Zimą moja garderoba zwykle przechodzi na tryb praktyczny. Grube swetry, szaliki, ciepłe buty i obowiązkowo coś porządnego na wierzch. Tylko że znalezienie płaszcza, który dobrze wygląda zarówno zapięty pod samą szyję, jak i rozpięty, wcale nie jest takie proste. Szczególnie gdy zależy mi na dłuższym fasonie, a nie krótkiej kurtce kończącej się w połowie bioder.
Ostatnio coraz częściej przyglądam się pikowanym modelom. Są wygodne, pasują do codziennych ubrań i nie wymagają specjalnego kombinowania ze stylizacjami. Najbardziej podobają mi się te, które mają delikatnie zaznaczoną talię, bo dzięki temu nawet grubsze okrycie zachowuje ładne proporcje.
Płaszcz z Sinsay kosztuje tylko 139,99 zł. Ma 4,8/5 gwiazdek i aż 682 opinie
Przy okazji przeglądania zimowych nowości w Sinsay natrafiłam na pikowany płaszcz z kapturem za 139,99 zł. Od razu spodobał mi się jego kolor. Nie jest to zwykły, ciemny brąz, ale coś pomiędzy palonym orzechem a kawowym musem. Ma lekko przydymiony odcień, który pięknie komponuje się z beżem, śmietankową bielą i ciemnymi jeansami. Na zdjęciach wygląda naprawdę elegancko.
Zobacz także:
Jednak kolor nie był jedynym powodem, dla którego zatrzymałam się przy tym modelu. Płaszcz ma długość sięgającą za kolana, wyraźne pikowania i obszerny kaptur ze ściągaczami. Najlepsze jest jednak dopasowanie w talii. Zamiast prostego kroju przypominającego śpiwór mamy tu delikatne przewężenie, które nadaje całości bardziej kobiecą linię.
fot: sinsay.com
Płaszcz jest bestsellerem Sinsay. Zebrał już 682 opinie ze średnią oceną 4,8/5. Klientki chwalą przede wszystkim wygląd, kolor i dopasowanie rozmiaru. Jedna z nich napisała nawet, że odcień jest niesamowity. Według informacji sklepu 93% kupujących uznało rozmiar za zgodny z oczekiwaniami.
Pikowany płaszcz nie musi przypominać wielkiej kołdry. Ten fason ładnie zaznacza talię
W długich, zimowych okryciach często przeszkadza mi nadmiar materiału w okolicy brzucha i bioder. Niby wszystko jest ciepłe i wygodne, ale trudno dopasować taki fason do czegoś innego niż sportowe ubrania. Tutaj zastosowano znacznie ciekawsze rozwiązanie.
Wcięcie w talii sprawia, że płaszcz układa się bliżej ciała w środkowej części, a następnie swobodniej opada w dół. Dzięki temu nie wygląda jak jedna wielka, pikowana kolumna. Poziome przeszycia dodają mu objętości, ale nie odbierają całemu fasonowi lekkości wizualnej. Podoba mi się również wysoki kołnierz połączony z kapturem. Przy chłodnym wietrze taka konstrukcja może być szczególnie przydatna, zwłaszcza gdy zapomnimy szalika. Rękawy mają regulowane mankiety, a po bokach znajdują się kieszenie, do których można schować dłonie.
Model jest dostępny w rozmiarach od XS do XXL. Przy wyborze zerknęłabym jednak do tabeli wymiarów, szczególnie gdy pod spodem planujesz nosić gruby, wełniany sweter. Sam wygląd na modelce nie powie przecież wszystkiego o komforcie podczas chodzenia czy siedzenia.
Czytaj także: W latach 80. pachniały nimi wszystkie elegantki. Kupiłam te perfumy za grosze i nie spodziewałam się, że tak mnie zachwycą
Z czym nosić brązowy płaszcz zimą? Kawowy odcień pasuje do wielu kolorów
Najchętniej zestawiłabym go z jasnym golfem, prostymi jeansami i zamszowymi botkami. Taki komplet wygląda schludnie, ale nadal jest swobodny. Do pracy można wybrać również dzianinową sukienkę i wysokie kozaki.
Brąz pięknie współgra z oliwkową zielenią, bordo oraz złamaną bielą. Nie trzeba więc ograniczać się do jednego koloru dodatków. Sama postawiłabym na kremowy szalik, ciemną torebkę i rękawiczki w odcieniu karmelu.
Przy długim, pikowanym płaszczu szczególnie lubię też szerokie spodnie. Wystarczy rozpiąć okrycie, żeby pokazać warstwy ubrania i nadać stylizacji odrobinę swobody. A kiedy robi się naprawdę chłodno, można zapiąć je wysoko i schować się pod kapturem. W końcu zimą liczy się nie tylko wygląd, ale przede wszystkim codzienna wygoda.

Obserwuj nas na Google







