Mam ogromną słabość do świątecznych dekoracji, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też świecą albo grają. W grudniu lubię przygasić główne światło i zostawić w salonie tylko choinkę oraz kilka drobnych lampek. Wtedy nawet zwykły wieczór na kanapie robi się przyjemniejszy. Najbardziej podobają mi się ozdoby przypominające małe zimowe scenki, zwłaszcza takie, w których coś się porusza. W tym roku jedna z nich wyjątkowo mocno zaprzątnęła mi głowę.

Latarenka z Dealz wyprzedała się, zanim zdążyłam ją kupić. W czwartek ruszam do Lidla po podobną

Ostatnio znajoma wysłała mi zdjęcie przepięknej świątecznej latarenki, którą wypatrzyła w Dealz. Napisała, że koniecznie muszę po nią pojechać, bo w środku wiruje śnieg, gra świąteczna melodyjka, a całość wygląda po prostu bajecznie. Oczywiście od razu mi się spodobała, więc już następnego dnia wybrałam się do najbliższego Dealz, żeby kupić sobie taką samą.

Zobacz także:

Niestety, na miejscu spotkało mnie spore rozczarowanie. Po latarenkach nie było już śladu, a ekspedientka powiedziała mi, że wszystkie zdążyły się wyprzedać. Przyznam, że zrobiło mi się przykro, bo zdążyłam już wyobrazić sobie tę dekorację na komodzie. Wróciłam do domu z pustymi rękami i byłam przekonana, że w tym roku będę musiała obejść się smakiem.

fot. archiwum prywatne/story.pl

Na szczęście w najnowszej gazetce Lidla wypatrzyłam bardzo podobną latarenkę z wirującym śniegiem i świątecznymi melodiami. Będzie dostępna od czwartku, 29 października, za 34,99 zł, czyli nieco drożej niż w Dealz, gdzie kosztowała 25 zł. Różnica w cenie zupełnie mi jednak nie przeszkadza, bo najważniejsze, że znów mam szansę kupić wymarzoną dekorację. Oferta ma obowiązywać do 1 listopada, ale po ostatnim rozczarowaniu nie zamierzam zwlekać. Już zaplanowałam sobie zakupy na czwartek, żeby tym razem nie wrócić z pustymi rękami.

Latarenka z Lidla wygląda jak mała świąteczna scenka. Do wyboru jest czarny bałwanek i czerwony Mikołaj

Lidl przygotował dwa warianty latarenki marki Livarno i przyznam, że mam problem z wyborem. Obie wyglądają bardzo uroczo, ale każda ma zupełnie inny charakter. Pierwsza jest czarna, z klasycznym daszkiem, przezroczystymi ściankami i niewielkim uchwytem na górze. W jej wnętrzu znajduje się bałwanek ubrany w zimowe dodatki, a wokół niego rozsypane są białe drobinki przypominające śnieg.

Drugi wariant jest intensywnie czerwony i ma w środku Świętego Mikołaja. Wygląda bardziej tradycyjnie, bo od razu przywodzi na myśl klasyczne bożonarodzeniowe ozdoby. Czerwona obudowa świetnie pasowałaby do zielonych gałązek, złotych bombek i innych dekoracji, które co roku ustawiam w salonie. Mikołaj stojący pośród śnieżnych drobinek prezentuje się naprawdę sympatycznie.

Obie latarenki mają podobny kształt, szeroki daszek i przezroczyste ścianki, dzięki którym dobrze widać figurki umieszczone w środku. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak niewielkie, tradycyjne lampiony. Dopiero po przyjrzeniu się można zauważyć, że zamiast świecy kryją w sobie całą zimową scenkę.

fot. lidl.pl

Chyba ostatecznie zdecyduję się na czarny wariant z bałwankiem, bo będzie pasował do większej liczby moich dekoracji. Czerwony Mikołaj też bardzo mi się podoba, szczególnie ze względu na swój typowo świąteczny charakter. Najchętniej zabrałabym oba, ale na razie spróbuję poprzestać na jednym.

Po świąteczne dekoracje warto zajrzeć też do Pepco. Zobacz to cudo: Nie jakiś plastik, tylko żłobione szkło. Za 12 zł mam świecącą dekorację, która zrobi mi klimacik na święta

Latarenka z Lidla tworzy prawdziwą zamieć śnieżną. Gra osiem świątecznych melodii i świeci ciepłym światłem

Największa atrakcja zaczyna się po uruchomieniu latarenki. W jej wnętrzu znajduje się mechanizm, który wprawia w ruch drobinki imitujące śnieg. Zamiast leżeć spokojnie na dnie, zaczynają wirować wokół figurki, tworząc efekt niewielkiej śnieżycy. Właśnie ta funkcja tak bardzo spodobała mi się już w dekoracji z Dealz. Uwielbiam takie ruchome ozdoby, bo można patrzeć na nie znacznie dłużej niż na zwykłą figurkę.

Latarenka ma również oświetlenie LED w kolorze ciepłej bieli. Dzięki niemu zimowa scenka staje się dobrze widoczna, a wirujące drobinki pięknie odbijają światło. Do tego dochodzi muzyka. Producent wyposażył latarenkę w osiem znanych melodii świątecznych. Taki drobiazg od razu przywołuje mi na myśl grudniowe wieczory, ubieranie choinki i przygotowania do Bożego Narodzenia. Już widzę, jak włączam latarenkę podczas dekorowania mieszkania, a w tle rozbrzmiewają znajome świąteczne dźwięki.

Całość działa na baterie, więc nie trzeba podłączać jej do gniazdka elektrycznego. Potrzebne są trzy baterie AA, które, co bardzo mnie cieszy, producent dołącza do zestawu. Dzięki temu nie trzeba pamiętać o ich osobnym zakupie.