Róże potrafią kwitnąć przez wiele tygodni, ale pod koniec sezonu ich potrzeby zaczynają się zmieniać. To już nie czas na intensywne pobudzanie krzewów do wypuszczania młodych, delikatnych pędów. Znacznie ważniejsze staje się przygotowanie ich do zimowego spoczynku i kolejnego sezonu. Właśnie dlatego warto zwrócić uwagę na skład tego, czym zasilamy rośliny w sierpniu i wrześniu. Ja w tej kwestii zaufałam doświadczeniu teścia i wykorzystuję składniki, które mam pod ręką.

Mój teść to ogrodniczy guru. Gdy mam problem z roślinami, telefon wykonuję właśnie do niego

Mój teść ma prawdziwą smykałkę do roślin. W jego ogródku wszystko wygląda tak, jakby dokładnie wiedziało, kiedy ma rosnąć, kwitnąć i wypuszczać nowe pędy. Nic więc dziwnego, że kiedy zauważam problem na swojej działce, to właśnie jego pytam w pierwszej kolejności, co powinnam zrobić.

Zobacz także:

Tym razem chodziło o róże. Chciałam odpowiednio zadbać o nie pod koniec lata, żeby nie osłabły po długim okresie kwitnienia i dobrze poradziły sobie podczas zimowych miesięcy. Teść od razu zwrócił mi uwagę, że o kondycji krzewów w kolejnym sezonie warto pomyśleć jeszcze przed nadejściem pierwszych przymrozków.

fot. archiwum prywatne/Story.pl

Pokazał mi też swój sposób na jesienne zasilanie róż. Najbardziej spodobało mi się to, że nie opiera się wyłącznie na kupowaniu kolejnych gotowych nawozów. Część potrzebnych składników można wykorzystać ponownie zamiast wyrzucać je do kosza.

Róże przed zimą potrzebują innego wsparcia niż wiosną. Z azotem lepiej już nie przesadzać

Wiosną zależy nam przede wszystkim na tym, aby róże ruszyły z wegetacją, rozbudowały pędy i przygotowały się do obfitego kwitnienia. Pod koniec lata sytuacja wygląda inaczej. Krzew powinien stopniowo kończyć intensywny wzrost i przygotowywać tkanki do niższych temperatur.

Właśnie dlatego w sierpniu i we wrześniu nie warto mocno zasilać róż azotem. Jego nadmiar może pobudzać roślinę do wypuszczania nowych, miękkich przyrostów, które przed nadejściem chłodów nie zdążą odpowiednio dojrzeć. Jesienią większe znaczenie mają potas i fosfor, związane m.in. z gospodarką wodną rośliny, rozwojem korzeni i przygotowaniem jej do okresu spoczynku.

Nie można przy tym zapominać o podstawach. Róże powinny wejść w jesień w dobrej kondycji, dlatego podczas suchego końca lata nadal wymagają podlewania. Warto również usuwać chore liście spod krzewów, zwłaszcza jeśli pojawiły się na nich objawy chorób grzybowych. Takich resztek lepiej nie pozostawiać na rabacie.

Skorupki jaj, skórka banana i mączka fosforytowa. Teść robi z nich nawóz i wykorzystuje go pod różami

Patent mojego teścia opiera się na trzech składnikach, dokładniej skorupkach jaj, skórkach bananów oraz mączce fosforytowej. Skorupki jaj są dobrym źródłem wapnia, skórki bananów zawierają potas, natomiast mączka fosforytowa dostarcza fosforu.

Skorupki trzeba najpierw dobrze wysuszyć i bardzo drobno rozdrobnić. Im mniejsze kawałki, tym lepiej. Ze skórkami bananów również nie przesadzam. Kroję je na niewielkie fragmenty i dodaję do skorupek. Na koniec wsypuję jeszcze odrobinę mączki fosforytowej. Stosuję ją zgodnie z dawkowaniem podanym przez producenta, ponieważ w przypadku nawożenia więcej wcale nie znaczy lepiej. Całość mieszam i zakopuję płytko w ziemi, zamiast zostawiać na powierzchni. Dzięki temu nawóz nie przyciąga owadów i innych zwierząt.

Ten sposób również może ci się spodobać. Zamiast wyrzucać, robię nowe sadzonki: Zamiast je wyrzucać, robię nowe sadzonki. Niewielu zna ten trik z pelargoniami, a moja działka tonie w kwiatach

To właśnie podoba mi się w metodzie teścia najbardziej. Zamiast jesienią zmuszać róże do kolejnego intensywnego wzrostu, zapewnia im spokojne wsparcie przed zimą. A kiedy w kolejnym sezonie krzewy ponownie obsypują się kwiatami, trudno nie przyznać, że warto było pomyśleć o nich już pod koniec lata.