Koniec wakacji zwykle kojarzy się ze składaniem mebli ogrodowych, a nie kupowaniem nowych. Ja robię dokładnie odwrotnie. To właśnie teraz zaglądam na wyprzedaże wyposażenia balkonu i tarasu, bo można znaleźć na nich rzeczy, na które jeszcze kilka tygodni wcześniej szkoda byłoby mi pieniędzy. Tym razem między doniczkami i ogrodowymi dodatkami wypatrzyłam fotel, który momentalnie przeniósł mnie myślami do małej włoskiej knajpki. Gdy zobaczyłam żółtą metkę z rabatem 71 proc., zaczęłam już urządzać wokół niego cały balkon.
Zobaczyłam go między doniczkami i od razu pomyślałam o włoskiej knajpce. Ten kolor robi połowę całej aranżacji
Nie wiem, czy też tak masz, ale moje ulubione balkony wcale nie wyglądają jak perfekcyjnie skompletowane zestawy z katalogu. Znacznie bardziej podobają mi się miejsca, które sprawiają wrażenie urządzanych trochę spontanicznie: niewielki stolik, kilka donic z ziołami, lampki rozwieszone przy balustradzie i krzesła, na których chce się usiąść z kawą albo kieliszkiem lemoniady. Dokładnie takie skojarzenie miałam, gdy w Castoramie zobaczyłam pomarańczowy fotel ogrodowy GoodHome Matola. Nie jest to klasyczny ciężki fotel tarasowy z grubymi poduchami i masywnymi podłokietnikami. Ma smukłe nogi, lekką konstrukcję, szerokie zaokrąglone siedzisko i charakterystyczne owalne oparcie. Dzięki temu wygląda bardziej jak mebel z niewielkiej kawiarni gdzieś w Rzymie czy Mediolanie niż typowy sprzęt wystawiany przed dom na lato.
Zobacz także:
Kolor też robi swoje. Producent określa go jako pomarańczowy, ale na żywo jest znacznie spokojniejszy niż soczysta pomarańcza. Odcień wpada w ciepłą brzoskwinię i terakotę, dzięki czemu nie przytłacza nawet małej przestrzeni. Właśnie wokół takiego jednego charakterystycznego elementu urządziłabym balkon: dodałabym niewielki okrągły stolik, glinianą donicę z rozmarynem lub oliwką, lampion i tekstylia w kolorze écru. Nie potrzeba już wiele, bo fotel sam staje się kolorystycznym punktem całej aranżacji. Producent przewidział go do użytkowania na tarasie i w ogrodzie, ale wskazuje również balkon jako miejsce, w którym można stworzyć z nim strefę wypoczynkową. Konstrukcja łączy stal z tkaniną Textilene™, fotel waży 5,66 kg i nie ma podłokietników, więc jego forma pozostaje wizualnie lekka. Maksymalne obciążenie wynosi 100 kg, a wysokość całego mebla to 75 cm.
fot. mat. własne Story.pl
Na metce zobaczyłam 58 zł i musiałam spojrzeć drugi raz. Posezonowe wyprzedaże mają jeden ogromny plus
Najciekawsza część tej historii zaczęła się jednak dopiero wtedy, gdy podeszłam bliżej. Na żółtej wyprzedażowej metce przy egzemplarzu stojącym w sklepie widniała cena 58 zł i informacja o obniżce o 71 proc. Cena odniesienia na etykiecie wynosiła 198 zł. To aż 140 zł różnicy na jednej sztuce, więc jeśli ktoś chciałby kupić dwa takie fotele na balkon, przy cenie widocznej w sklepie zapłaciłby 116 zł. I właśnie za takie momenty lubię końcówkę sezonu ogrodowego. W maju czy czerwcu chcemy urządzić balkon natychmiast, bo przed nami całe lato. Pod koniec sierpnia sytuacja się odwraca: sklepy zaczynają zwalniać miejsce na kolejne kolekcje, a meble ogrodowe trafiają do stref wyprzedażowych.
Chcesz więcej ciekawych inspiracji do domu? To również może wpaść ci w oko: Chciałam ocieplić sypialnią, ale że znajdę świetlistą rzeźbę jak z hotelu, to się nie spodziewałam. Jak kryształ, a taniocha
Trzeba oczywiście pamiętać, że taka oferta może być lokalna i zależeć od zapasów konkretnego marketu. Co ciekawe, podczas sprawdzania oferty internetowej Castoramy cena tego samego modelu wynosiła 198 zł za sztukę, a więc przecena widoczna na zdjęciu ze sklepu stacjonarnego jest zdecydowanie bardziej atrakcyjna. Jeśli chcesz zapolować na podobną okazję, warto więc sprawdzić przede wszystkim lokalną strefę wyprzedaży, zamiast zakładać, że cena internetowa i sklepowa zawsze będą identyczne. To również dobry argument za kupowaniem mebli balkonowych właśnie teraz. Nawet jeśli pogoda pozwoli korzystać z nich jeszcze tylko przez kilka tygodni, wiosną wystarczy je wyciągnąć i balkon jest właściwie gotowy. Nie zaczynasz wtedy sezonu od szukania krzesła w pełnej cenie, tylko od pierwszej kawy na świeżym powietrzu. Dla mnie to zdecydowanie przyjemniejsza perspektywa.
