Okna wychodzące na południe mają mnóstwo zalet. Zimą wpuszczają do mieszkania mnóstwo naturalnego światła, a często pomagają dogrzać wnętrze. Latem sytuacja się odwraca. W słoneczne dni temperatura w mojej sypialni rosła z godziny na godzinę, a wieczorem zasypianie stawało się prawdziwym wyzwaniem. Próbowałam grubych zasłon, częstego wietrzenia i zamykania okien w ciągu dnia, ale efekty były niewielkie. Zaczęłam więc szukać rozwiązania, które ograniczy nagrzewanie, a jednocześnie nie będzie wymagało kosztownego remontu.
Południowe okna mają zalety. Latem potrafią stać się jednak utrapieniem
Ogromna część energii słonecznej przedostaje się do wnętrza budynków przez szyby. Co więcej, okna nie tylko przepuszczają promienie słoneczne, ale wręcz robią z pomieszczenia szklarnię. Energia wchodzi do mieszkania, odbija się od mebli, ale już nie może się wydostać na zewnątrz. Więc temperatura w środku rośnie. Próbowałam poradzić sobie z tym roletami typu dzień–noc, firankami, zasłonami, a nawet, podobnie jak sąsiad, wkleiłam w ramę okna koc termiczny. Efekty były mizerne. Dlatego zdecydowałam się wypróbować roletę termoizolacyjną z funkcją zaciemnienia. Zależało mi nie tylko na ograniczeniu ilości światła wpadającego do pokoju, ale przede wszystkim na zmniejszeniu nagrzewania sypialni podczas najbardziej upalnych dni.
Zobacz także:
Rzeczywiście po kilku dniach zauważyłam różnicę. Pokój nie zamieniał się błyskawicznie w rozgrzaną klatkę. Roleta ograniczyła ilość ciepła, które dostawało się do wnętrza przez okno. To sprawiło, że w pomieszczeniu zrobiło się bardziej komfortowo. Dodatkową zaletą jest pełne zaciemnienie. W letnie poranki słońce nie budzi mnie już o piątej rano, a popołudniowa drzemka w końcu stała się możliwa.
To nie jest kawałek materiału. Roleta ma jedną ważną cechę
Na pierwszy rzut oka taka roleta wygląda podobnie do klasycznych modeli materiałowych. Różnica kryje się jednak w jej budowie. Rolety termoizolacyjne wyposażone są w specjalną warstwę, która odbija część promieniowania słonecznego, dzięki czemu mniej energii cieplnej przenika przez szybę do wnętrza mieszkania. W praktyce oznacza to, że pokój wolniej się nagrzewa, szczególnie wtedy, gdy okna przez wiele godzin znajdują się w pełnym słońcu.
Czytaj też: Zrobiłam budżetową metamorfozę kuchni bez bałaganu i fachowców. Wystarczyło cacko z Action za 13,90 zł
Drugą ważną cechą jest funkcja zaciemnienia. Materiał skutecznie blokuje światło, dlatego świetnie sprawdza się nie tylko w sypialni, ale również w pokoju dziecięcym albo w domowym gabinecie. Zaciemniająca roleta pomaga ograniczyć refleksy odbijające się od monitora. Sprawdzi się również na poddaszu, gdzie promienie słoneczne padają na okna pod dużym kątem i jeszcze mocniej nagrzewają wnętrze.
Przy okazji odkryłam jeszcze jedną zaletę, o której wcześniej w ogóle nie myślałam. Mocne słońce powoduje stopniowe blaknięcie tkanin, drewnianych mebli czy paneli podłogowych. Jeśli przez wiele godzin dziennie promienie padają w to samo miejsce, różnica po kilku latach potrafi być naprawdę widoczna. Zaciemniająca roleta ogranicza również ten problem, ponieważ zatrzymuje znaczną część światła jeszcze przy oknie.
Prosty montaż. Bez wiercenia i kucia
Przyznam, że przed zakupem najbardziej obawiałam się montażu. Wiercenie w ścianach w moim mieszkaniu odpada. Szczęśliwie jednak wybrany przeze mnie model wykorzystuje samoprzylepny system mocowania i można go zamontować bez wiercenia otworów. Całość zajęła dosłownie kilka minut. Podoba mi się również estetyka takiego rozwiązania. Mechanizm jest niewielki i nie dominuje całego okna. Sam materiał wygląda nowocześnie, a w sklepach dostępnych jest wiele rozmiarów i kolorów, dzięki czemu łatwo dopasować roletę zarówno do jasnych, skandynawskich wnętrz, jak i bardziej klasycznych aranżacji. Nie jest to więc wyłącznie praktyczny dodatek. To również element wystroju, który porządkuje przestrzeń wokół okna.
To rozwiązanie jest też łatwo dostępne. Rolety termoizolacyjne można kupić w wielu marketach budowlanych oraz sklepach z wyposażeniem wnętrz i w marketach budowlanych. Ceny zaczynają się od około 40 zł, choć ostateczny koszt zależy od rozmiaru, rodzaju materiału i wybranego modelu. Dzięki temu bez większego problemu można dobrać roletę zarówno do niewielkiego okna w sypialni, jak i większych przeszkleń. ja swoja kupiłam w Leroy Merlin na stówkę.
Fot. leroymerlin.pl
Roleta podniosła mój komfort życia. Myślę, że sprawdzi się też zimą
Po kilku tygodniach użytkowania doszłam do wniosku, że to jeden z tych zakupów, który naprawdę poprawia codzienny komfort życia. Sypialnia wolniej się nagrzewa, łatwiej utrzymać w niej akceptowalną temperaturę, a wieczorem znacznie szybciej robi się przyjemnie do odpoczynku. Do tego dochodzi pełne zaciemnienie, które bardzo doceniam zarówno podczas letnich świtów, jak i wtedy, gdy chcę po prostu wcześniej położyć się spać.
Co ciekawe, taka roleta może przydać się również poza sezonem letnim. Zimą okolice okien są najchłodniejszym miejscem w pomieszczeniu i właśnie tam odczuwamy największy dyskomfort podczas siedzenia blisko okna. Dodatkowa warstwa materiału pomaga częściowo ograniczyć ten efekt i sprawia, że w pokoju robi się przytulniej. Fajnie, że odkryłam rozwiązanie, które nie wymaga remontu, nie kosztuje tyle co klimatyzacja i nie wiąże się z wysokimi rachunkami za prąd.
Obserwuj nas na Google







