założę, bo mają zaciągnięcie albo niewielkie oczko. Zawsze szkoda mi było wyrzucać je od razu do kosza, aż w końcu znalazłam dla nich zastosowanie. Ich gładki materiał pomaga mi zebrać drobne ślady wilgoci i pozbyć się smug.

fot. materiały własne/Story.pl

Najpierw oczywiście upewniam się, że rajstopy są czyste, suche i nie mają żadnych twardych ozdób. Nie używam modeli z brokatem, koralikami ani szorstkimi elementami. Najlepiej sprawdzają mi się zwykłe, cienkie rajstopy bez wzorów. Odcinam kawałek materiału, składam go kilkukrotnie i delikatnie poleruję szybę. Robię to dopiero wtedy, gdy okno jest już umyte i niemal całkowicie suche. Nie próbuję usuwać rajstopami zaschniętego błota ani piasku, ponieważ drobinki zabrudzeń mogłyby porysować szkło.

To również może cię zainteresować: Rozkładam na części, owijam i wkładam za kaloryfer. Ciepło nie ucieka, a ja nie przepłacam za ogrzewanie. Każdy ma to w szafie

Szczególną uwagę poświęcam narożnikom i miejscom przy ramie. Tam najczęściej zostają małe krople wody, które później zamieniają się w zacieki. Na koniec patrzę na szybę pod różnymi kątami, żeby sprawdzić, czy nie trzeba czegoś poprawić.