Listopadowe poranki potrafią nieźle dać w kość. Rano wychodzę z domu opatulona po sam nos, a po wejściu do sklepu czy autobusu najchętniej zdjęłabym z siebie połowę ubrań. Grube swetry też nie zawsze zdają egzamin. Pod kurtką rękawy potrafią się podwijać, materiał zbiera się pod pachami, a człowiek czuje się jak w kilku warstwach kołdry. Dlatego coraz chętniej wybieram ubrania, które ogrzewają tułów, ale pozostawiają ręce zupełnie swobodne. Ostatnio wypatrzyłam właśnie takie wdzianko w Lidlu. To puszysta kamizelka z polaru sherpa, która wygląda jak mięciutki baranek.

Kamizelka z Lidla kosztuje 69,99 zł. Jest mięciutka jak baranek i lekka jak piórko

Gdy zobaczyłam tę kamizelkę w Lidlu, od razu pomyślałam o chłodnych spacerach, porannym wyprowadzaniu psa i weekendowych wyjazdach za miasto. Kosztuje 69,99 zł, a jej największą zaletą jest materiał, z którego została uszyta. To polar sherpa, czyli charakterystyczna, puszysta tkanina o strukturze przypominającej owczą wełnę. Jest miękka, przyjemna w dotyku i pomaga zatrzymywać ciepło blisko ciała.

Zobacz także:

Materiał jest lekki i nie wymaga skomplikowanej pielęgnacji. Taki bezrękawnik może więc zastąpić kolejną grubą warstwę pod kurtką, szczególnie kiedy zależy nam na wygodzie podczas chodzenia czy wykonywania codziennych obowiązków.

fot: lidl.pl

Podoba mi się również to, że polar sherpa nie musi być zarezerwowany wyłącznie na domowe leniuchowanie. Odpowiednio wystylizowany wygląda bardzo przytulnie, a jednocześnie schludnie. Właśnie takie ubrania lubię najbardziej, bo nie muszę wybierać pomiędzy komfortem a estetyką.

Prosty krój nie ogranicza ruchów. Zatrzaski i kieszenie to praktyczne detale

W przypadku jesiennych ubrań zwracam szczególną uwagę na fason. Nie przepadam za kamizelkami, które są tak sztywne lub obszerne, że trudno dopiąć na nich kurtkę. Ta z Lidla ma prosty krój i średnią długość, dlatego można ją nosić zarówno na cienkiej bluzce, jak i na dzianinowym swetrze.

Z przodu znajdują się zatrzaski, które pozwalają szybko rozpiąć kamizelkę, gdy zrobi się cieplej. Są też dwie boczne kieszenie. Niby drobiazg, ale podczas krótkiego wyjścia po pieczywo czy spaceru przydają się na klucze, telefon albo chusteczki.

Kamizelka dostępna jest w dwóch kolorach: jasnym beżu i klasycznym granacie. Beżowy wariant ma delikatny, kremowy odcień, natomiast granatowy jest bardziej stonowany. Oba wyglądają na tyle uniwersalnie, że bez trudu można dopasować je do ubrań, które już wiszą w szafie.

Klientki również dobrze oceniają to wdzianko. Aż 95% poleca je innym, a średnia ocena wynosi 4,3/5 na podstawie 25 opinii. Przy wybieraniu rozmiaru zwróciłabym jednak uwagę na jedną rzecz. Według informacji z ocen 63% klientek uważa, że kamizelka jest trochę za duża. Lepiej więc zajrzeć do tabeli wymiarów, zamiast automatycznie zamawiać swój standardowy rozmiar.

To również cię zainteresuje: Zapinam tanią jak barszcz „pierzynkę” z Sinsay pod nos i mróz może sobie trzaskać. Ma wysoką stójkę, ściągacze i śliczny „baby blue”

Jak nosić kamizelkę z polaru sherpa? Pasuje do jeansów, golfów i jesiennych kurtek

Najbardziej lubię ubrania, które można wykorzystać na kilka sposobów. Beżową kamizelkę połączyłabym z czekoladowym golfem, prostymi jeansami i botkami na grubszej podeszwie. Do tego niewielka listonoszka i gotowy zestaw na codzienne wyjścia.

Granatowa wersja świetnie wyglądałaby natomiast z jasnoszarym swetrem, czarnymi spodniami i sportowymi sneakersami. W bardziej eleganckim wydaniu można narzucić ją na koszulę i zestawić z dzianinowymi spodniami o prostych nogawkach.

Przy większym chłodzie potraktowałabym ją jako dodatkową warstwę pod luźniejszą kurtkę lub płaszcz. Trzeba jedynie pamiętać, że polar nie zastąpi odzieży chroniącej przed deszczem i silnym wiatrem.

Praktyczna jest też pielęgnacja. Kamizelkę można prać w temperaturze maksymalnie 40 stopni, na programie do tkanin delikatnych. Nie należy jej wybielać, prasować ani suszyć w suszarce bębnowej. Dzięki temu łatwiej zadbać o puszystą strukturę materiału i zachować jego przyjemną miękkość na dłużej.