Metamorfoza łazienki brzmi pięknie do momentu, w którym zaczynam liczyć koszt nowych płytek, armatury i pracy fachowca. Dlatego zamiast planować remont, wolę czasem zmienić kilka dodatków i zobaczyć, jak wiele potrafi zrobić sam kolor. W Sinsay wypatrzyłam zestaw trzech dywaników łazienkowych za 29,99 zł, które wyglądają, jakby ktoś rozsypał po podłodze wielkie bordowe i kremowe kwiaty. Bez kurzu, skuwania kafelków i wydawania kilku tysięcy złotych mogę dzięki nim zupełnie odmienić charakter zwyczajnej łazienki.
Moje płytki nie są modne, ale wcale nie zamierzam ich teraz skuwać. Kilka dużych kwiatów potrafi skutecznie odciągnąć od nich uwagę
Łazienka jest dla mnie jednym z najtrudniejszych pomieszczeń do szybkiej i niedrogiej metamorfozy. W salonie zmieniam poszewki, dorzucam koc, przestawiam lampę i już mam wrażenie, że coś się wydarzyło. W łazience największą powierzchnię zajmują zazwyczaj kafelki, a jeśli ich kolor albo wzór przestał mi się podobać, remont momentalnie urasta do poważnej inwestycji. Dlatego zestaw z Sinsay zainteresował mnie właśnie jako sposób na zmianę pierwszego wrażenia, a nie próbę udawania generalnego remontu. Komplet składa się z trzech elementów utrzymanych w jednym, bardzo wyrazistym kwiatowym wzorze.
Zobacz także:
Dywaniki łazienkowe zaskakują: na jasnym tle pojawiają się duże bordowe i kremowe kwiaty oraz ciemnozielone liście. Jeden dywanik jest prostokątny, drugi ma wycięcie pozwalające ułożyć go w odpowiednim miejscu przy toalecie, a trzeci jest owalny i może posłużyć jako nakładka na deskę sedesową. Razem tworzą spójną dekorację, która zajmuje sporą część widocznej powierzchni i właśnie dlatego może mocno wpłynąć na odbiór całego wnętrza. W białej czy szarej łazience taki wzór staje się głównym punktem aranżacji. Przy beżowych płytkach może natomiast dodać koloru i przełamać zachowawczy charakter wnętrza. Najważniejsze jest dla mnie to, że nie muszę robić niczego nieodwracalnego. Nie maluję kafelków, nie zmieniam fug i nie demontuję wyposażenia. Rozkładam tekstylia, patrzę na efekt i w każdej chwili mogę wrócić do poprzedniej aranżacji.
fot. sinsay.pl
Dywaniki łazienkowe są piękne. Bordowe kwiaty wyglądają trochę jak wyjęte ze starej botanicznej tapety
Wzór jest zdecydowanie najważniejszym elementem tego kompletu. To nie są dyskretne gałązki, które znikają gdzieś w tle. Kwiaty są duże, nasycone i przyciągają wzrok, dlatego skojarzyły mi się z romantycznymi wnętrzami, starymi ilustracjami botanicznymi i trochę z modnym stylem cottagecore. Właśnie dlatego nie dokładałabym do nich dziesięciu kolejnych wzorów. Jeśli dywaniki mają grać pierwsze skrzypce, resztę łazienki zostawiłabym spokojniejszą. Białe ręczniki, prosty dozownik na mydło, drewniany koszyk i jedna zielona roślina – o ile warunki w pomieszczeniu pozwalają na jej uprawę – w zupełności wystarczą. Można też wyciągnąć jeden kolor bezpośrednio z nadruku.
Chcesz więcej ciekawych rozwiązań do domu? To także warto sprawdzić: Wracam przemoczona, a buty i kurtka muszą być suche na rano. Mam na to patencik z marketu i jesienny deszcz to błahostka
Bordowy ręcznik będzie nawiązywał do ciemnych kwiatów, kremowy uspokoi całość, a ciemna zieleń może pojawić się w drobnym dodatku. Dzięki temu tani zestaw nie będzie wyglądał jak przypadkowy zakup, tylko jak punkt wyjścia do całej aranżacji. Podoba mi się szczególnie pomysł wykorzystania go w wynajmowanym mieszkaniu. Tam często nie można zmienić płytek czy szafki pod umywalką, nawet jeśli kompletnie nie są w stylu lokatora.
Zamiast wydawać pieniądze na przypadkowe ozdoby, wolę powtórzyć dwa kolory z dywaników. Wtedy metamorfoza za niewielką kwotę zaczyna wyglądać na znacznie bardziej przemyślaną
Przy tak charakterystycznym komplecie łatwo wpaść w pułapkę i pomyśleć: skoro zaczynam metamorfozę, potrzebuję jeszcze nowych ręczników, koszyków, świeczek, pojemników i zasłony prysznicowej. Nagle produkt za 29,99 zł uruchamia zakupy za kilkaset złotych, a przecież zupełnie nie o to mi chodziło. Ja zrobiłabym odwrotnie. Najpierw rozłożyłabym wszystkie trzy elementy i dopiero wtedy sprawdziła, czego naprawdę brakuje. Jeśli łazienka jest jasna, kwiatowy motyw może wystarczyć praktycznie sam. Jeśli wnętrze wydaje się chaotyczne, pochowałabym kolorowe opakowania kosmetyków i zostawiła na wierzchu tylko kilka prostych dodatków. Można również wykorzystać rzeczy, które już są w domu.
Kremowy ręcznik, szklany słoiczek, drewniana tacka czy zielona doniczka mogą nagle zacząć wyglądać jak część zaplanowanej aranżacji, jeśli powtarzają kolory obecne na dywanikach. To szczególnie dobry patent do małej łazienki, gdzie duża liczba dekoracji szybko daje efekt zagracenia. W takim wnętrzu wzorzysta podłoga jest już dekoracją sama w sobie. Z praktycznego punktu widzenia przed zakupem warto oczywiście sprawdzić wymiary poszczególnych elementów i porównać je z układem własnej łazienki, zwłaszcza w przypadku dywanika z wycięciem. Warto też zapoznać się z informacjami producenta dotyczącymi prania i pielęgnacji. Łazienkowe tekstylia mają kontakt z wilgocią i wymagają regularnego czyszczenia, dlatego wygląd to tylko połowa historii.

Obserwuj nas na Google







