Kuchnia to miejsce, z którego korzysta się każdego dnia, dlatego nawet niewielkie zmiany potrafią całkowicie odmienić jej odbiór. Czasem wystarczy odświeżyć jeden fragment ściany, by całe wnętrze wyglądało nowocześniej i bardziej przytulnie. Przez długi czas byłam przekonana, że taki efekt wymaga dużych wydatków i porządnego remontu. Okazało się jednak, że istnieją znacznie prostsze sposoby na metamorfozę. O jednym z nich dowiedziałam się podczas zwykłych zakupów w Action.

Samoprzylepne płytki z Action od razu przykuły moją uwagę. Pomyślałam, że właśnie tego brakowało w mojej kuchni

Do Action wybrałam się po kilka drobiazgów do domu, ale wróciłam z czymś, czego w ogóle nie planowałam kupić. Na jednej z półek zauważyłam samoprzylepne płytki i od razu wyobraziłam je sobie na ścianie nad kuchennym blatem. Od dawna marzyło mi się odświeżenie tego miejsca, ale każda myśl o remoncie kończyła się tak samo. Nie miałam ochoty kuć starych płytek, przez kilka dni sprzątać pyłu ani wydawać kilku tysięcy złotych na materiały i ekipę remontową. Zależało mi na rozwiązaniu, które pozwoli szybko odmienić wnętrze, a jednocześnie nie wywróci codziennego życia do góry nogami.

Zobacz także:

Gdy zobaczyłam cenę 13,90 zł za opakowanie, pomyślałam, że warto zaryzykować. W środku znajduje się 12 samoprzylepnych płytek o wymiarach 15 x 15 cm, co oznacza, że jedna kosztuje zaledwie około 1,16 zł. Przy takiej cenie uznałam, że trudno o bardziej budżetowy sposób na szybką metamorfozę. Taki format sprawia też, że łatwo dopasować je do przestrzeni między blatem a szafkami albo wykorzystać tylko na wybranym fragmencie ściany, bez konieczności zakrywania całej powierzchni. Wrzuciłam opakowanie do koszyka i już w drodze do domu zastanawiałam się, jak będzie wyglądała moja kuchnia po tej niewielkiej zmianie.

Płytki do kuchni dostępne są w kilku ciekawych wzorach. Każdy z nich nadaje wnętrzu zupełnie inny charakter

Najwięcej czasu zajęło mi... wybranie odpowiedniego wzoru. Na półce znalazło się kilka wersji i każda pasowała do innego stylu wnętrza. Ostatecznie zdecydowałam się na białe płytki z delikatnym marmurkowym rysunkiem. Taki motyw wydaje się ponadczasowy, rozjaśnia przestrzeń i dobrze komponuje się zarówno z jasnymi, jak i drewnianymi blatami. Przez chwilę brałam pod uwagę także szarą imitację betonu, która świetnie pasowałaby do nowoczesnych, loftowych kuchni.

fot. action.com

Bardzo spodobał mi się również biało-niebieski wzór przypominający ozdobne kafelki znane z południowej Europy. To propozycja dla osób, które lubią bardziej wyraziste akcenty i chcą, aby ściana od razu przyciągała wzrok. Obok leżał jeszcze kremowy wariant z geometrycznymi łukami. Wyglądał bardzo subtelnie i od razu skojarzył mi się z wnętrzami w stylu japandi albo retro.

Właśnie ta różnorodność najbardziej mnie zaskoczyła. Takie płytki do kuchni nie narzucają jednego stylu, lecz pozwalają dopasować wygląd ściany do własnych upodobań. Marmurek okazał się u mnie strzałem w dziesiątkę. Kuchnia od razu wydała się jaśniejsza, a znajoma odwiedzająca mnie kilka dni później była przekonana, że zdecydowałam się na prawdziwy remont.

Lidl ma hit do południowego salonu. Na letnie upały ideolo. Zobacz: Dorwałam termoizolacyjną roletę za bezcen w Lidlu i jestem gotowa na kolejną falę upałów. Śmietankowy kolor to sztos

Samoprzylepne płytki montuje się wyjątkowo prosto. Cała metamorfoza zajęła jedno spokojne popołudnie

Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak łatwo przebiega montaż. Zaczęłam od dokładnego umycia i odtłuszczenia ściany, bo od tego w dużej mierze zależy późniejszy efekt. Kiedy powierzchnia całkowicie wyschła, zdjęłam folię zabezpieczającą z pierwszej płytki i przykleiłam ją w rogu ściany. Następnie delikatnie wygładziłam ją dłonią od środka do brzegów, dzięki czemu nie pojawiły się pęcherzyki powietrza. Kolejne elementy dokładałam jeden obok drugiego, cały czas kontrolując, czy zachowuję równe linie. W miejscu, gdzie zabrakło kilku milimetrów, wystarczył zwykły nożyk do tapet, aby dopasować płytkę do krawędzi.

Wszystko odbyło się bez kurzu, gruzu i hałasu, które zwykle kojarzą się z remontem kuchni. Samoprzylepne płytki pozwoliły osiągnąć efekt, którego od dawna oczekiwałam, a przy tym nie wymagały specjalistycznych narzędzi ani doświadczenia. Kiedy skończyłam pracę i usiadłam z kubkiem kawy, przez dłuższą chwilę patrzyłam tylko na odmienioną ścianę. Trudno było uwierzyć, że cała metamorfoza zaczęła się od niepozornego opakowania znalezionego podczas zwykłych zakupów w Action. To właśnie takie niewielkie zmiany najbardziej przekonują mnie, że nie każdy remont musi oznaczać tygodnie bałaganu i ogromne wydatki.