Kiedy przychodzi wysoki rachunek za prąd, zaczynam rozglądać się po mieszkaniu i zastanawiać, co właściwie tyle kosztuje. Lodówka pracuje bez przerwy, pralka chodzi kilka razy w tygodniu, do tego dochodzi zmywarka i piekarnik. Są jednak urządzenia, o których podczas takich domowych kalkulacji łatwo zapomnieć. Jedno z nich stoi w kuchni i u wielu osób pracuje właściwie każdego dnia.
Płyta indukcyjna może mocno wpływać na rachunki. Wielu Polaków tego nie wie
Ogólnopolski EkoTest przeprowadzony przez Wirtualną Polskę sprawdzał między innymi, jak Polacy oceniają zużycie energii przez popularne urządzenia domowe. Uczestnicy odpowiadali na pytania dotyczące kosztów eksploatacji sprzętów AGD.
Zobacz także:
W części dotyczącej domowych urządzeń wielu respondentów wskazywało suszarkę do ubrań jako sprzęt, który najbardziej pożera prąd. Tymczasem według danych przedstawionych przez WP największe zużycie energii w tej kategorii generuje płyta indukcyjna. Prawidłową odpowiedź wskazało 35 proc. badanych.
Mnie taki wynik daje do myślenia. O lodówce czy piekarniku często mówi się w kontekście oszczędzania energii, tymczasem indukcję włączamy bez większego zastanowienia. Gotujemy ziemniaki, smażymy kotlety, podgrzewamy zupę. Kilkanaście minut tutaj, pół godziny tam i czas pracy szybko się zbiera.
Właśnie dlatego warto przyjrzeć się kuchni, kiedy próbujemy ograniczyć rachunki. Szczególnie gdy gotujemy codziennie i często korzystamy z kilku pól jednocześnie.
Godzina pracy dziennie może przełożyć się na około 551 zł rocznie. Niewielka kwota każdego dnia szybko się sumuje
WP podaje, że moc płyty indukcyjnej zazwyczaj mieści się w przedziale od 1000 do 3000 W. Przy założeniu godziny pracy dziennie i zużycia wynoszącego około 1200 kW koszt oszacowano na około 1,51 zł dziennie.
Na pierwszy rzut oka 1,51 zł nie robi wielkiego wrażenia. Problem w tym, że z płyty nie korzystamy raz w roku. Przy takim scenariuszu po dwunastu miesiącach robi się z tego około 551 zł wydanych wyłącznie na pracę jednego urządzenia.
To już kwota, obok której trudno przejść obojętnie. Zwłaszcza gdy próbujemy pilnować domowego budżetu i zastanawiamy się, dlaczego rachunki nadal są wysokie.
fot: navintar/AdobeStock
Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy właściciel płyty indukcyjnej zapłaci dokładnie 551 zł rocznie. To wyliczenie WP dla określonego scenariusza użytkowania. Rzeczywisty koszt zależy od konkretnego urządzenia, jego mocy oraz tego, jak długo i jak często z niego korzystamy.
W jednym domu płyta może działać przez kilkanaście minut dziennie. W innym przygotowuje się na niej śniadanie, dwudaniowy obiad i kolację dla kilku osób. Różnica w zużyciu energii będzie więc spora.
Niższe rachunki nie oznaczają rezygnacji z domowych obiadów. Najpierw sprawdzam, jak długo naprawdę gotuję
Nie zamierzam z powodu tych wyliczeń rezygnować z płyty indukcyjnej. Znacznie rozsądniej potraktować wyniki EkoTestu WP jako przypomnienie, że codzienne drobiazgi potrafią po roku zamienić się w konkretną sumę.
Dobrym sposobem jest sprawdzenie przez kilka dni, ile czasu rzeczywiście korzystamy z płyty. Można się zdziwić, gdy zsumujemy przygotowanie porannej jajecznicy, obiadu i wieczorne podgrzewanie posiłku.
To również może cię zainteresować: Eksperci wskazali nr 1 Niemców z Rossmanna. Ranking mówi o rekordach sprzedaży, w Polsce też można kupić
Warto też sprawdzić parametry własnego urządzenia. Płyty różnią się mocą, dlatego ogólne wyliczenia nie powiedzą nam dokładnie, ile płacimy we własnym domu.
EkoTest WP pokazuje przede wszystkim, że nasze wyobrażenia o zużyciu energii przez AGD nie zawsze pokrywają się z przedstawionymi wyliczeniami. Tylko 35 proc. uczestników prawidłowo wskazało płytę indukcyjną. Dla mnie to dobry powód, żeby następnym razem, gdy przyjdą wysokie rachunki za prąd, spojrzeć nie tylko na lodówkę, pralkę czy piekarnik, ale również na miejsce, w którym codziennie przygotowuję obiad.

Obserwuj nas na Google







