Jesienne wieczory mają jedną zaletę. Wreszcie można bez wyrzutów sumienia zaszyć się w fotelu z książką i filiżanką herbaty. Nie przepadam jednak za siedzeniem przy mocnym świetle sufitowym. Wolę kilka mniejszych punktów świetlnych, które sprawiają, że mieszkanie staje się przytulniejsze. Od pewnego czasu podobają mi się też dekoracje łączące dwie funkcje. Nie muszą tylko świecić albo tylko zdobić. Najlepiej, gdy potrafią robić jedno i drugie.
Wygląda jak porcelanowy kwiat z eleganckiego salonu. Lampka z Pepco ma płatki lotosu i złote detale
Podczas przeglądania domowych dodatków w Pepco zwróciłam uwagę na lampkę LED w kształcie kwiatu lotosu. Od razu skojarzyła mi się z dekoracjami spotykanymi w eleganckich apartamentach i hotelowych salonach. Jej największą ozdobą są jasne płatki układające się w efektowną, kwiatową formę. Wyglądają subtelnie i lekko, trochę jak misternie wykonana porcelanowa figurka.
Zobacz także:
Całość uzupełniają złote detale. To właśnie one sprawiają, że dekoracja nabiera bardziej wyrafinowanego charakteru. Nie ma tutaj przesadnych zdobień ani krzykliwych kolorów. Bardzo lubię takie połączenie bieli i złota. Jest eleganckie, ale nie musi kojarzyć się wyłącznie z wystawnymi wnętrzami. Dobrze wygląda również w zwykłym mieszkaniu, szczególnie gdy zestawimy je z jasnym drewnem i neutralnymi dodatkami. Lotos sam w sobie jest ciekawym motywem dekoracyjnym. Jego charakterystyczne płatki od dawna pojawiają się w sztuce i wzornictwie inspirowanym naturą. Dzięki temu lampka wygląda bardziej jak ozdobna rzeźba niż typowe oświetlenie stołowe. Najbardziej podoba mi się jednak to, że nie trzeba jej włączać, żeby zwracała uwagę. Nawet w ciągu dnia może stać na komodzie jako samodzielna dekoracja.
fot. mat. własne Story.pl
Wieczorem rozświetla pokój delikatnym blaskiem. Ta lampka LED z Pepco kosztuje 55 zł
Kiedy za oknem robi się ciemno, przychodzi pora na drugą funkcję tej ozdoby. Lampka emituje delikatnie rozproszone światło, które podkreśla kształt kwiatowych płatków. Nie jest to model, który wybierałabym do oświetlania całego pokoju. Znacznie lepiej sprawdzi się jako dodatkowy punkt świetlny podczas spokojnego wieczoru. Lampka kosztuje 55 zł. To propozycja dla osób, które szukają czegoś bardziej dekoracyjnego niż zwykła lampka nocna, ale nie chcą przeznaczać dużej kwoty na zmianę wystroju.
Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To też warto sprawdzić: Nie kupuję nowej lampy ani drogich ozdób. W Action znalazłam świecące bez prądu cudo, które odmieniło moją komodę za 8,95 zł
Przy zakupie zwróciłabym uwagę na sposób zasilania, bo lampka ma przewód, a więc musi stać niedaleko kontaktu. Podobnie jest z materiałem wykonania. Płatki przypominają porcelanę, ale sam wygląd nie oznacza, że rzeczywiście zostały z niej zrobione. To ważne szczególnie wtedy, gdy kupujemy dekorację na prezent. Warto wiedzieć, jak ją czyścić i czy wymaga szczególnej ostrożności.
Postawiłabym ją na komodzie obok lustra. Złoty lotos pięknie pasuje do jasnych wnętrz
Pierwsze miejsce, które przychodzi mi do głowy, to komoda w salonie. Wyobrażam sobie lampkę ustawioną obok dużego lustra w złotej ramie. Odbijające się światło mogłoby dodatkowo podkreślić jej dekoracyjny charakter. Nie przesadzałabym jednak z liczbą dodatków. Przy tak ozdobnej formie wystarczy niewielka taca albo kilka książek z jasnymi okładkami. Bardzo ciekawie wyglądałaby również w sypialni. Ustawiona na szafce nocnej mogłaby stworzyć spokojniejszą atmosferę przed snem. Do czytania wybrałabym jednak osobną lampę zapewniającą odpowiednio mocne światło.
W nowoczesnym salonie połączyłabym ją z beżami i kremową bielą. Miękki dywan, prosta sofa i zasłony w ciepłym odcieniu stworzyłyby dla niej ładne tło. A co z ciemniejszymi meblami? Tutaj również widzę spory potencjał. Na granatowej albo grafitowej komodzie jasny kwiat prezentowałby się szczególnie efektownie. Nie trzeba przy tym kupować całego zestawu nowych dekoracji. Czasami wystarczy przestawić kilka przedmiotów i zrobić miejsce dla jednego wyrazistego dodatku.
Nie potrzebuję remontu, żeby salon wyglądał bardziej elegancko. Jeden dobrze dobrany dodatek potrafi wiele zmienić
Kiedyś wydawało mi się, że odświeżenie mieszkania oznacza konieczność wymiany mebli albo malowania ścian. Dziś zdecydowanie częściej zaczynam od drobiazgów. W salonie ogromne znaczenie ma światło. Nawet najładniej urządzony pokój może wydawać się mało przytulny, gdy wieczorem korzystamy wyłącznie z jednej mocnej lampy pod sufitem. Dlatego lubię łączyć różne źródła oświetlenia. Lampę stojącą przy fotelu, niewielką lampkę na komodzie i delikatne światło w pobliżu półki z książkami. Każde z nich ma inne zadanie.
Warto jednak pamiętać o umiarze. Zbyt wiele świecących ozdób może wprowadzić niepotrzebny chaos, szczególnie w małym pomieszczeniu. Lampka w kształcie lotosu najlepiej prezentowałaby się moim zdaniem tam, gdzie ma trochę wolnej przestrzeni. Jej płatki są na tyle dekoracyjne, że nie potrzebują sąsiedztwa kolejnych figurek. Podoba mi się też możliwość wykorzystania jej poza sezonem świątecznym. Nie ma motywów typowych dla Bożego Narodzenia, dlatego może zdobić mieszkanie przez cały rok. To właśnie takie dodatki najbardziej lubię. Nie zajmują połowy pokoju, nie wymagają przemeblowania i pozwalają nadać wnętrzu bardziej osobisty charakter. A kwiat, który wieczorem zamienia się w delikatną lampkę, jest zdecydowanie ciekawszy od kolejnego zwykłego bibelotu.

Obserwuj nas na Google







