Druga połowa sierpnia potrafi dać się ogrodowi we znaki. Ziemia po wielu ciepłych tygodniach szybko traci wilgoć, a konewka i wąż ogrodowy znowu idą w ruch. Właśnie teraz wykorzystuję to, co przez całe lato powstawało na kompostowniku. Prosty zabieg pomaga mi lepiej gospodarować wodą i przy okazji wykorzystać materiał, za który nie muszę dodatkowo płacić. Warto jednak zrobić to prawidłowo, bo w przypadku ściółkowania więcej wcale nie oznacza lepiej.

Tuje w sierpniu potrzebują wilgotnej ziemi. Ściółka pomaga ją zatrzymać

Ściółkowanie kojarzy się często z wiosennymi pracami, ale nie oznacza to, że pod koniec lata jest już na nie za późno. Warstwę organicznego materiału można rozłożyć również w sierpniu, szczególnie jeśli ziemia wokół roślin pozostaje odkryta. W przypadku tui jest to prosty sposób na ograniczenie strat wilgoci z podłoża. Ściółka osłania jego powierzchnię przed słońcem i spowalnia parowanie wody, a dodatkowo łagodzi wahania temperatury gleby. Dzięki temu korzenie mają bardziej stabilne warunki, co ma znaczenie zarówno podczas końcówki letnich upałów, jak i później, gdy noce zaczynają robić się chłodniejsze.

Zobacz także:

fot: Volodymyr Shevchuk/AdobeStock

Dochodzi do tego jeszcze jedna korzyść. Odpowiednio gruba warstwa ściółki utrudnia rozwój chwastów, które konkurują z roślinami o wodę i składniki pokarmowe. Nie oznacza to oczywiście, że po jej rozsypaniu można schować konewkę do garażu. Tuje nadal trzeba podlewać podczas dłuższych okresów bez deszczu, ale gleba zabezpieczona ściółką wysycha wolniej. W praktyce może to oznaczać rzadsze sięganie po wodę z kranu, a więc również mniejsze zużycie wody w ogrodzie.

Kompost nic mnie nie kosztuje. Rozsypuję go pod roślinami pod koniec lata

Do ściółkowania wykorzystuję dojrzały kompost, czyli ciemny, rozłożony materiał o ziemistym zapachu, bez dużych fragmentów świeżych resztek. Nie tylko przykrywa on powierzchnię podłoża. Wraz z dalszym rozkładem wzbogaca glebę w materię organiczną, a z czasem poprawia jej strukturę. To szczególnie przydatne tam, gdzie ziemia jest uboga lub szybko przesycha. Kompost jest więc jednocześnie osłoną gleby i sposobem na zagospodarowanie tego, co przez poprzednie miesiące trafiało na kompostownik.

Najpierw usuwam chwasty i sprawdzam wilgotność ziemi. Jeżeli jest sucha, obficie ją podlewam, a dopiero później rozkładam kompost. Warstwa nie powinna być przesadnie gruba — w przypadku organicznych ściółek zwykle wystarcza około 5–7 cm. Nie usypuję również charakterystycznego „kopczyka” wokół pnia. Materiał odsuwam od podstawy rośliny o kilka centymetrów, ponieważ stale wilgotna ściółka przylegająca do pnia może sprzyjać problemom z korą.

Czytaj także: Ta bylina wiosną rozkwitnie jako 1 z pierwszych i zachwyci kobaltowymi kwiatami. Sadzę ją do gruntu jesienią, potem daje samosiew

Wskazówka: jeśli pod tujami znajduje się już stara ściółka, najpierw sprawdzam jej grubość. Nie dokładam automatycznie kolejnej pełnej warstwy. Zbyt dużo materiału może ograniczać dostęp powietrza i utrudniać wodzie docieranie do strefy korzeniowej.

Nie tylko kompost zatrzymuje wodę. Pod tujami sprawdzą się też inne ściółki

Własny kompost ma jedną dużą przewagę — powstaje praktycznie za darmo z materiałów, które i tak mam w domu i ogrodzie. Nie jest jednak jedyną możliwością. Jeśli kompostownika nie mam albo zgromadzone resztki nie zdążyły się jeszcze dobrze rozłożyć, pod tuje mogę zastosować inne organiczne materiały.

  1. Kora sosnowa – wolniej się rozkłada i dobrze osłania powierzchnię ziemi, dlatego nie wymaga częstego uzupełniania.
  2. Zrębki drzewne – tworzą trwałą warstwę ograniczającą parowanie i stopniowo rozkładają się na powierzchni gleby.
  3. Rozdrobnione liście – można wykorzystać jako sezonową ściółkę, szczególnie gdy jesienią zaczyna przybywać ich w ogrodzie.

Najbardziej ekonomiczna jest oczywiście ściółka, którą można pozyskać na własnej działce. Wykorzystuję wtedy ponownie materię organiczną zamiast pakować ją do worków i kupować gotowy produkt w sklepie. Druga oszczędność wiąże się z wodą. Ściółkowanie nie gwarantuje, że każdy ogród będzie wymagał dokładnie o połowę mniej podlewania, bo zależy to od pogody, rodzaju podłoża i wielkości roślin. Pomaga jednak ograniczyć parowanie, dzięki czemu woda po deszczu lub podlewaniu pozostaje w glebie dłużej. Przy długim szpalerze tui różnicę można odczuć nie tylko podczas codziennej pielęgnacji, lecz także w domowym zużyciu wody.