Nie wygląda jak typowy fotel ogrodowy, ale właśnie dlatego zwróciłam na niego uwagę. Pasuje do kilku modnych stylów
Matola najbardziej kojarzy mi się z modern retro i soft minimalism. Zaokrąglone oparcie oraz obłe siedzisko mają w sobie coś z mebli inspirowanych wzornictwem lat 60. i 70., ale cienka konstrukcja sprawia, że całość pozostaje współczesna. Na balkonie w stylu śródziemnomorskim zestawiłabym go z terakotowymi donicami, kremowymi tekstyliami, drewnem i dużą ilością zieleni. Jeśli bliższe jest ci modern organic, wystarczy jasny dywan zewnętrzny, stolik o miękkiej linii i kilka naturalnych dodatków. Fotel może też ciekawie przełamać bardzo neutralny balkon w stylu skandynawskim – przy beżach, szarościach i drewnie jego brzoskwiniowo-pomarańczowy odcień stanie się pojedynczym, ale niekrzykliwym akcentem.
Producent podkreśla, że model można zestawić z pasującym stołem z kolekcji Matola, ale ja nie trzymałabym się koniecznie gotowego kompletu. Właśnie połączenie go z prostym stolikiem znalezionym gdzie indziej może dać bardziej swobodny efekt „włoskiej knajpki”. Jest też praktyczna strona zakupu. Castorama podaje, że fotel ma stalową ramę i siedzisko z Textilene™, jest przeznaczony do użytkowania na zewnątrz, łatwo go czyścić i obejmuje go pięcioletnia gwarancja producenta. W specyfikacji widnieje odporność na warunki atmosferyczne, ale jednocześnie zaznaczono brak odporności na rdzę, korozję i blaknięcie kolorów. Warto więc podejść rozsądnie do marketingowego opisu i nie traktować go jak mebla, który można przez cały rok pozostawić bez zabezpieczenia na deszczu, śniegu i pełnym słońcu. Na odkrytym balkonie po sezonie schowałabym go w suchym miejscu albo przynajmniej odpowiednio zabezpieczyła. Przy cenie 58 zł tym bardziej zależałoby mi, żeby okazja posłużyła dłużej niż jedno lato.
Sezon się kończy, ale dla mnie to właśnie najlepszy moment na balkonowe zakupy. Wiosną podziękuję sobie za tę decyzję
Kupowanie fotela ogrodowego pod koniec sierpnia może brzmieć trochę jak kupowanie choinki w styczniu, ale ekonomicznie ma sporo sensu. Jeśli nie zależy ci na konkretnej kolekcji i lubisz polować na okazje, końcówka sezonu potrafi być znacznie ciekawsza niż jego początek. Ja patrzę na taki zakup jak na małą inwestycję w przyszłą wiosnę. Fotel za 58 zł można teraz wykorzystać podczas ostatnich ciepłych dni, a później schować i wyciągnąć, gdy tylko wrócą pierwsze naprawdę przyjemne temperatury. Co więcej, ten model nie musi być ograniczony wyłącznie do balkonu. Castorama podaje, że może być stosowany zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz pomieszczeń. Jeśli więc masz ogród zimowy, zabudowany taras albo po prostu miejsce, w którym taka lekka, obła forma będzie pasowała do wystroju, fotel nie musi przez pół roku czekać w piwnicy. Mnie jednak najbardziej podoba się w balkonowej odsłonie. Widzę już obok niego mały stolik, na nim filiżankę espresso, gdzieś z boku donicę z pachnącymi ziołami i ciepłe światło girlandy po zmroku. Do stworzenia takiego klimatu naprawdę nie potrzeba kilkunastu metrów tarasu ani zestawu mebli za kilka tysięcy złotych. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany element. A gdy kosztuje 58 zł zamiast 198 zł, łatwiej wybaczyć sobie, że balkon urządza się właściwie wtedy, gdy wszyscy inni zaczynają już myśleć o jesieni.

Obserwuj nas na Google







