Moja jesienno-zimowa garderoba opiera się na kilku sprawdzonych rzeczach. Lubię mieć porządny płaszcz, wygodne botki i swetry, które pasują zarówno do jeansów, jak i eleganckich spodni. Nie przepadam jednak za wydawaniem fortuny na ubrania, szczególnie gdy w tańszych sklepach można znaleźć naprawdę ciekawe składy i fasony. Tym razem przekonałam się, że warto zajrzeć do Sinsay nie tylko po podstawowe elementy garderoby.
Taki sweter mógłby wisieć w Massimo Dutti. Sinsay zaskoczył mnie składem z wełną i moherem
Wybrałam się do Sinsay, żeby obejrzeć jesienno-zimowe nowości, i muszę przyznać, że tegoroczna kolekcja naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest w czym wybierać. Od miękkich dzianin i stylowych płaszczy, przez wygodne spodnie i sukienki, aż po buty i dodatki, którymi można odświeżyć garderobę na chłodniejsze miesiące. Jednak spośród wszystkich tych propozycji najbardziej wpadł mi w oko jeden sweter.
Zobacz także:
Ma mięsistą, puszystą dzianinę o delikatnie włochatej powierzchni, która wygląda niezwykle miękko i przyjemnie otulająco. Materiał nie sprawia wrażenia cienkiego ani prześwitującego, a jego lekko rozmyta faktura przypomina swetry wykonane z puszystej przędzy na drutach. Już sam wygląd zachęcił mnie, żeby przyjrzeć mu się dokładniej.
Jeszcze większą niespodzianką okazał się skład. Sweter zawiera aż 57% wełny i 7% moheru. Wełna ceniona jest za swoje właściwości termoizolacyjne, natomiast moher nadaje dzianinie charakterystyczną puszystość i delikatny meszek. W składzie znajdziemy również 24% poliamidu, 8% akrylu oraz 4% elastanu, które uzupełniają mieszankę i wpływają na jej elastyczność. W sumie naturalne włókna stanowią aż 64% materiału.
Nic dziwnego, że sweter prezentuje się tak elegancko. Moim zdaniem spokojnie mógłby wisieć na wieszaku w Massimo Dutti czy Zarze, wśród znacznie droższych dzianin. Ma ten charakterystyczny, porządny wygląd, który zwykle kojarzy mi się z bardziej luksusowymi kolekcjami.
Tymczasem w Sinsay ten sweter kosztuje 109,99 zł. Biorąc pod uwagę dużą zawartość wełny, dodatek moheru i efektowną, puszystą strukturę, uważam tę cenę za bardzo atrakcyjną. Szczególnie że sweter nie potrzebuje żadnych ozdobników, żeby prezentować się stylowo. Już sama faktura materiału sprawia, że wygląda elegancko i ma w sobie coś z drogiej, butikowej dzianiny.
fot. sinsay.com
Szary melanż skradł moją uwagę. Sweter z Sinsay występuje także w trzech innych kolorach
Choć fason jest dość prosty, to kolorystyka sprawia, że trudno poprzestać na obejrzeniu jednego wariantu. Sinsay przygotował cztery odsłony tego swetra: szarą, brązową, różową i czarną. Brązowy wariant ma jasny, kawowo-beżowy odcień. Jest subtelny, ciepły i świetnie współgra z bielą, kremem oraz ciemniejszymi dodatkami. Przygaszony róż wpadający w odcień pudrowej terakoty wygląda ciekawie, ale nie jest przesadnie krzykliwy. Czarny pozostaje najbardziej klasyczny i pasuje właściwie do wszystkiego.
Mimo to moje serce zdecydowanie zdobył szary melanż. Uwielbiam jego niejednolity kolor, w którym mieszają się jaśniejsze i ciemniejsze nitki. Dzięki temu sweter nie wygląda płasko ani nudno. Ma lekko rozmytą, puszystą powierzchnię, która kojarzy mi się z porządną dzianiną z ręcznej robótki.
Te buciki z Biedronki też warto dorwać. Zobacz: Po pracy biegnę do Biedronki po te "kapciuszki" na śnieg. Z antypoślizgową podeszwą, ciepłe i na szeroką kostkę
Luźny krój nie oznacza workowatego wyglądu. Obniżona linia ramion i szerokie rękawy dodają mu swobody
W tym modelu podoba mi się również fason. To sweter oversize, ale nie ma przesadnie wydłużonego kroju ani ogromnego dekoltu. Jest swobodny, a jednocześnie na tyle prosty, że można go nosić również w bardziej eleganckich zestawieniach.
Ma klasyczny, okrągły dekolt oraz obniżoną linię ramion. Rękawy są długie i dość szerokie, a przy nadgarstkach zakończone ściągaczami. Podobne wykończenie znajduje się u dołu swetra, dzięki czemu dzianina układa się bardziej miękko i nie tworzy całkowicie bezkształtnej bryły.
Najchętniej nosiłabym go do jeansów z prostą nogawką i skórzanych botków. Na bardziej elegancką okazję połączyłabym go z materiałowymi spodniami, paskiem i płaszczem. Podoba mi się również sposób stylizacji z białą koszulą wystającą spod swetra. Taki drobiazg sprawia, że nawet zwyczajny zestaw nabiera charakteru.
Największą zaletą tego swetra jest dla mnie właśnie jego uniwersalność. Nie potrzebuje ozdobnych guzików, fantazyjnych splotów ani wielkiego logo, żeby wyglądać elegancko. Wystarczy puszysta dzianina, dobrze dobrany kolor i prosty krój. Taki model chętnie widziałabym w swojej szafie na wiele chłodniejszych dni.

Obserwuj nas na Google






