Zlew można wyszorować, baterię wypolerować, a sitko dokładnie umyć, ale kilka centymetrów niżej zaczyna się przestrzeń, do której nie mam już tak łatwego dostępu. To właśnie tam z czasem zbierają się rozmaite pozostałości, a pierwszym sygnałem, że przydałoby się dokładniejsze czyszczenie, bywa nieprzyjemny zapach. Najbardziej irytuje mnie świadomość, że zwykłą gąbką czy szczoteczką nie jestem w stanie dotrzeć głębiej. Dlatego zainteresowały mnie preparaty, które działają nie tylko przy samym otworze odpływowym. Ostatnio przetestowałam hit internetu.
Pianka do czyszczenia odpływów zrobiła się popularna w internecie. W Dealz zapłaciłam za nią 16 zł
YUGOU Get Out już wcześniej przewijała mi się w internecie, gdzie kolejne osoby pokazywały, jak rozprężająca się piana wypełnia odpływ. W końcu sama natknęłam się na charakterystyczną różową puszkę podczas wizyty w Dealz. Kosztowała 16 zł, więc stwierdziłam, że przy takiej cenie niewiele stracę, jeśli przetestuję ją w odpływach kuchni i łazienki. Szczególnie że właśnie odpływ jest jednym z najbardziej niewdzięcznych miejsc podczas moich porządków. Tak trafiła do mnie puszka o pojemności 450 ml.
Zobacz także:
Pianka do czyszczenia odpływów jest przeznaczona przede wszystkim do regularnego czyszczenia instalacji i zapobiegania gromadzeniu się w niej zabrudzeń. Można używać jej nie tylko w kuchennym zlewozmywaku, ale również w umywalce, odpływach, przelewach czy rurach odprowadzających wodę. Producent wskazuje też możliwość stosowania preparatu w różnych rodzajach rur, w tym instalacjach współpracujących z systemami septycznymi.
fot. archiwum prywatne/story.pl/Hanna Szczesiak
Pianka do odpływów rośnie już po aplikacji. Właśnie dzięki temu dociera tam, gdzie nie sięga szczotka
Najciekawsza jest tutaj sama konsystencja preparatu. Po aplikacji piana zwiększa swoją objętość i wnika w szczeliny oraz zakamarki instalacji, obejmując większą powierzchnię niż tradycyjny płyn. Nie muszę więc próbować dostać się szczoteczką do miejsc ukrytych głębiej w odpływie. Formuła ma pomagać rozkładać zalegające pozostałości i usuwać zabrudzenia, które stopniowo osadzają się wewnątrz rur.
Dla mnie szczególnie istotna jest jeszcze jedna funkcja. Pianka pomaga neutralizować nieprzyjemne zapachy wydobywające się z odpływu. Regularne stosowanie ma również ograniczać gromadzenie się osadów, które z czasem mogą utrudniać swobodny przepływ wody. Nie chodzi więc wyłącznie o reakcję wtedy, kiedy zlew zaczyna już sprawiać problemy, ale też o bieżące utrzymywanie odpływu w czystości. Największą zaletą pozostaje dla mnie to, że preparat dociera do trudno dostępnych miejsc bez konieczności szorowania wnętrza rury.
To też może cię zainteresować: W moim Lidlu zostały jakieś resztki. Wykupują jesienią na potęgę, sama wzięłam 3 poszewki w różnych wzorach
Czyszczenie odpływu w umywalce zaczynam od porządnego wstrząśnięcia puszką. Potem pianka robi swoje przez pół godziny
Przy pierwszym użyciu trzymałam się instrukcji, bo aplikacja wygląda trochę inaczej niż wlanie zwykłego preparatu do rury. Najpierw około 10 razy wstrząsam puszką, wykonując ruchy w górę i w dół. Następnie przekręcam dyszę do pozycji „OPEN” i szczelnie przykładam aplikator do otworu odpływowego. Piankę aplikuje się przez około 3–7 sekund. Jeśli pojawi się w otworze przelewowym, to sygnał, żeby zakończyć aplikację.
Potem zaczyna się najłatwiejsza część całego czyszczenia odpływu, bo przez około 30 minut po prostu nic z nim nie robię. W tym czasie nie odkręcam wody i pozwalam preparatowi działać wewnątrz instalacji. Po upływie wskazanego czasu usuwam widoczne pozostałości zabrudzeń, a dyszę ustawiam z powrotem w pozycji „LOCK”.
Przed pierwszym użyciem warto dokładnie przeczytać instrukcję oraz ostrzeżenia na konkretnym opakowaniu i się ich trzymać. Dla mnie największym udogodnieniem jest jednak to, że nie muszę kombinować, jak dostać się szczotką do najgłębszych zakamarków odpływu – piana ma dotrzeć tam za mnie.

Obserwuj nas na Google






