Jesienią najbardziej brakuje mi w domu przytulności. Latem nie przeszkadza mi pusta podłoga i chłodniejsze kolory, ale kiedy poranki robią się ciemne, zaczynam otaczać się miękkimi rzeczami. Nie oznacza to wielkiej sezonowej metamorfozy. Czasem wyciągam grubszy pled, zmieniam poszewki albo zapalam wieczorem małą lampkę zamiast górnego światła. W tym roku zaczęłam od podłogi. I szybko okazało się, że był to całkiem dobry kierunek.
Wygląda jak kremowa chmurka rozłożona przy łóżku. Długie runo ma elegancką strukturę 3D
Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to nie rozmiar ani metka, ale wygląd powierzchni. Dywan z Lidla nie jest całkowicie płaski. Ma wysokie i niskie runo, które tworzy geometryczną strukturę 3D. Dzięki temu światło pada na niego nierównomiernie i wzór jest widoczny mimo spokojnej kolorystyki. Właśnie dlatego kojarzy mi się z dodatkami z hotelowych sypialni. Jest dekoracyjny, ale nie potrzebuje intensywnych kolorów ani dużych ornamentów. Beżowa wersja dobrze wygląda przy jasnym drewnie, kremowej pościeli i naturalnych dodatkach. Szara daje chłodniejszy efekt i łatwo łączy się z bielą, grafitem czy czernią. Lidl oferuje oba warianty.
Zobacz także:
U mnie wygrywa jasna wersja, bo optycznie nie obciąża sypialni. Stawiam na niej bose stopy rano i właśnie wtedy najbardziej doceniam dłuższe włosie. „Kaszmirowa chmurka” to oczywiście moje skojarzenie z wyglądem, nie opis materiału. Kaszmiru tutaj nie ma. Włos wykonano z poliestru, a dokładniej ze 100 proc. poliestru pochodzącego z recyklingu z certyfikatem GRS. Dywan ma również certyfikat OEKO TEX Standard 100. Podoba mi się, że wzór nie próbuje grać pierwszych skrzypiec. Przy długim runie wystarcza sama faktura. Z daleka dywan wygląda spokojnie, a dopiero z bliska widać różnicę wysokości i geometryczne linie.
fot. lidl.pl
Ma 80 na 150 cm, więc nie próbuje zastępować wielkiego dywanu w salonie. U mnie najlepiej wygląda przy łóżku albo przed kanapą
Rozmiar 80 x 150 cm od razu podpowiada kilka zastosowań. Nie jest to wielki dywan, który wsuwam pod sofę, fotele i stolik. Traktuję go raczej jak miękki akcent w wybranej części pomieszczenia. Przy łóżku jego proporcje pasują mi najbardziej. Dłuższy bok prowadzę wzdłuż ramy i dzięki temu mam miękką powierzchnię dokładnie tam, gdzie jej potrzebuję. Nie zakrywam całej podłogi, więc nadal widać drewno czy panele. Drugi pomysł to miejsce przed kanapą. Przy niewielkim salonie taki format nie przytłacza przestrzeni. Stolik może stanąć obok albo częściowo na dywanie, zależnie od układu mebli. W fotelu do czytania też widzę dla niego dobre miejsce. Wystarczy mała lampka, stolik i miękka powierzchnia pod stopami.
Chcesz więcej ciekawych produktów do domu? To też warto sprawdzić: Polacy wykupują na potęgę, bo 6 zł za dwa. Pepco chyba ma błąd cenowy, przecież to bawełna. Lepiej brać, zanim zmienią cenę
Lidl opisuje model jako przeznaczony do całej przestrzeni mieszkalnej, więc nie ograniczam się wyłącznie do sypialni. Przy aranżacji patrzę jednak przede wszystkim na proporcje pokoju. W bardzo dużym salonie pojedyncza sztuka może wyglądać zbyt drobno, natomiast przy łóżku, fotelu czy mniejszej sofie rozmiar staje się jego zaletą. Ważny jest też spód. Zastosowano tutaj gumową warstwę antypoślizgową. Dla mnie to praktyczny detal szczególnie przy panelach i innych gładkich podłogach. Nie muszę od razu dokupować osobnej maty pod dywan.
Za ten efekt Lidl chce obecnie 48,99 zł. W tej cenie najbardziej zaskoczyło mnie wykończenie brzegów i gramatura
Dywan z długim włosiem kosztuje obecnie w sklepie internetowym Lidla 48,99 zł. Właśnie przy tej kwocie zaczęłam mu się przyglądać dokładniej, bo nie oczekiwałam rozbudowanej faktury i takiego wykończenia. Brzegi są obszyte, a gramatura wynosi 1600 g na metr kwadratowy. Te szczegóły są dla mnie istotniejsze niż wymyślne określenia z katalogów wnętrzarskich. Patrzę, czy krawędź wygląda schludnie i czy sam dywan nie sprawia wrażenia przypadkowego kawałka materiału położonego na podłodze.
Nie porównuję go przy tym z ręcznie tkanym dywanem z wełny czy naturalnego jedwabiu. To zupełnie inna kategoria produktu i inny budżet. Tutaj płacę za niewielki dekoracyjny model z syntetycznym runem. Luksusowy jest dla mnie przede wszystkim efekt wizualny. Dłuższe włosie, jasny kolor i trójwymiarowa struktura dobrze współgrają z wnętrzami urządzonymi w spokojnych barwach. Nie potrzebuję do tego złotych stolików ani aksamitnego zagłówka. Przy drewnianej komodzie, białej pościeli i zwykłym łóżku również wygląda elegancko. I właśnie takie niedrogie zmiany lubię najbardziej. Nie wyrzucam sprawnych mebli tylko dlatego, że znudziła mi się sypialnia. Zmieniam jeden detal i patrzę, czy to wystarczy. Tym razem wystarczyło.

Obserwuj nas na Google







